wtorek, 2 maja 2017

Brunet wieczorową porą do ciebie zapuka, kawę widzę, a ty mu ją zaparzysz.

Codziennie rano w biurze robię kawę. A jako że jestę nowoczesnym, śmiałym baristą, mam ja swoje specjalności i tricki, pozwalające mi tworzyć niebanalne, oryginalne kreacje.

Pumpkin-Pepper Latte? Pfff, było.
Ginger Bread White Coffee? Dajcie spokój, zeszły sezon.
Chococcino z himalajskim karmelem? No pliiiis.
Caffefreddo truskawkowe? Banał. Zieeeeew.


Ja proszę państwa tworzę następujące specjalności, w zwykłym ekspresie na papierowe filtry:

1. Kawa bez dzbanka.
Z filtra leci bezpośrednio na płytkę grzewczą, na której od razu paruje, napełniając biuro aromatem spalonej kawy z intensywnością, jakiej jeszcze nie znasz.
Oprócz tego momentalnie stawia na nogi, animuje do ruchu (szczególnie jest to krótki kurcgalopek, a po nim ruchy okrężne rękami z papierowym ręcznikiem, wspaniale wpływające na ukrwienie ramionek, zwiotczałych od pracy siedzącej). Po takiej kawie niewiele już cię w tym dniu zdenerwuje, jesteś uodporniony na wszelkie przeciwności losu biurowego.

 
2. Kawa bez filtra.
Na początku nic nie podejrzewasz. Niby normalnie. Ale już za chwilę czujesz niezwykłą gęstość napoju, smak o głębokiej, ziemistej strukturze. Na myśl przychodzi ci rzyzna, wilgotna gleba, która na górskich zboczach Andów krzepiącymi sokami karmi kawowe krzewy.
Ożywia umysł, skłania do kreatywnych zajęć, np. rozłóż ekspres na czynniki pierwsze umyj i poskładaj spowrotem.

 
3. Kawa bez kawy.
Dla prawdziwych koneserów. Ulotny aromat kenijskiej odmiany arabica (powstały z resztek w rurkach ekspresu) miesza się z intensywnym bukietem celulozy z ekologicznego, biodegradowalnego filtra papierowego.
Niska zawartość kofeiny, na spokojny dzień bez wyzwań.

 

Dzisiaj była ta bez dzbanka.
Ekspres lśni jak nowy.
Tylko ściana z tyłu bogatsza (znowu) o kilka ekspresyjnych rzucików a la Pollock.



...............................................................



A to jest gwiazdozbiór kota - bo niby dlaczego nie, co nie?
 



Jeden ciemny, drugi jasny. Brunet i blondyn (jeśli tak można powiedzieć o niebieskim kocie?)
 
 
 



Brunet - błękit z Ultraortodoksyjną Maryną.
Blondyn - ze świetlistym fioletem i purpurą, taki kot-zorza bardziej.

Sama nie wiem, który mi bardziej, ale chyba ten blondyn jednak, chociaż w życiu to nieodmiennie brunet.

No i na zdjęciach, jak zwykle oczywiście niewiele z ich uroku widać, niestety... Aparatem "dla gópków" trudno jest pokazać fakturę papieru i niuanse barwnych plam :(



Brunet, detale:

 
 

 
 

 
 

 
 
 
 
Oraz blondyn:
 
 
 

 
 

 
 

 
 
Oj, było wiele radości przy tym malowaniu! :D
 
 

83 komentarze:

  1. Kawe bez Kawy i Kawe bez Dzbanka robilam regularnie. Bylo to za czasow BC czyli Before Charlie (tak sie zwie Wspanialy):))
    Najgorsze, ze Kawa bez Dzbanka po drodze na podloge zalewala szuflade ze sztuccami i szafke z garami. Sprzataniem zajmuje sie jak wszem wiadomo Wspanialy, moze dlatego po pierwszej Kawie bez Dzbanka mam zakaz szwedania sie po kuchni z rana i to on zajmuje sie przygotowaniem porannej kawy.
    Z tym, ze on tez nie jest taki "hop siup" inteligencik, bo nastawia wszystko wieczorem na czas, wiec w sumie jak wstajemy to kawa jest juz gotowa.
    Ale ponoc poklady moich zdolnosci sa niezmierzone i moglabym nawet wieczorem przygotowac Kawe bez Dzbanka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafka ze sztuccami brzmi w tej kombinacji baaardzo nieciekawie, oj nie.
      Ale to wy macie taki inteligentny ekspres, co sam kawe na dana godzine robi! Nasz to prostak jest :)Co w polaczeniu z moja poranna nieprzytomnoscia dziala wlasnie takimi przygodami. Zebys wiedziala, jak ta sciana zaraz za kawowym stoliczkiem juz wyglada!!!

      Usuń
    2. Ten express na czas to taki wynalazek dla super leniwych:)))
      Wyobrazam sobie te sciane, ale i tak dobrze, ze stoliczek nie ma na ten przyklad szuflady z dokumentami:))

      Usuń
    3. To podchodziloby juz pod biurowe samobójstwo...

      Usuń
    4. Alle do kontaktu za parę zł można kupić ustrojstwo. Wpina się to w kontakt, potem wpina ekspres i to ma ustawienie czasowe i kawą rano pachnie w całym domu... (jak komuś na świeżo palonej z rana nie zależy ;-) )

      Usuń
    5. wow, serio?! no to genialne dosyc urzadzonko!
      (pewnie wynalezione 20 lat temu, tylko ja jak zwykle nie nadarzam ;)

      Usuń
  2. A ile radosci przy ogladaniu, piekne koty, zdjecia, detale. Ide zrobic sobie kawe z kawa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak z ekspresu, to nie zapomnij tez dzbanka. Ani filtra. Ani wody ;)

      Usuń
    2. Kurcze, jak tak teraz widze ile punktów na tej check-liscie kawowej jest, to sie nie dziwie, ze niekiedy nie ogarniam! Znajac mój poranny poziom jarzenia, to i tak cud, ze w ogóle czesciej robie kawe "kompletna" niz "niekompletna"...

      Usuń
    3. tradycyjnie, po turecku, inaczej musialabym isc do kantyny, a tamta kawa mi srednio smakuje... wiec pije kawe po szatansku

      Usuń
    4. Kiedys zrobilam sobie kawe w dzbanku wloskim, taki wiesz, woda na dole, sitko z kawa i pod cisnieniem woda przeciska sie przez kawe i przedostaje do gory. U mnie cos zle zadzialalo i dzbanek wystrzelil. Dobrze, ze nie bylo mnie w kuchni. ze strat, to tylko dziura w polce, ale kawa, te drobinki, byly wszedzie, w kazdej szczelinie kuchni. I dlugo po tym incydencie pokazywaly sie jeszcze tu i tam.

      Usuń
    5. No to naprawde dobrze, ze Cie tam nie bylo, to jest naprawde SPORE cienienie!

      Usuń
    6. Anonimowy3.5.17

      M. prawdopodobnie niedokładnie skręciłaś w dzbanku włoskim górę z dołem lub puścił gwint (chociaż to mało prawdopobne).

      Osobiście uwielbiam ten rodzaj parzenia kawy.

      Kiedyś zdarzyło się, że wlałem do dzbanka wodę lecz nie wsypałem do niego kawy. Powstał buro-brązowawy napój o ledwie wyczuwalnym aromacie kofeiny nadający się jedynie do wylania.

      Największa trudność okazała się z rozkręceniem części dzbanka, które pod wpływem wysokiej temperatury bardzo nagrzały się. Trzeba było odczekać kilkanaście minut, co jak wiadomo w warunkach porannych trwa conajmniej kilka godzin ... ;)
      ____________________________

      D. wydaje mi się, że Twoje gwiezdne koty miauczały ostatniej nocy w pobliżu mojego domu. Może były głodne i domagały się gwiazdozbioru "miseczki z mleczkiem" ... ? :)

      G.

      Usuń
    7. Droga Mleczna czeka na uwiecznienie 🙂

      Usuń
    8. Droga Mleczna i kotek - to pasuje! :D
      Wleje to napewno w akwarelowe plamy!

      Usuń
  3. Czy ja Wam sie chwalilam jak sobie zalalam rumianek goracym mlekiem bo myslalam, ze w dzbanku-termosie to jest goraca woda wlasnie do podlewania szczurów? chyba sie chwalilam, na lamach, to nei bede elaborowac.
    A mowie dlatego, ze nie tylko kawa stwarza szerek mozliowsci... Osobniki nie-kawowe tez moge rozpostrzec skrzydla kreatywnosci...
    A w Lochach w ubieglym togodniu jedno dziewcze, nie ja, podgrzalo sobie w mikrofali platki z mlekiem, bez mleka... dzien w aromacie zjaranego na wegiel popcornu - bezcenny... a mikrofala capi spalonym zbozem do dzis...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam, pamietam mRufo, ale najbardziej w tej historii pamietam zadziwilo mnie, ze Ty to potem wypilas!!!!

      Aromat spalonych platków.. ochhgrrrr... tak, musi byc to taka dosyc intensywna nuta zapachowa.

      Usuń
    2. Bo kompletnie nie bylo gdzie wylac :( to co mialam zrobic? zostawic na stoliku pelna filizanke mleka zabajonego rumiankiem jakos tak niehonorowo bylo ;).

      Usuń
    3. Nie podejrzewalam akurat Ciebie o taka niesmialosc ;)))
      Ja bym zostawila.

      Usuń
    4. Gdzie tam niesmialosc - honoru narodowego bronilam. Co? JA nie wypije?? ;) Nie bedzie mi hiszpanski dzbanek termos plul w twarz! ;)

      (a tak na powaznie to jakby akurat nie bylo przy sasiednich stolikach 3 przytojnych anglojezycznych przedstawicieli plci przeciwnej to moze i bym zostawila, ale no wiesz... ;) )

      Usuń
    5. aaaa, no to jak sprawa honoru, to jasne :P

      Usuń
    6. Kilka razy dolalam sobie soku pomaranczowego do kawy zamiast mleka, wiec wiem cos na temat takich pomylek tez:))
      Bylo to za dawnych lat kiedy zarowno mleko i jak i sok pomaranczowy wystepowaly w sprzedazy w kartonach tej samej wielkosci. Owszem roznily sie kolorem, napisami ale kto by to dostrzegl przed pierwsza kawa?
      Ja zawsze stawialam mleko na drzwiach lodowki pierwsze z brzegu, ale Junior, ktory wtedy jeszcze nie pil kawy i nie czail czaczy czesto te kolejnosc podmienial na korzysc soku pomaranczowego.
      Skonczylo sie zakazem kupowania soku:))) a przynajmniej w katonie tej samej wielkosci. Na szczescie teraz mleko kupuje w butelce a sokow zadnych, bo jak koniecznie chce sok to sama wyciskam, wtedy tylko wiem co pije:)

      Usuń
    7. U nas mleko w butelkach niepopularne. Wszystko leja w kartony, z otworem specjalnie zaprojektowanym tak (mam wrazenie), zeby jak najwiecej sciekalo z niego po boku kartonu na stól, zamiast lecialo do kubka/szklanki.
      Poza tym scianki sa tak cienkie, ze jak otwierasz nowy karton i podnosisz go jedna reka, no tak sciskasz palcami lekko z obydwu stron, to od razu pól litra fontanna wyskakuje na blat.
      Normalnie geniusz jakis to wymyslil - kupujesz litr, wypijasz z tego pól, i kupujesz nastepny litr. I sprzedaz rosnie!

      Usuń
    8. zarowno po sokach jak i po mleku mam zgage, przy czym od soku zanim go jeszcze wypija, a po mleku po 2-3 dniach konsumpcji, wiec w moim domu sokow brak, a mleko sporadycznie do pieczenia albo do mac&cheese :)

      A w takich czajnikwo termosach w hotelach to w nastu przypadkach na nascie + 1 jest goraca woda do herbaty, a mleko w inej formie, tak, ze tego... ;)

      Usuń
    9. A koleżanki piły EarlGreya z sosem czosnkowym?

      Usuń
    10. No Bozeno, skoro trzeba bylo bronic honoru! Moze najwyzej przy kawie z keczupem by spasowaly, ale nie wczesniej!

      Usuń
    11. Bozena wygrala :))))

      U nas tez mleko najczesciej w kartonach i dawniej dzialaly te kartony wlasnie metoda sciskania, teraz sa wmontowane nakretki:))
      My kupujemy mleko pelnotluste ze smietanka z okolicznej farmy i ono wystepuje w butelkach, ostatnio mozna go dostac w jednym okolicznym markiecie i ma ogromna popularnosc. Rozchodzi sie jak swieze buleczki:))) Jak otwieram nowa butelke to wygrzebuje taki 2-cm korek masla i wrzucam do mojego kubka z kawa (pychota!!!) Wspanialy sprawiedliwie dziurawi korek masla i roztrzepuje potrzasajac zamknieta butelka tak zeby dla wszystkich starczylo;) Ja jestem egoistka pierwszej wody wiec zabieram korek dla siebie i zostawiam tylko to co zostalo na sciankach, a zostaje duzo, wiec nie jestem taka najgorsza :P

      Usuń
    12. Problem w tym, ze ja wcale nie chce ich sciskac, tylko lekko zlapac, o one sa takie cienkie, ze same sie sciskaja i potem góra CHLUUUP fontanna!
      A temu, kto pierwszy otworzy taka butelkke, to korek sie nalezy, mysle. Jak ten, kto pierwszy dobierze sie do swierzego chlebka, bierze chrupiaca przylepkę alias piętkę. Takie prawo.

      Usuń
  4. Brunet to ma spojrzenie takie przyszpilajace, a na widok blondyna chce mi się waty cukrowej:-)
    Detale super.
    Dzis zmieniłam kartkę w kalendarzu. Maj jest z serii dla potłuczonych :-)) uśmiałam się - Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. waty cukrowej, jakie piekne skojarzenia masz Rico :D

      (Zainteresowana zamkiem? Smok gratis!)

      Usuń
    2. Kochana. Zamkiem? Oczywiście. Ale czy do smoka możnaby służbę, by było z kim pogadać:-) i kawy się napić.

      Usuń
    3. Prawieczny lokaj Jan jest, mozna rzec, czescia zamku. Kawy tez zaparzy, nawet z kawa, dzbankiem, filtrem, istne cudo nie lokaj.

      Usuń
  5. U nas kawa zawsze rano i zawsze na przefiltrowanej wodzie z naszego filtra na ujęciu wody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawsze rano po przyjsciu do biura, w domu jeszcze zoladek spi :)Ale w pracy na poczatku to jest pierwsze, co w ogóle robie, bo inaczej nie ma szans na... eeee, na NIC wlasciwie chyba.

      Usuń
  6. Jednak brunet...z detalem;)
    Fusiastą robim w pracy, ekspresu nie ma, a instant nikt nie chce kupić ze skąpstwa. Ma ona strukturę już nie tylko ziemistą, ale i krzaków kosodrzewiny na tej glebie wyrosłych bujnie. No świństwo, psia jego mać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kupisz sobie dobra, a inni Ci wypija. A potem, jak ich kolej, to sami kupia tania ;)))
      U nas firma daje kawe. Taka sobie, wiadomo ze nie pierwszorzedna jakas, ale nie jest zla, wiec git.

      Brunet mówisz? Usidlilo Cie jego spojrzenie?

      Usuń
    2. usidliło na wiek wieków!

      Usuń
    3. spojrzenie z pazurem!

      Usuń
  7. Gwiazdozbiór KOTA!!!
    Ty wiesz, jak mnie ucieszyć :D

    Od dziś, jakby kto pytał, mam Kota w ascendencie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zebys wiedziala, ze o Tobie myslalam przy tym, i o tych Twoich puchatych pieknotach :)
      I zdradze na ucho: bedzie wiecej tego kociego nieba! Gdyz chyba mnie przyszpilil ten temat do krzeselka i nie chce puscic...

      Usuń
    2. Heh, z kotami tak jest - jak przyszpilą człowieka, to już po ptokach, że tak powiem. Ale jakoś nikt nie narzeka :D
      Puchate pięknoty zarumieniły się pod futrem z podniecenia, ale głośno reagują na ten zaszczyt tylko prychnięciem "to oczywiste, jakżeby inaczej" ;)

      Usuń
    3. No, pfffff! Oczywiscie.

      Usuń
  8. Wielokrotnie zdarzyło mi się zaparzyć sobie kawę bez kawy. W porannym roztargnieniu umykał mi moment zasypania kolby ekspresu ciśnieniowego kawą i wychodziła mi lura:) Piękne obrazki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze ta najbezpieczniejsza wersja, bo przynajmniej nie trzeba sprzatac... Taaak, rano umyka wiele momentów - na przyklad ten, w którym zdarzylam zmienic miejsce pobytu; hop siup i nagle siedze przy biurku, a przed chwila przeciez wstalam z lózka ;)

      (dziekuje :)

      Usuń
  9. Poranek bez kawy = dzień beze mnie.
    Ekspres, który po naciśnięciu guziczka wydaje kawę i tylko od czasu do czasu domaga się ziarenek i wody oraz usunięcia fusów z pojemnika...
    Tylko te lampki chciejstwa zapalają się zazwyczaj rano, kiedy nie możesz się doczekać pierwszego łyka. ☕ Ale to jedyny mankament 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, takie sa najlepsze, przyjazne czlowiekowi. Ale takiego to nam firma nie da ;)

      Usuń
  10. Przejdź na herbatę ;)
    Oooooo! Jakież cudne gwiazdozbiory! Oba! Czyżbyś dojrzała do zaopiekowania żywej inspiracji?! Bure to będzie, czarne, czy rude? :)
    No i rybę widzę! Czyżby to była TA ryba? :) Jakże mi miło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbate pije pózniej caly dzien, ale rano musi byc jedna kawa. Inaczej nie rusze z miejsca.
      Żywizne bym chciala, tylko warunków nie ma. Caly dzien by w domu samo siedzialo, i w razie wyjazdu nie mam "rodziny zastępczej".
      A ryba, TAK! TA ryba! :)))

      Usuń
  11. A ja dzisiaj sformatowałam sobie dysk ze zdjęciami. Buuuu! Próbujemy odzyskać. Gdzie w tej konstelacji jest kot lewooki? Jestem niepocieszona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łooooo... no to niedobrze.... Ale niby to sie daje jakos odzyskac, wiec powinno sie udac. Nam sie kiedys zepsul dysk ze zdjeciami i pan w Media Markcie czy innym Saturnie nam odzyskal.
      Kot lewooki?! A co to za kot?

      Usuń
    2. No, kot z jednym okiem. Lewym. Da się jakoś wrzucić zdjęcie? A, zapomniałam, że nie mam już zdjęć :(

      Usuń
    3. Nie placz, głasku-głasku, nie płacz. Moze sie jeszcze da je odzyskac.
      A oko utracone w jakichs bojach?

      Usuń
  12. Nadstawiam kark do drapania.
    To kot kanapowy, oko zostało zatarte i zrobiło się owrzodzenie rogówki, no i oczko trzeba było wyjąć temu kotku. Ale już przywykła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drapie. Kotka tez :)

      Usuń
    2. Mruczę, ale nie umiem tak jak Borówka. Ona wydaje takie dźwięki... ciekawe. Tak sobie ćwierka, bynajmniej nie jak ptaszek.

      Usuń
  13. Ja kawy nie piję, więc nie mam tylu doznań w trybie ekspresowym. Herbata zawsze mi się udaje.
    Widzę kolory zorzy polarnych w tych kotach. Znaczy to gwiazdozbiór około biegunowy. Czemu te domki mają takie małe rączki ze strzałkami? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata tez mi sie z reguly udaje. No chyba ze zapomne i sie za dlugo parzy, ale nawet wtedy wystarczy dolac wody i po sprawie.

      Rączki - no machają, machają przyjaznie tymi rączkami, az sie dymi, nie widzisz?!!!

      Usuń
    2. Kiedyś dachy domów ozdobione były antenami telewizyjnymi. Po jednej do każdego odbiornika. Na blokach był cały las anten. To były ciekawe widoki.
      Teraz to tylko talerze przy oknach a tam gdzie zawitała kablówka to nic się nie dzieje. Nuda Panie!

      Usuń
    3. Lasy "drucianych" anten byly piekne, zawsze mi sie podobaly - stad te male domeczki na moich obrazkach wlasnie maja tyle cos-jakby-kominów i tych innych takich!

      Usuń
  14. W podobnych kawowych wypadkach (albowiem sama nie jesteś!) mówię, że to kuchnia fusion i tak ma być. Dlatego czasem piję kawę ze szczypiorkiem, czy coś... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze szczypiorkiem! Odwaznie!
      Ale to dobrze, naprawde jak tak piszecie, to mi lepiej, ze nie tylko ja taka ofiara... Znaczy, sorry, eksperymentatorka kuchni fusion ;)

      Usuń
  15. Donoszę uprzejmie, iż pewna koperta, na której szczerzy się burak dotarła pod strzechę! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Na pewno sie ta strzecha owemu burakowi podoba :)

      Usuń
  16. Kot blondyn ma taki wyraz"twarzy":-)jak ja wczoraj,kiedy nieopatrznie nacisnęłam na pilota na program 1 o 19.30:-)
    Uśmiałam się diable z tych kaw bez filtra,bez dzbanka,a posoloną kawę piła?
    Bo ja -tak :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, tego jestcze nie pila! Ale to tylko dlatego, ze pije bez cukru, wiec nie ustnieje mozliwosc pomylki. W przeciwnym razie juz bym na 100% miala to za soba ;)

      Usuń
    2. Ja też bez cukru ,ale wtedy miałam jakiegoś schiza i chciałam sobie posłodzić jedną saszetką,dziecko jadlo pizzę a mamusia zasiadła z kawka.. Pierwszy łyk...i uwaga nie zajarzyłam ze to sól:ppppp matko,przez sekundę przeszła mi myśl przez łeb,ze to taki wyrafinowany smak:-)))

      Usuń
    3. Pfff, słoną kawę, słoną herbatę zażywałam niejednokrotnie i dlatego wydawała mi się pospolita. Okazuje się, że nie każdy próbował. A sól jest taka podstępna, że nie trzeba mieszać, wystarczy że przeleci przez napój i już mamy izotonik o wyrafinowanym smaku :)

      Usuń
    4. Owocku dzieki za namiary na tego swietnego bloga😚
      Poplakalam sie😂😂😂
      Kawa bez kawy bez dzbanka jak dla mnie ma mistrza:)))
      Ja tez pilam kawe posolona(moj tata wsypal sol do cukierniczki)A najgorsze jest to,ze poczestowalismy gosci.Ciocia plula dalej niz widziala,a ja dostalam napadow glupawy.Dobrze,ze to siostra taty;)

      Usuń
    5. ejjjj, trzeba bylo isc w zaparte i mówic, ze to specjalna odmiana arabiki, ze stromych stoków nad brzegiem oceanu, bryza morska glaskana :D

      Usuń
    6. Specjalnie dla cioci,inhalujaca gardlo,z odruchem wymiotnym w gratisie :D

      Usuń
  17. Dobrze, że ciocia tylko pluła. Woda z solą to całkiem niezły środek wymiotny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uh, no fakt! mogloby sie wybuchowo skonczyc...

      Usuń
  18. łał i brunet i blondyn )) oba równie gustowne ))
    Wiesz Diable ja pracuje z artystami ekhm... i własnie taki stary ekspres z pomroków szaf został wyciągnięty więc znam ten ból...najczęściej ulega sfajczeniu, jakoś nikt nie pamięta, żeby go wyłączyć, za kazdym razem mam zawał...aktualnie nie ma filtrów i jest trochę spokoju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to u nas oszczedny narodek, ekspres sie wylacza zaraz po zaparzeniu calego dzbanka kawy - i jego zawartosc przelewa sie do termosu!

      Usuń
    2. o matko, no to jest pomysł ...ale w sumie to w tym garnku zawsze jakas resztka sie zostaje do sfajczenia hmmm
      spróbowac mogę

      Usuń
  19. Ja kawe tylko w tygielku. Zdarzylo mi sie bez kawy i bez wody, a takze bez podgrzania...brrrr.., kot uroczy, a ja od brunetow wole blondynow (przynajmniej w teorii) ...do tygielka mam jeszcze 2000 km, i jakies 46 godzin.., juz sie nie moge doczekac!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrwaj Pieprzu, wytrwaj! Twarda badz!

      Usuń
  20. Ja zaparzam kawę w zaparzarce, z fusami, a potem fusy idą na dół- ziiiuuuu!I dodaję oleju kokosowego nierafinowanego i ksylitolu. I to jest moja ulubiona kawa... Mniaaammm...
    Da się zepsuć kawę, jak się za szybko naciska to sitko, co zsuwa fusy.. Wtedy jest CHLUP! Ale już mam wprawę. Za to zdarzył mi się rosół w szybkowarze- bez wody.
    A jak się wpatruję w koty, to mnie taka noc gwiezdna ogarnia. Cudne! I te domki! Mam słabość do domków.To nie jest moja jedyna słabość, ale zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi domkami to ja tez! I tez zdecydowanie nie jest to jedyna slabosc ;))
      Za rosól bez wody - dyplom i medal sie nalezy!
      Ale patrz, kawy bez wody jeszcze nie próbowalam.

      Usuń
  21. Jejku, zakochuję się w Twoich obrazkach! I dostrzegam te niuanse barwnych plam, bo przyglądam się bacznie takim smaczkom w ramach samokształcenia :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku, zakochuję się w Twoich obrazkach! I dostrzegam te niuanse barwnych plam, bo przyglądam się bacznie takim smaczkom w ramach samokształcenia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja!!! W sensie, przygladam sie na innych blogach i na Instagramie i sie samoksztalce. Mam apetyt na kurs, ale straszliwie drogie...

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...