poniedziałek, 8 maja 2017

Kultura na codzień: przy stole i w kuchni. Umiejętna inspiracja dziełami wielkich artystów.

Ostatnio było tak: Borsuk siedzi w "dużym" pokoju (to jest naprawdę najpiękniejszy eufemizm budownictwa mieszkaniowego) i tv ogląda, ja stoję w kuchni i coś tam dziergam na obiad, strugam w kartoflu pejzaż z jeleniem na rykowisku zapewne, rzeźbię harmonijki z ogórków co wygrywają Bolero, jak się na nie dmuchnie, bo wszak kultura u nas nie tylko od święta a ja jestem wzorowym diabłem domowym. Na deser jabłka, ułożone jak nakazał Cezanne.
(i zaraz do piekła mnie na asap wezwą za te wszystkie kłamstwa, na dywanik do szefa Lucjana)

No więc strugam tego jelenia, mozolnie cyzelując uniesione w emocjach lewe przednie kopytko (rogi też bardzo trudno) i nagle słyszę "Chodź zobaczysz coś!" z pokoju. No to idę, czemu mam nie iść, skoro Borsuk mi chce coś pokazać. Odkładam dłutka i partyturę i idę, mała, pulchna, ufna istotka. Idę.
Wchodzę do pokoju A TAM!!!


Kalina, jak tu jestes, to teraz nie czytaj lepiej.

 

TAKI pająk!!! Jak talerz śniadaniowy, z grubymi nogami zakończonymi szpiczastymi szponami (te przednie takie wyjątkowo długie, chwytne i ruchliwe w stawach), umaszczeniem perfidnie naśladujący korę drzewa.

W telwizorze on był oczywiście, ale i tak aż mnie wykrzywiło i klątwy szkaradne z najbardziej mrocznych czasów Wielkiego Przedwiecznego jęły cisnąć się mnie na usta. Bo zaprawdę stopniem ohydztwa był ten egzemplarz opisywalny tylko słowami Lovecrafta, tymi jego sformułowaniami typu "bluźniercza forma życia wymykająca się ludzkiej wyobraźni" czy "obrzydlistwo, które wypełzło z samego dna gniazda pradawnego zła" i inne takie. Powiększone na cały ekran telewizora. A obok, prawie że ryjąc nosem w futerku na pleckach tego mieszkańca DALEKICH na szczęście lasów - zachwycony pan, opowiadający jak straszliwie jadowity jest ten tu oto przedstawiciel rodziny Satano infernale.

Tacy ludzie chyba mają coś poważnie nie tak z berecikiem, naprawdę. Nie to, że się fascynują, bo to rozumiem, ale że podchodzą tak blisko do czegoś, co jednym ciosem ząbka może ich zabić, i to całkiem na śmierć.



Dobra, Kalina, już możesz.



No taki ten Borsuk dobry, że zapragnął podzielić się że mną tym widokiem.
Reszta dorzeźbionego potem rykowiska przybrała jednak wygląd dosyć niepokojący i złowieszczy, jelonek łypał złym okiem, a ogórki zamiast w lekkostrawne Bolero, poszły bardziej tak jakby w ciężkiego Wagnera, i harmonijnie skomponowany posiłek szlag trafił.



...............................



A wczoraj to mieliśmy takie dziwne zjawisko atmosferyczne tutaj, jeżeli dobrze pamiętam to nazywa się to słońce. Kojarzycie? Taka duża, świecąca, ciepła kulka na niebie. Bardzo to było ładne, świat stał się nagle przyjemnie kolorowy, niebo niebieskie, w duszy lekko i miło się zrobiło, poszliśmy nawet na lody i szejki do wegańskiej ciastkarnio-lodziarni, gdzie wszystko smakuje jak w raju, szczególnie jak ktoś, tak jak ja, nie lubi smaku śmietany. W związku z czym wypiłam szejka czekoladowego a potem pożarłam ciasto, którego spód (gruby spód!) był zrobiony z pokruszonych wafli w czekoladzie, a na wierzchu były owoce takie leśne i jakiś tam nieśmietanowy krem. Normalnie ekstaza była to najprawdziwsza.

No i wszystko pięknie, tylko że kontrast między tym dniem słonecznym a całą reszta dni zimnych, szarych, deszczowych i wietrznych był tak duży, że fizycznie trochę padłam na ryj. Było niby tylko 20 stopni, ale czułam się jakbm wędrowała przez Saharę w samo południe. Odzwyczaiłam się po prostu. Szok termiczny.
Ale dzisiaj znowu chłód i słota, i sromota, więc już "normalnie" jest.



...............................



A skoro dziś taka notka rodzinna, to patrzcie, o taka rodzinka zodiakalna pojechała do kraju, którego symbolem jest zwierzątko, przebrane na jednym ze zdjęć za ołówek.

(Ojciec rodzinie spytał ponoć "A co to jest?". Nie rozpoznał. Z czego wynika, że portrecista ze mnie marny ;)






 
 
 

 
 
 

 
 



 

101 komentarzy:

  1. Borsuk to chyba spokrewniony z moim Wspanialym:) ten tez tak siedzi cos oglada i nagle "chodz zobacz" a ja durnota egipska przerwywam w polowie co robie i lece zobaczyc.
    Jak ja czasem wolam "chodz zobacz" to slysze "ale czy naprawde musze?" albo jest cisza grobowa bo nie slyszal. A tak naprawde to ja jestem ta przyglucha:)))
    No dobra, inna inszosc, ze ja lezac w lozku potrafie wolac "chodz bo potrzebuje pomocy" wtedy przychodzi bez mrumrania a ja prosze "czy mozesz mi wlaczyc wiatrak, bo mi goraco". Tak, tak ten wiatrak na suficie tuz nad lozkiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i dobrze, niech przychodzi i wlacza - pokuta za wolanie zony do pajaka sie nalezy!

      Usuń
    2. On jest dobry w takich zadaniach. Lata temu przekladal mi kartki w ksiazce ktora ja czytalam:)) Ten chlop nie ma jednego nerwa, albo moze i ma i niech mnie niebiosa maja w opiece jak sie ten nerw ujawni:)))

      Usuń
    3. Taki Wspaniały to prawdziwy wspaniały :)

      Gallus

      Usuń
    4. Gallus. Przyznam ze nie nadążam: skad ta słodkosc ostatnio? Te miłe słowa? Resocjalizacje przechodzisz, czy po prostu zwykłeś ubliżać tylko tym, którzy się tym przejmują? A jak widzisz ze splywa to po kims jak woda po kaczce, to sie stajesz miły?

      Usuń
  2. Slonce? Czyli u was teraz z rozdzielnika, bo u nas bylo w sobote.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest naprawde jak równo dzielone z metra ostatnio - jeden dzien slonca na tydzien, pieknie od samiusienskiego ranka do wieczora, a potem znowu doopa, jak gdyby nigdy nic...

      Usuń
    2. To macie hossę. U nas jest jeden dzień słońca co pół roku.
      Jak wychodzę z domu to łapię się na wygrażaniu pięścią w stronę nieokreśloną, bo niby gdzie ta pogoda jest.

      Usuń
    3. Ostanio, Kapeluszniku - "ostatnio" to slowo-klucz, bo oznacza moze ostatni miesiac, czyli trzeci albo czwarty tydzien... Wczesniej tez nie bylo nam dane.
      No ale w sumie moge powiedziec, ze jest zmiana na dobre! Tylko czy na dlugo?

      Usuń
    4. Dzisiaj znowu grzeje! (O rany, jak latwo sie przywyczaic!)

      Usuń
    5. Możecie nam też trochę popuścić? Bo ziąb i mrok.Noc poznajemy po pełni.

      Usuń
    6. => Kaczko! Toz to istna rozpusta tam u was!
      => ekolandia, to przynajmniej w nocy te chmury sie rozstepuja, ze ksiezyc widzicie! Zawsze to cos!

      Usuń
    7. Po ostatnim łikendzie dałam jeszcze pogodzie czas do 15 maja. A co potem? Nie wiem.

      Usuń
    8. potem zostaje modlitwa do Swiecacego Jezuska, co by nie zwariowac...

      Usuń
    9. Ktoś pisał o Jezuskach na elewacji, może jakaś pielgrzymka? Tylko czy ta elewacja już działa?

      Usuń
    10. Z tego co wiem, (niestety?) jeszcze nie ;)

      Usuń
    11. To przyjdzie usiąść w kątku i szlochać.

      Usuń
    12. A nasze lzy znikna w kroplach deszczu...

      Usuń
    13. Nie, to deszcz utonie w naszych łzach.

      Usuń
    14. kurde, bedzie jeszcze bardziej mokro tylko... moze chuchac zaczniemy?

      Usuń
    15. Chuchać powiadasz. Jak sobie to wyobrażę to mi weselej.

      Usuń
    16. chu-chu-cha, chu-chu-ha, jaka wiosna zla...

      Usuń
    17. Jak napisał wieszcz Przybora "taką wiosnę to unieważniamy my" "w sercach naszych bowiem inny mamy maj pełen słońca, jarzyn, bzów i tanich jaj"

      Usuń
    18. Jezuskowa elewacja jeszcze nie działa, ale biorę pod uwagę Wasze głosy i wpisuję je na stronę "za" ;D

      Usuń
    19. Zeroerha, tylko zeby miala dobre polaczenie z "góra", wiesz. Bo inaczej klapa...

      Usuń
  3. Nie tak dawno zszedł był z tego świata świniak Lucjan, pomiot diabelski i mój osobisty przyjaciel. Kiedy wspomniałaś, że możesz zostać wezwana na dywanik do piekła, wyobraziłam sobie, że właśnie tam można teraz spotkać mojego Lucjana. To by do niego bardzo pasowało. Będziesz zdawać raport przed szatańską świnką morską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucyfer jest morskom swiniom! - HOW COOL IS THAT!!!!!! :D
      To lece na ten dywanik, przekazac pozdrowienia?

      Usuń
    2. Faktycznie, ciężko tę teorię będzie czymkolwiek przeskoczyć :D
      Czarna Bóg Kobieta się chowa ;)

      Usuń
    3. Nie, nie ma szans, swiniak zdruzgotal wszelka konkurencje.

      Usuń
  4. Ogórki mam patriotyczne wielce i tylko Szopę wchodzi w grę!
    No i dobra, mam berecik zryty i wyhaftowany obrzydlistwem, bo pająki mi nie wadzą:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze nie wadza, to ok. Ale podeszlabys do smiertelnie jadowitej gadziny tak blisko, zeby nosem czesac jej futerko, w srodku dzungli - czyli z dala od cywilizacji / szpitala? TO jest zryty berecik, tak twierdze i nic mnie nie przekona!
      Ogórki patriotyczne powiadasz - to moze poeksperymentuj z harmonijkami z rzodkiewki, to beda i kolorki odpowiednie ;)

      Usuń
    2. Poszłabym..majac dół depresyjny 😜

      Usuń
    3. Juz widze te reportaze w gazetach: "Najbardziej wytrwala samobójczyni na swiecie! Jechala przez pól swiata, przedzierala sie przez amazonskie ostepy, walczyla z malaria, biegunka, aligatorami i dzikimi pumami - wszystko to po to, zeby po dwuletnich poszukiwaniach znalezc pajaka-morderce i dac sie ukasic."
      Medal posmiertny - murowany (pomnik moze tez ;)

      Usuń
    4. i elegancka urna w kształcie pająka!
      a propos: amalgamaty muszę usunąć przed spaleniem, bo toksyczne dla środowiska:)
      allo, allo- ma tu ktoś amalgamaty w jamie ustnej????

      Usuń
    5. Jeden mam, jeszcze z liceum :-)

      Usuń
    6. Ja też mam, i co ciekawe, wcale nie najstarsze. Pandentysta mi włożył, bo w mej paszczęce plastik się kruszy. Tak powiedział.
      Ale czy te amalgamaty z przeszłości to jest to samo, co aktualne, to już pojęcia nie mam. A drążyć pewnych tematów nie za bardzo mam ochotę.

      Usuń
    7. Ja tez nie, póki sie trzyma, niech se siedzi.

      Usuń
    8. Ja mam dwa, też licealne. Bosz, ile to już lat. Nie wyjmuję będzie łatwiej rozpoznać po zejściu. A jak zapiszę swoje ciało dla celów naukowych to studenci będą oglądać moje zęby jak wykopalisko egipskie.

      Usuń
    9. I wylądujesz w muzealnej gablotce ;)

      Usuń
    10. Nie w gablotce! Chyba, że w częściach.
      Oddam się na cele szkoleniowe dla studentów medycyny.

      Usuń
  5. Pająk i owszem ale daleko ode mnie - ale w to zimno się pochowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w lazience wylaza - moze z glodu? Muchy im wymarly?

      Usuń
  6. U mnie wkroczył taki jeden okazaly pajak w ten weekend. Tupiąc zgłaszał TV. no trochę przesadzam.
    W obawie, ze pudelko po zapalkach bedzie za małe przykrylsmy go kartonem po butach. Zmieścił sie. Mąż musiał stawic mu czoła. Corka bala sie, ze go uszkodzimy... Teraz tylko czekac stukania do drzwi jak jeszcze troche podrosnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myslisz ze bedzie pukal? czy od razu drzwi wywali?

      Usuń
    2. Ani jedno ani drugie mnie nie zdziwi. ;-)

      Podziwiam twoja kreatywność. Teraz również w kuchni.

      Usuń
    3. Co, harmonijki akurat strugasz? Czy pejzaze?

      Usuń
    4. Nie moge sie zdecydowac wlasnie. I to jest najgorsze;-)

      Wiem, dzis zrobie ze spaghetti pieciolinie i polecę groszkiem i natką w cos lekkiego. Bedzie i dietetycznie i nikt sie nie poparzy.

      Usuń
    5. To moze Wiosne z "Czterech pór roku"? Zeby w koncu wywolac wilka z lasu?

      Usuń
  7. A, i oczywiście maz wyprowadzil pajakusa z usmiechem na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mu ten usmiech nie pomoze, jak Herr Pajonk was odwiedzi znowu (jak podrosnie wlasnie) to i tak bedzie mial przechlapane za ta eksmisje.

      Usuń
    2. Bedzie mu musiał piwo pozostawić. I wytłumaczyć, ze kobiety histeryczki..

      Usuń
    3. I pewnie siersci na kanapie sporo zostawi.

      Usuń
    4. Skoro mowa o histeryczkach:) Kiedys wybieglam z wrzaskiem okrutnym z lazienki i juz mi niewiele brakowalo, zeby zawisnac na zyrandolu (ze strachu) bo zobaczylam COS na podlodze lazienki. COS oczywiscie natychmiast skojarzylo mi sie z pajakiem lub insza gadzina z wieloma odnozami. Wspanialy uzbrojony w... nie, nie tasak kuchenny, ale anielska cierpliwosc wszedl do lazienki. I po chwili wypelzl ledwie trzymajac sie na nogach ze smiechu, bo na podlodze lezala zwinieta w niezdarny klebek nitka z jego granatowego szlafroka frotte.
      Mowilam, zem slepa bez okularow?
      Ale Wspanialy to zboczek jest, bo on kazde takie paskudztwo bierze do reki, sadza sobie na dloni lub przedramieniu i obserwuje... no psychol jak nic:))) Ale oczywiscie robi to jak ja jestem w bezpiecznej odleglosci, bo jak jestem blisko to wlaczam syrene alarmowa:))

      Usuń
    5. To jest tak zwany syndrom pomidorowego ogonka :D
      Tez mam, szczególne silne nawroty po jakims bliskim spotkaniu wlasnie sie zdarzaja.

      (na reke sobie sadzac! ojesssu...)

      Usuń
  8. zdaje się, że matkę Jadwig Zenek okurwieniec do wyjazdu zmusił więc ten no jakby mam dług u pajonka, wdzięczności...ale żeby tak w zbliżeniu i przybliżeniu zaraz oglądac, to przesada.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo oni tak mają! Co prawda mam szczęście i małżonek woła mnie "tylko" na "ojej musisz zobaczyć jakie piękne działko" albo "szczególnie wdzięczny w ruchach ciężki opancerzony wóz jakiśtam", ale wziąwszy pod uwagę, że ja na rzeczy, które się jednoznacznie z wojną kojarzą reaguję też odruchem wymiotnym...
    Na obronę małżonka muszę dopowiedzieć, że sam o sobie mówi "pacyfista militarysta", czyli lubi np. ichnią odzież, bo sie przez lata nie zedrze, albo niektóre gadżety, bo są rzadko zawodne... ale te jego tłumaczenia nie zawsze mnie przekonują. Zwłaszcza, gdy chce w ogródku postawić np. czołg. Do spania, dla gości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh borze sosnowy, Zeroerha, Borsuk tez zna nazwy kazdego karabinu, samolotu, helikoptera i innych pojazdów wojskowych, jakie sie pojawia w jakimkolwiek filmie (oprócz sf oczywiscie ;)
      Nie wiem skad i po co komu taka wiedza - no ale jak lubia, no to co zrobisz. A spodnie to tez tylko wojskowe, i dlugie i krótkie.

      Ale czolg dla gosci to jest zaprawde pomysl, hmmm... powiedzmy: wielce oryginalny :))) No i czy goscie by chcieli?

      Usuń
    2. Ja bym chciala ten czolg, bo ja ciekawa jestem nowosci wszelakich wiec dlaczego nie?

      Usuń
    3. A mnie jakos te wszystkie wojskowe sprzety w ogóle nie interesuja. Jak gdzies na urlopowo-wypoczynkowych pobytach sa nieraz lodzie podwodne, bunkry czy inne takie do zwiedzania, to mi sie nawet nie chce. Ale czekam cierpliwie i grzecznie na zewnatrz (dotyczy tez sklepów rowerowych), no bo jak mi pózniej czas staje w miejscu w sklepikach z rekodzielem, to Borsuk tez czeka :) No, moze troszke mniej cierpliwie, ale czeka.

      Usuń
    4. Czolg, szczegolnie maly, kojarzy mnie sie nieodmiennie z Porucznikiem Gruberem!

      Usuń
    5. Sluchaj uwaznie, bo nie bede powtarzac Kaczko: sa takie rzeczy, ktore sie NIGDY nie nudza, i Allo Allo jest u mnie jedna tych rzeczy :-)

      Usuń
    6. Ja mam tercet: Allo Allo, Co ludzie powiedzą i Pan wzywał milordzie.
      I to przenajświętsza prawda, nigdy się nie nudzą. NIGDY

      Usuń
    7. Allo Allo widzialam juz w calosci 3 razy! :D Nie liczac tego, jak lecialo w tv oczywiscie. To samo z Alternatywy 4.
      Co ludzie powiedza - tylko 1,5 raza ;)
      Lubie tez Czarna Zmije, ale ostatni sezon juz nie az tak, najbardziej to pierwszy.

      Usuń
    8. Ja jeszcze o czołgu, bo dopytałam małżonka. Powiedział, że gości nie wpuści. Sam będzie w nim spał, a goście mogą wtedy zagarnąć chałupę.
      Z tego czołgu to jednak nic nie będzie ;) Poświęcę za to jezuskową elewację i wszystko zostanie po staremu, jak zwykle ;D

      Diable, podejrzewam, że Borsuk zapewne by też ten czołg, jakby tylko mu kawałek parceli podsunąć ;)

      Usuń
    9. A, prawie zapomniałam. Jak opowiedziałam małżonkowi, że ma w Borsuku brata w militariach, to aż mu się oczki zaszkliły ;)

      Usuń
    10. No tak, to bardzo dobry temat do wzruszen jest, nieprawdaz ;)))

      Usuń
    11. Czyli znacie te błyski w oku, kiedy każdy zarośnięty rów w lesie opisany jako transzeja budzi niezdrowe emocje i trzeba go zwiedzać jak wystawę impresjonistów w Muzeum Narodowym.
      Wolno i w skupieniu wskazując co chwila na jakiś krzak bo to na pewno było stanowisko strzelnicze.

      Usuń
    12. A nie, tereny lesno-wyboiste to sie u nas zwiedza z koleji bardziej jako potencjalne trasy rowerowe.
      (na które mnie by nikt wolami nie zdolal zaciagnac. ja jezdze po plaskim ;)

      Usuń
    13. Dorzucam Hotel Zacisze!

      Usuń
  10. W celu dogrzania się (przynajmniej psychicznego) czytam od wczoraj "Rowerem i pieszo przez czarny ląd" Kazimierza Nowaka. Gorąco polecam jeśli jeszcze nie czytałaś i życzę aby ta "duża, świecąca, ciepła kulka na niebie" częściej nam towarzyszyła :)

    Gallus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie nie mam nic przeciwko. tyko niech tak nie zaskakuje jak w niedziele, bo zaprawdę myslalam, iz dehydruję...

      Usuń
  11. U mnie upal Diable, wiec co sobie bede zalowac... sandaly, obcasy, sukienki, lekkie powietrze :)

    sliczna zodiak rodzina :) a pajaki wielkosci miski - no raju, nie nie, to nie dla mnie.

    kisses mila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohhh, no to pieknie, korzystaj, korzystaj, nos sie lekko i szczesliwie ;)

      Wiesz ile razy w tamtym roku mialam sandaly na nogach? (nie liczac tej Korsyki oczywiscie)
      DWA. 2.
      dwa razy.
      szalenstwo, nie? :D

      Usuń
    2. Chciałabym zgłosić pozew przeciwko Margarycie żeby się NIE wypowiadała na tematy pogodowe aż do odwołania. Gdyż my tu cierpimy i nam nie pomagają te fanaberie z północy, że sukienki, sandały i CO JESZCE? Może brak dwóch par rajstop na rajtuzy? Grr.

      Usuń
    3. Jak to cudze szczęście atmosferyczne boli... mhh.

      Usuń
    4. Hehehehe, milknę - jak grób :P

      Usuń
    5. ekolandia, ja sie regularnie katuje programami przyrodniczo-podrózniczymi, Mauritiusy i inne Seszele, turkusowe morze, malownicze miasteczka zalane sloncem. I tak siedze, i patrze, i mnie skreca z ejdnej strony, ale z drugiej to przynajmniej sobie tak zdalnie to slonce poogladam ;)

      Usuń
    6. A jakby tak jakiś program o biegunie? Siedzisz sobie, oglądasz i cieszysz się, że u nas tak ciepło😁

      Usuń
    7. Bo, NIE!!!!! Wtedy zamarzam wewnetrznie, naprawde! Az czuje zimno w kosciach!

      Usuń
    8. Bo Nie! Poznajesz temat? 😒😉

      Usuń
    9. Ja baardzo lubię filmy katastroficzne. Na ten przykład ,,Pojutrze"- ludzie się kulą od mrozu, zamarzają, a ja? kocyś, herbatka, czasem czekoladka...hehehe
      A dziś wszak na dworze prawie lato! Na sukienczynę narzuciłam tylko lekki sweterek, oby tak dalej!
      A pająki mnie nie przestraszają i wyznaję zasadę- ,,szczęśliwy ten dom, gdzie pająki som".No bo muchy jedzą i takie tam. Jak duży, to wyganiam do ogródka.

      Usuń
    10. Ostatnie zdanie bardzo mi się podoba.
      A jak bardzo duży to wyprowadzasz na spacer na smyczy? ;)

      Usuń
    11. Tez namietnie ogladam filmy katastroficzne! Tylko na ogól strasznie dlugo sie rozkrecaja, zanim w koncu jest jakas piekna katastrofa, taka o globalnym zasiegu. Pierwsza polowe w sumie mozna przewinac.

      U nas tez lato od wczoraj, pieknie jest - w zwiazku z tym mam nadzieje, ze wszystkie pajaki same sie wyprowadza, na smyczy czy bez - byle daleko ;)

      Usuń
  12. Leo bardzo ładny. Pozostali też niczego sobie. No i domki słodkie, oczywiście.
    A słońce to dzisiaj miałem prawie cały dzień. Teraz mam księżyc.
    Księżyc polski pozdrawia bratni księżyc niemiecki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na niebiosa! A ja zawsze myślałam, ze to ten sam!!! Boszszsz..... czlowiek cale życie w błędzie żyje...
      Wstyd mi :P

      Usuń
  13. Bożena dostrzegła swoim sokolim okiem, iż nie wyrzuciłaś telewizora przez balkon ani też nie zaczęłaś weń tłuc młotkiem. TO SIĘ NAZYWA PRAWDZIWE OPANOWANIE.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po pierwsze, przyznam się, że u nas od "chodz zobacz" jestem ja. Dzisiaj robiłam porządki na półkach, i za każdym razem musiałam pokazać, jak pięknie prezentuje się regał ze zdrapaną warstwą kurzu. Mam jakąś chorobliwą potrzebę dzielenia się chwilą - a to, że zabawna chmura nad domem przepływa, a to że wylałam tak zabawnie wodę i zalałam mu buty albo, że chusteczka mi spadła i ułożyła się w dziewięćsił na podłodze,i takie tam niezywkłości.
    Co do pająkow -nie martw się, ten pająk z pewnością wyemigruje wkrotce do JUkeja. Tam są największe festiwale pająkow w całej Europie, i już zaczyna się sprzedaż biletow. Załżę się, że ten Twoj pająk jest już w Dover. W ubiegły roku siłowałam się z takim jednym paskudztwem, które probowało porwać mi buty pod łóżko, a łapy miało jak drwal!
    http://topmejt.co.uk/uwaga-nadchodza-wielkie-pajaki-inwazja-katnikow-w-uk/
    Oczywiście link tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
    Po trzecie, to ja nie wiem o co chodzi wszystkim z tą pogodą. Dwa tygodnie w ukeju słońce wyłupiało mi oczy, a od czwartu jestem w Pl i już dwa razy się spociłam (?no bo te połki, przecież). Moim zdaniem jest ciepło, i to stanowczo za ciepło!Można się jeszcze doczepić do tej rodziny? Ja bym chętnie prysnęła gdzieś w chłody i wichry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak mój ślubny. Na pytanie - jak jest na zewnątrz - zawsze odpowiada, że ciepło. Nie ważne co jest za oknem i jaka to pora roku.

      Usuń
    2. Jak posprzątam to tez kaze Borsukowi patrzeć :))) gdyż jest to zaiste chwila piękna i ulotna. Zawsze sobie wzdycham "ach, mogloby tak zostać!" No ale oczywiscie nie zostaje.
      To, ze pajak wyemigruje do jukeja, jest jak dla ,nie w pyteczke, niech weźmie po drodze tego co go wczoraj nakryłam szklanką w łazience, bedzie im raźniej we dwóch.
      Pieprzu ja wiem ze Ty z innej planty jestes jeśli chodzi o celcjusze, wiem :) Ale odnotowałaś, ze bylo -2 i że padał śnieg?

      Usuń
    3. Zawsze jest zbyt ciepło, śpię w moim birthday suit przytulona do ściany, która i tak się zaraz nagrzewa! I nie widziałam śniegu, pociłam się wtedy w Londku w temperaturze 20 stopni, a jak wróciłam do Polski to zaraz przywlekła się za mną ta tropikalna temperatura. Ja naprawdę nie wiem o co Wam chodzi,,,jest 22.00, siedzę w sukience bez rękawów, która zrobiona jest z koronkowej chusteczki do nosa, okno jest otwarte i musiałam związać włosy w kok, bo czułam się jakbym miała kołnierz z lisa na plecach...:/ Chciałabym trochę zmarznąć...troszeczkę...

      Usuń
    4. Ja wiem! Ty zyjesz w rzeczywistosci równoległej do naszej, w innym wymiarze! A punktem styku jest blogspot, taki wirtualny wormhole łączący nasze dwa światy.
      To jedyne logiczne rozwiązanie.

      Usuń
    5. Pieprzu, pisz pisz proszę tak. Zrobiło się ciepło!!!
      Twoje komentarze są jak taniec szamana. Wywołałaś słońce.

      Usuń
    6. Po pierwsze, Diable, czyszcząc rankiem swoją sepulkę, miałam dokładnie taką samą myśl...
      Po drugie. Kapelusznniku, taka karma...gdziekolwiek się znajdę ciepło przypełza za mną...do 24 maja, możecie spokojnie cieszyć się słońcem, potem zabieram pogodę na Wyspy. Zaraz jak wyjechałam, tam zaczęło lać, a więc czekają na mnie z utęsknieniem.

      Usuń
    7. Może da się Ciebie jakoś przekupić? Żebyś została.

      Usuń
    8. Moze dlugie wakacje na Mazurach Pieprzu, co?

      Usuń
  15. Diable, wyznaję Ci niniejszym dozgonną wdzięczność i inne zbliżone uczucia, gdyż naturalnie przeczytałam wszystko, ale jak to cudownie wiedzieć, że ktoś czuwa nade mną...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie aniol-stróz co prawda tym razem, tylko konkurencja - ale czuwa! :D

      Usuń
    2. A to Ty nie jesteś Aniołem, który upadł?

      Usuń
  16. Diabełku, u nas słoneczko pokazuje się od paru dni, więc i Tobie życzę słonecznego weekendu. Napatrz się na wszystkie pająki i stwory, kwiatki i kolorki własnym narządem wzroku, no i wygrzej kopytka.
    Przy okazji zapytaj Borsuka jaki miał cel ogólny?

    OdpowiedzUsuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...