poniedziałek, 5 marca 2018

Wuj Kartofel.


Kartofel (Gangrenius vulgaris) systematyka:

Domena: bezduszne.
Królestwo: parchate.
Klasa: zgryźliwce.
Rząd: warchoły gburowate.
Rodzina: zgorzknialce.
Rodzaj: cepowate.
Gatunek: złośliwce.





Występuje na wszystkich kontynentach, niemal w każdym środowisku rodzinnym lub pracowniczym. Jest gatunkiem niejadalnym, w smaku gorzkim i niestrawnym, powodującym silne reakcje alergiczne i objawy typowe dla zatruć.

Preferuje stanowiska mocno kwaśne i cieniste, w których nie dochodzi do wysychania żrącego, bulgoczącego szlamu który wydziela.
 
 
 
 
 
 
 

 
Oraz oczywiście toczy go robak!
 
 
 
Budowa: słabe kłącze z dużą bulwą, najczęściej pustą w środku, poza niewielką zawartością jadowitej piany będącej ośrodkiem magazynowania substancji odżywczych takich jak perfidoalkaloidy, glikodiabolizy, antypatyki i upierdliwosiarczany.

Gatunek ten wyróżnia się silnym dążeniem do eksploracji następujących obszarów:

- Spoglądanie z wyższością i pogardą; wdeptywanie w ziemię butem bez wstawania z fotela i przerywania ciamkania herbatników.

- Prychanie ze wzgardą: jak wybrać odpowiedni moment do wybicia przeciwnika z rytmu.

- Maksimum treści przy minimum środków: nadawanie pokasływaniu masywnego ładunku lekceważącego.

- Niekonstruktywna krytyka w stylach: na cietrzewia, na dziką osę oraz na wściekłego indora.

- Wydawanie opinii negatywnych: jak krótko i skutecznie dać do zrozumienia rozmówcy, iż każdy jego pomysł to kupa.

- Błyskawiczne formułowanie zestawów kąśliwych uwag, czyli jak mocą słowa miażdżyć optymizm, satysfakcję i nadzieję.

- Czerpanie radości z codziennego życia: podsycanie wewnętrznego kociołka z jadem.

- Kultura na codzień: jak ją w sobie rozpoznać i zwalczać.

- Kołtunizm jako część dumnego dziedzictwa narodowego.

- Potęga zmysłów: jak widzieć i słyszeć wybiórczo.

- Sekrety arogancji dla wiedzących lepiej.

- Tajniki broni białej: szpile złośliwości, igły cynizmu, sztylety impertynencji.


W wyniku ekspozycji na czynniki takie jak radość, optymizm i szczęście, dochodzi do silnego zaostrzenia cech osobniczych związanych z ekspresją werbalną. Dochodzi wtedy także do wzrostu zawartości toksyn i jadów w bulwie, oraz do intensywnego ich wydzielania ze szlamem - jest on wtedy nasycony żrącymi związkami chinin małodusznych, kwasów heterowiedźmowatych i estrów uszczypliwych.


p.s. Tu pragnę serdecznie przeprosić wszystkich, którym na codzień po drodze z biologią i chemią, bo pewnie wam oczy ze zgrozy wypłynęły przy tym gwałcie, który zadałam nauce. Chociaż jak wam już wypłynęły, to i tych przeprosin nie widzicie... Ale może ktoś wam przeczyta. W każdym razie mam nadzieję, że odrosną. Te oczy znaczy. Taaak, na pewno odrosną.


 
 
 
p.p.s. Wuj Kartofel ma brata bliźniaka, jak widać na zdjęciu powyżej. Jakby ktoś odczuwał chęć powieszenia go sobie na ścianie, to proszę śmiało pisać. Bliźniak jest dostępny. Można po powieszeniu rzucać w niego rzutkami, pomidorami (mój egzemplarz wisi już w kuchni) albo po prostu wyładowywać się na nim werbalnie. I on NIC nie powie tym razem, bo jest namalowany, buaaa ha haaaaa! Wszystkie chwyty dozwolone.


................................................


Dziś pierwszy dzień bez siedemsetstopniowych mrozów! Heeeej!

Niemniej jednak, wczoraj też już trochę się śniegi podtopiły, a potem ciemna nocą jeden czy dwóch podstępnych Celsjuszy pięknie zamroziło wilgotne chodniki i pobocza, skutkiem czego dziś rano ledwo wyszłam spod bloku, już jechałam po betonowych schodach w dół, przydzwaniając o każdy stopień kością ogonową [która ma wyjątkowego pecha będąc składową akurat mojego szkieletu, bo to już trzeci raz kiedy wystawiam ją na poważną próbę]

Dobre 5 minut nie umiałam się podnieść, przez jakąś minutę absolutnie nic nie słyszałam, przed oczami wybuchały supernowe, i szczerze mówiac nie wiem za bardzo jak ja wrócę do domu. Bo aktualnie to wyprawa z biura do kuchni i spowrotem doprowadza mnie do kresu sił (rano do pracy dotarłam chyba odruchowo i w szoku)

A Borsuk po mnie nie przyjedzie bo jest chory, akurat wczoraj go złapało i cierpi, jak tylko mężczyźni potrafią. A jeszcze on to właściwie nigdy nie choruje, więc rozumiecie ten szok na widok 38,7 na termometrze. No więc leży i kaszle ostentacyjnie i wymownie. Zresztą nawet bym nie chciała, żeby wsiadał w auto z gorączką.

No i tak to.
Tak se tu siedzę i doopa mi cierpnie, ale za to mam wielki bukiet pięknych kwiatów na biurku, bo się okazało że wybiło mi dziesięciolecie pracy w tej tu oto kotłowni. Oczywiście WSZYSCY wiedzieli, tylko ja nie. Standard.

106 komentarzy:

  1. No i teraz określenie "Ty bulwo" nabrało nagle nowego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem że adresat przeczytał ten tekst :-)

      Usuń
  2. O rajusku, ja to zobaczylam, ja kprzydzwaniasz i jedziesz... po takie jatrakcji okreslenie "permanentny ból doopy" nabiera nowego wymiaru, co? Tyle razy dzwonila koscia ogonowa po rozmaitych schodkach, ze juz trace rachube, acz o paru opowiadalam, ale po sliskosci mrozowej jeszcze nie, wiec wspólczuje supergleboko. Czy mialas na sobie chociaz te kurtke w której sie zginac nie mozesz? to by troche izolowalo biedna poobijana du...erm...kosc

    Oraz mnie sie podoba ten stworek kamyczkowy z wybitnie ziolowo wyluzowanym wyrazem pyszczka... ;) i makijazem w stylu kreacji oskarowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przoduje właśnie w upadkach na lodzie. Trzeci raz prosto na "ogon" , i z rękami w kieszeniach, czyli bez amortyzacji. Kurtka była, ale co z tego jak schodek krawędzią pięknie pod nią wjechał... ;)

      Kamyk owy to żaba, przywieziona chyba z Kazimierza? Ale nie jestem pewna, to baaaardzo wiekowa żaba jest.

      Usuń
    2. myslalam, ze to Ty zabe kamienna popelnilas prawde mówiac ;)

      Bo to swinski ryj, a nie schodek prawde mówiac byl. ja jednak czesciej zamiatam ogonem w pomeiszczeniach, bo jak widzialas, nie ufam sobie na schodach w miejscach publicznych.

      a co do Bulwinskiwego to prawde mówiac po przeczytaniu specyfikacji/klasifikacji popadlam w tak gleboki stupor ze dopiero dzis zen wychodze bo opisalas toczka w toczke Horror... nawet wizualnie sa pewne podobienstwa co tez do mnie dotarlo w koncu, bo odkad zobaczylam portret to mnie to gryzlo, ze skads te morde zakazana znam lol.

      Usuń
    3. To co, zakładamy Horror konto na portalu randkiwym? Mamy portret, mamy część "o sobie / lubię / nie lubię" - to wydtarczy chyba, nie? :-)

      Usuń
    4. mRufa i Diabolu cudowne komcie ha ha ha ha

      Usuń
    5. Nie wiem jak Diabol, ale ja rumieńcem bije pałająca dzięcieline ;)

      Usuń
    6. Ide na to - Horror stanowczo potrzebuje godnego przeciwnika, szczególnie odkad mnie zabraklo coby ja stymulowac nerwowo ;)

      Usuń
    7. No! :-) Tylko jakiegoś maila skołuj i lecimy z tym koksem :D

      Usuń
    8. Adam, weźmiesz korektę? Bo nie żeby mi osobiście to przedzkadzało, ale po koleżance mRufce trzeba poprawiać literówki, inaczej demaskacja pewna!

      Usuń
    9. Pewnie, w korekcie literówek jestem całkiem, całkiem:)

      Usuń
    10. mRufa, mamy team! :D

      Usuń
    11. Ale ja tylko po rodzimemu wale takie typowe literówki, po wyspowemu prawde mówiac bardzo malutko ;) bando zlosliwców :P

      Usuń
    12. hy hy hy ;)))
      Ale mi to naprawde nie przeszkadza, ot cecha charakterystyczna mRufy :)
      To co Adam ma teraz robic?

      Usuń
    13. Mną się nie przejmujcie, ja sobie przycupnę w kąciku i będę sobie czytał:)

      Usuń
    14. Milcze kamiennie :P, bo wczoraj np przeczytalam Margi podpis pod zjdeciem Czarnej Bestii z jej kotozbioru, ze "Jestem Króliczkiem" i zanim sie polapalam,to mi sie pomyslalo, ze Kot ma dylemat poznawczy najwyrazniej. (Przy powtórnym czytaniu napis morfnal sie w Królewiczkiem)

      Usuń
  3. No i gratulacje z okazji dekady w Kotlowni :D Uscisk dloni prezesa tez byl? U nas w Kolchozie na multi-lecia kartke z graulacja od PRzeodwnika Kolchozu sie dostaje, a takze drugie sprasowane drzewo z gratulacjami/kondolencjami wspólKolchoznikó.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tylko kadrowego i kolezanek i kolegów ;)
      Z kondolencjami przyszla do mnie właśnie pierwsza osoba z rana, i popadlam w spory stupor o co jej chodzi - czemu kondolencje i czemu do tego ma usmiech od ucha do ucha :)

      Usuń
    2. Zdruffka dla Borsuka!! Mialam napisac w kuluarze i mi sie jakos prad w mózgu skonczyl zanim do tego punktu na liscie "do zrobienia" dotarlam, a byl to zaledwie punkt drugi po "zamknac drzwi po wejscie do domu", tak, ze tego...
      Zdruffka nieustajacego dla calego Piekielnego Pola Buraczkowego :)

      Usuń
    3. Dziekujemy, dziekujemy :)))

      Usuń
    4. Ten ból odwłoka to przeż na dziesięciolecie! Że nie skumałaś, to Bożena nie rozumie. Taki był obyczaj, że na osiemnaste urodziny się pacjenta klepało po zadzie 18 razy. To Ty teraz na dychę w Kotłowni masz wersję tradycji w wersji dla osoby na własnym utrzymaniu.
      A pisze o tym się tutaj, żeby w zasadzie to zdrowia życzeń się dołączyć. Bo z takim deficytem to już ciężko. Oraz miękkich poduszek tymczasem.

      Usuń
    5. No patrz! Toż to jasne jak słońce jest, Bożena Ty to masz łeb! :-)
      To wolę nie wiedzieć co los serwuje na 20-lecie...

      Usuń
  4. Rozpisałaś się ale przecież wiadomo, że gorszy może być tylko BURAK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TYLKO!!! :-) Albo ewentualnie cebula.

      Usuń
  5. I taki plugawiec mi się trafił chorobowo!!! A systematyka może nie z Linneusza za to...blizsza prawdy. I czy onze kartofel to nie Janusz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje bardzo duze prawdopodobieństwo, że Janusz!

      Usuń
    2. A może inne imię na literę J.?

      Usuń
    3. Jam-Twój Wrzód-Na-Dupie na przyklad. Takie lekko egzotyczne ;)

      Usuń
  6. miło dostać kwiaty w pracy. U nas raczej zmierza to w odwrotną stronę czyli trza się upominać o nagrody za jakieś tam zasiedzenia :D

    PS. ależ piękny portret przodka !! jakbym takich zgredów miała w rodzinie brałabym go w ciemno ale raczej u mnie takowych nie było ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie też się zdziwiłam z tej celebracji. Ale miło się zdziwić to - miło :)

      Taki osobisty porzodek też mi jest nieznany, na szczęście. Ale jakoś tak poczułam ochotę namalowania zrzędliwego warzywa :D

      Usuń
  7. Prawdopodobnie w poprzednim wcieleniu byłaś wiewiórką i zawsze podczas upadków ochraniał Cię cudny, rudy, kłębiasty ogon. Dlatego teraz nie masz instynktu, żeby chronić tę część ciała.

    Znam tego gościa z obrazu! To mój wychowawca z podstawówki! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację :-) lubię wiewiórki, mają takie szaleństwo w oczach. Kompletnie obłąkany wyraz twarzy!

      Pan Kartofel wychowawca tylko wyglądał jak ten z obrazka, czy też się tak zachowywał jak w opisie i siał postrach wśród małoletnich sadzonek?

      Usuń
    2. Zachowywał i siał...

      Usuń
    3. Uuuuuggggghhhhh.... Szubrawiec!

      Usuń
  8. Ja mojego Szparag, Ty swojego Borsuk, coś mało uczłowieczamy tych naszych samców, ech.... A kość ogonowa to chyba po to u nas jest żeby boleć. Moja co prawda obleczona słuszną warstewką amortyzującego tłuszczyku, ale jak przyjdzie co do czego to i tak się wystawi żeby przydzwonić bez ochronki.
    Kartofel - pierwsza klasa, skojarzył mi się z dziadkiem z psa Chojraka. I jeszcze kilkoma innymi dziadkami.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Chojraka z jajka niespodzianki :))) I niebieskiego hipopotama w stroju Lorda Vadera. Pamiątki po dzieciństwie Dziecka Zpiekłarodem - tacy fajni są, że przecież nie wyrzucę!

      Usuń
    2. I nie pokazalas hipka-vadera?? :(

      Usuń
    3. A Ty nie bardziej z tego przeciwnego obozu? (Star Treck?)
      Hipek stoi na pólce w pokoju, w którym spalas, tam gdzie ksiazki! Ale rozumiem, ze z nadmiaru bodzców panujacych w tym cyganskim pomieszczeniu mozna nie zauwazyc jednego malenkiego Vaderka. Sama czesto nie ogarniam. Na przyklad tego buddyjskiego mnicha stojacego na stoliku to szukalam dobry tydzien kiedys :)

      Usuń
    4. Pamietam historie poszukiwania mnicha, ale mnich bedadc ucielesnieniem ZENu jak nic pojawia sie i znika.
      chyba nie z nadmiaru bodzców co po prostu braku czasu nie przestudiowalam calej biblioteczki, acz raz na kilka minut przed nia zdolalam stanac, ale widac nei w miejscu stacjonowania hipka-vadera.

      Owszem ja totalnie z obozu wroga (Trekkie), ale z Lordem Vaderem czuje powiazanie z racji efektów dzwiekowych jakie produkuje podczas zazywania medykamentów oddechowych lol. ;)

      Usuń
    5. Ah, no na takie podobieństwo nie wpadłam :-)

      Usuń
    6. Bo nie musialam przy Tobie uzywac inhalatora vaderowego lol. Innych podobienstw brak ;)

      Usuń
  9. Ten blizniak to: ........
    Moglabym napisac, i tak by nie przeczytal :)
    Szczegolnie trafne okreslenia to:

    - Spoglądanie z wyższością i pogardą; wdeptywanie w ziemię butem bez wstawania z fotela i przerywania ciamkania herbatników.

    - Prychanie ze wzgardą: jak wybrać odpowiedni moment do wybicia przeciwnika z rytmu.

    - Wydawanie opinii negatywnych: jak krótko i skutecznie dać do zrozumienia rozmówcy, iż każdy jego pomysł to kupa.

    - Błyskawiczne formułowanie zestawów kąśliwych uwag, czyli jak mocą słowa miażdżyć optymizm, satysfakcję i nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę że obracasz się w kręgach prawdziwych profesjonalistów!

      Usuń
    2. Biorąc pod "uwagem",ze ten pierwszyj bulwistyj,to jednak nie Janusz a inny J...to moja kochana już.ś.p Mam podpisałaby sie pod "temi wyszczególnionemi"okresleniami,ktore raz jeszcze Basia przytoczyła...

      Usuń
    3. Nie brakuje takich jednostek niestety, i chyba nigdy nie zabraknie ;)

      Usuń
  10. Oooo gratuluję i kwiaty, miło, bardzo, taka kotłownia to sprzyja ludziom, nawet jak wykradają mleko, a bulwiaki piękne, cóż mogę napisać o tej zarazie... ucałowania i pozdrowienia dla Borsuka, niech zdrowieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: na codzien tu jest taki chaos, ze tylko wlosy z glowy rwac - wiec próbuja oblaskawic pracowników regularnym grillowaniem z darmowym miesiwem, i okazyjnym kwieciem :) Bo na oblaskawianie za pomoca godnej wyplaty jeszcze firmy nie stac. Choc podobno za 4-5 lat jest nadzieja na "byc moze leciutkie podwyzki" jak nam oznajmiono przedstawiajac plan podniesienia firmy z niedoli!

      Usuń
    2. no taki, znamy te numery, bida z nędzą, nie mamy dla Was na podwyżki, a za chwilę szef jeździ najnowszą BMW ze specjalnymi dodatkami i wymysłami, które kosztują drugie tyle co auto, u nas jest taki szef i opowieści o zaciskaniu pasa. Hehe

      Usuń
    3. Miałam takiego w PL, i to do potęgi 10. I nie powiem, w międzyczasie zbudował spore imperium na zgarbionych plecach pracowników. Typowy Sknerus McKwacz. Chociaż swojej rodzinie nie skąpił, tylko nam. My dostawaliśmy najwyżej zdjęcia z egzotycznych urlopów do podkręcenia w fotoszopie ;) True story!

      Usuń
    4. No to idę pisać raport, bo jak nie ja, to kto. Kisses

      Usuń
    5. Bądź bezlitosna! ;)

      Usuń
  11. O bulwa! Jaki ziemniak!:-) Idę o zakład, że prowadza się z tą nadętą brukwią w cielistych podkolankach. A może to jeden z TYCH ziemniaków, które gniotła sobą Anja Rubik w Vogue?I każe wołać do siebie Pomme de Terre? Osobiście unikam lub ułaskawiam dobrym słowem i cierpliwością ogromną.
    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to Vogue to teraz magazyn kulinarny?
      Unikanie Wujów Kartoflów to najlepsze rozwiazanie, ale ułaskawiam dobrym słowem swiadczy o anielskim wrecz charakterze ułaskawiającego! Pieprzu, Ty zywcem do nieba pójdziesz!

      Usuń
    2. Pieprzu Anja Rubik nie mogłaby gnieść kartofli, bowiem nawet pomidora by sobą nie zgniotła, nie łamiąc sobie przy okazji swoich suchych kości. Nawet jeśli po jakichś kartoflach się tarzała, to były na pewno wcześniej pogniecione wielkim tłuczkiem do ziemniaków:)

      Usuń
    3. Taka praca, Adamie. To fakt, niektóre sa niebezpiecznie (dla swojego zdrowia) chude, ale przyznam szczerze i uczciwie, ze we WSZYSTKICH ciuchach wygladaja piekielnie dobrze. Te zwyczajnie chude tez, nie tylko te "niebezpieczne".
      Jakbym tak mogla bez diety, wyrzeczen i operacji uzyskac zblizony efekt, to nie trzebaby bylo mnie dwa razy namawiac ;)

      Usuń
    4. No, niestety. Ja do 40. też taki chudy byłem, ale po przekroczeniu nabrałem ciała. Trzymam się wersji, że dużo lepiej tak wyglądam i innej nie przyjmuję do wiadomości:)

      Usuń
    5. Ja w międzyczasie niestety doszłam do etapu kiedy tego ciała zaczyna się robić nie tyle więcej, ile za dużo, i coraz trudniej trzymać się tej wersji... Ale robię co mogę !

      Usuń
    6. Diabeł, nie kokietuj! Widziałam Cię na własne nieprzymuszone oczy i oświadczam, że jeśli piszesz iż masz za dużo ciała, oznacza to, że musiałaś porzucić rozmiar XS na rzecz rozmiaru S. Także wiesz...

      Usuń
    7. XS to kochana dawne czasy, teraz jest M, a spodnie to nawet większe jeszcze... Te długie łachy, którymi się owijam optycznie mnie trochę poprawiają, to wszystko!

      Usuń
    8. Kamon, diabel, nie kokietuj. jesli cokolwiek na twem jestestwie ma rozmiar wiekszy niz M (a i w M slaboe wierze), to jak nic kupowalas to od zaklamanych Chinczyków, bo niezaklamani Chinczycy nie przyszyli by do tego znaczka wiekszego niz M. :P no chyba ze masz na mysli odziez nakladana NA swetry :P

      Usuń
    9. Nie, całkiem normalnie germańskie M :-)
      A spodnie nawet L.

      Usuń
  12. Gratuluję dekady. Choć z urody ani trochę do kartofla podobny nie jestem, to w opisie charakterologicznym odnalazłem kilka cech i umiejętności, które mógłbym i sobie przypisać:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kość ogonowa - ojojojojojoj! Auć! Współczuję!
    A wuj kartofel to z tych sympatycznie zabawnych w swej zgryźliwości, paskudności duszy, charakteru i osobowości, pod warunkiem, że się ma takowych na bezpieczną odległość i w małych dawkach. A może on taki dlatego, że w mundurku? Ci w mundurkach zwykle są tacy eeeee... zasadniczy i wiedzącylepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ciasno sobie chyba te guziczki zapinają, i kołnierzyki ;))) To i potem tacy spięci i napięci jacyś chodzą.

      Usuń
  14. współczuje kochana i współodczuwam...ja spierdniczyłam się ze schodów, potem dobiłam w teatrze i lewa noga mi sie popsuła także z nart wyszły nici...a ja na środkach przeciwbólowych hmmm oraz gratulacje z okazji dziesięciolecia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo rany, no to witaj w klubie :-)
      Dzięki, i zdrowiej kochana, bo sie w teatrze bez Ciebie zanudzą i zgnuśnieją!

      Usuń
  15. a kartofel okropny okropny ale prawdziwy, oj prawdziwy ))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Z prawdziwą przyjemnością śmiejąc się do łęz poczytałam o dziadziu kartoflu. Każdy ,kto to czyta ma włąściwe skojarzenia sądze. Podsuwam pomysł - wujek burak ,szef były i obecny włąściwego, ważnego stołka...Ja nie potrafię narysować i chyba mi poczucia humoru brak na tyle, żeby właściwie obśmiac...
    Twojej kości ogonowej mi szkoda - byle do wiosny:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, tak, TE skojarzenia - ich nie da sie uniknac, to fakt :)
      Smiech to zdrowie, wiec cieszy mnie niezmiernie, ze przyczyniam sie aktywnie do poprawy zdrowia spoleczenstwa! Na zdrowie!

      Ogon ma mnie bolec podobno do trzech miesiecy, bo go zlamalam...


      Usuń
    2. No i nici z merdania ogonkiem. ;)

      Usuń
    3. Nope. Nie da rady. Z radosnym podskakiwaniem też koniec na jakis czas.

      Usuń
  17. Diable,poprawiłeś mi humor z rańca;))))i juz nie sycze pod nosem na malego potomka swego,któren to matkem ponad 40 letniom obudzil był jakowymis odgłosami udajacymi ni to placz ni to śmiech...
    Oj kartofelków opisanych przez Ciebie normalnie zatrzesienie,szczegolnie jak sie tv wlączy 😁
    Łączę się w bólu z Twoją koscią ogonową.A te kwiaty gdyby okład z nich zrobiuł na dupkem???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest największy komplement, jaki mogę sobie życzyć, to o poprawieniu humoru :-) Serio! :))) Bardzo się cieszę i dziękuję!
      A kwiaty stoją w kotłowni, 25 km stąd... Niedostępne :(

      Usuń
  18. bez pytania udostępniłam na fejsie...ale ze mnie bulwa jedna ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piekna Praca Doktorska na temat kartofla, tudziez innego buraka:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, a obroniłam czy oblałam?! :-)

      Usuń
    2. Ba!! TY mialabys oblac????????
      Oczywiscie, ze obronilas!!!! i to spiewajaco z fanfarami.

      Usuń
    3. :D
      Mój mały pseudonaukowy sukces!!!

      Usuń
  20. Mówisz, że kartofel i że ma brata bliźniaka, hm. Wiele lat temu w Niemczech coś pisano na temat Polens neue Kartoffel. Chodziło o braci Kaczyńskich. A więc wchodzisz w politykę! ;)
    Dziesięć lat... piękny kawałek czasu.
    Życzę dużo pary w kotłach i urodzaju na grządce!
    Przekaż życzenia powrotu do zdrowia kości ogonowej oraz małżonkowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki z kartofla moze być polityk, to pisać już nie trzeba, bo to każdy wie :-)

      Dziękuję, oraz nie omieszkam przekazać!

      Usuń
  21. A wiesz, że na pierwszy rzut oka zobaczyłam u Herr Kartofla zielone włosy z bardzo wyraźnym przedziałkiem? Wygląda w ten sposób jeszcze groźniej, tak samiczo ;)
    Zdrowia życzę i Borsukowi (choć pewnie mu już przeszło, aczkolwiek w przypadku Männerschnupfen nic nie jest pewne) i Diabelskiej Dupce (jak mogłaś złamać ogon?! no jak?! eech...). Dobrze, że masz jeszcze widły, jest się czym podeprzeć ;)
    Nie mylić z podetrzeć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borsukowi przeszło,poszedł do pracy!
      Ogon umocowałam na patyczek i sznurek, na razie się trzyma. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że naprawde nie złamałam specjalnie! To był wypadek przy kotłach!

      Usuń
  22. nauka, a sztuka, to dwie rózne pary gaci, wiec tylko jakis niedoceniony pseudonaukowiec sie czepi ;)))

    a nie dajo u wan na dziesięciolecie premii i listu dziękczynnego?
    u mnie dawali :)))

    pees. nie mam sily przgladac czy juz bylam pod tym wpisem, wiec jakbym sie zdublowala, to ... w koncu koncze niedługo starczy wiek, no! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylaś, nie byłaś - czy to ważne? Czujesz potrzebę wypowiedzi to się nie ograniczaj! :)))

      List też dostałam, tak, a premia ma podobno przyjść, ale jeszcze nie przyszła, więc nie chcę zapeszać, hy hy.

      Usuń
    2. A u nas to nawet uscisku dlonie prezesa nie ma, tylko kartka z gratulacje od niego. A szkoda. Byloby na waciki ;)
      Bo wogóle, no halo, co taka cisza ,diabel, zyjesz?

      Usuń
    3. Diabeł odebrał gratyfikację za 10 lat służby na dole i poszedł w tango. Całe piekło baluje.

      Usuń
    4. dlatego macie Brexit i niezintegrowanych uciekinierów mRufa :D

      Usuń
    5. Zyje, zyje, ale ciągle na nogach no bo skoro siedzieć się na tym połamanym ogonie nie da, to krążę. Kołuję, zataczam kręgi i ósemki po okolicy i po sklepach (niedługo czeka nas bankrutctwo)
      Takie to moje tango ;)))

      Usuń
    6. Tango Kat! Diable zataczaj szóstki 666. Trzymaj poziom

      Usuń
    7. :)))) racja, racja, co ja z tymi ósemkami, wdzisz co choroba z głową mi robi?!

      Usuń
  23. Powinnam mieć tego kartofla w puderniczce. Lustereczko, lustereczko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, brwi to masz jednak mniej krzaczaste ;)))

      Usuń
    2. Przycinam. A wąsa golę :) Mówię Ci, identiko.

      Usuń
    3. No dobra, ale jak te brodawki maskujesz?! Mistrzyni makijażu!

      Usuń
    4. Mistrzyni kamuflażu. I mimikry. Brodawki maskuje się takim specjalnym cementem i szpachlą kosmetyczną. Dlatego mam taką dużą twarz. Lata praktyki, uwierz ;)

      Usuń
  24. kartoflu a kysz ... idź już sobie i pozwól się pokazać komuś nowemu ... czuję, że ten odwyk mi nie służy !

    OdpowiedzUsuń
  25. Diable, jak tam kość ogonowa i jej uszczerbek?

    OdpowiedzUsuń
  26. stolat! i mam nadzienie kość ogonowa odrosła? :D
    Kartoflu barzo do twarzy w tej ramce :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Wesołego Alleluja Diable !!!

    OdpowiedzUsuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...