poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Uniwersalne czyszczenie wiewiórek

Taką niecodzienną usługę zaoferował mi ostatnio internet. A dokładnie, to było po niemiecku i było napisane tak: "Putzen Sie Eichhörnchen universal". Zastygłam w zachwycie :D

Jakkolwiek wiewiórki nie mam, brudnej ani czystej, to nie powiem, zaintrygowało mnie to gdyż kocham absurd całym mym czarnym, zgniłym serduszkiem.
(abstrakcyjny absurd, bo ten w wykonaniu urzędników i polityków to nie, oni nadają słowu "absurd" całkowicie nowy, nieprzyjemny wymiar, od którego czasem człowiek ma ochotę zerwać sobie twarz)


I jak ktokolwiek z was też teraz pomyślał - jak ja -  że zaraz będziemy tu polerować wiewióry brylantyną do połysku, albo poprzez namaczanie w pianie i suszenie suszarką produkować puchate kule z ogonami, no więc jak ktoś już na ta myśl poczuł dreszczyk emocji i pokrył się skórą gęsi,  to już się może oddreszczyc i odgęsić, bo okazało się że:  w internecie wcześniej chciałam, żeby mi pokazał rosyjskie hieroglify w jakimś znośniejszym narzeczu, więc przestawiłam na tłumaczenie, i potem zapomniałam odstawić. Następnie weszłam na inną stronę, która też od razu została automatycznie przetłumaczona, i wcale nie chodziło (niestety) o czyszczenie wiewiórek tylko o Brush Squirell Universal czyli pędzel do akwareli z sierści z ogona wiewióry. 


A tak było pięknie już, nie? No wiem, wiem. Świat to nie pudełko ulubionych czekoladek jednak.

To jak internet wyciął mi takiego hołubca, (nie wspominając nawet o politykach) to pójde jego śladem i też tu państwu wytnę szczupaka, wyskok z przysiadu, chwacko kozacki, efektowny i z przytupem:
(proszę zwrócic też uwagę na publiczność)






1.
- No i co Stefan, dobry pokaz, co? Warto było dać te parę orzechów za bilet, nie?
- Nie.


.......................................................................................



2.
- Liście nieświeże dają w tym cyrku. Mdłe. Może by tak skargę i zwrócą za bilet? Ale czy zwrócą, jak zjem wszystkie? (czyli odwieczny dylemat Oszczędnego Janusza)


.......................................................................................


 3.
- No i co to ma być, Kazimierz? Powiedziałeś "wielki show", "kwintesencja romantyzmu wyrażona tańcem", "wspaniały występ" -  a tu dupę widać! I to ma być ten piękny wieczór na naszą rocznicę?! Ja godzinę skrzydła polerowałam w salonie, Jolka z Ewką to prawie pękły z zazdrości, i co ja im teraz powiem, no? Co ja im powiem?





.......................................................................................

4.
- Ty, Waldek, pa! Ale wyskoczył, jaaa cię! Ile byś mu punktów dał, co? Ile?
- 10. Bym mu zabrał 10.





.......................................................................................

5.
- To ci występ!!! Krystyna, mówiłem, będzie warto tu przyjść! Niezapomniane wrażenia, emocje, mówiłem! Upadniesz na kolana z podziwu, widzisz, mówiłem!!!
- Jakie kolana, Marian, my nie mamy kolan. Dziecko byś lepiej wziął na ręce, nic nie widzi. Rany boskie, kiedy ten facet dorośnie...





.......................................................................................



 6.
- Spodziewałem się stanowczo czegoś lepszego. Rąbka tajemnicy, scenicznej magii. Serc porywu. A nie majteczki w, kurna, kropeczki. Świat stacza się, zaiste. Tak.





.......................................................................................
7.
- Falbanki-sranki, szampan, piórka w zadku, budyń z brylantów, fanaberie! I tak wszyscy umrzemy.





.......................................................................................


8.
- Aaaaa!!! Moje oczy, moje oczy!!! Jak tak można bez ostrzeżenia bez bielizny!!!





.......................................................................................




9.
- Fanem baletu nie jestem, ale jak darmowy bufet, to nie odmówię. I fotkę na fejsa się strzeli, żeby podkolorować kartoflane pochodzenie.






.......................................................................................



10.
- Ale zarąbiście chłopaki, co? W końcu jakiś festyn w gminie zorganizowali.
- No, super! Stefan, no weź popatrz! Fajnie że przyszliśmy, nie?
- Nie.

 
.......................................................................................


A szanownej publiczności po drugiej stronie ekranu występy przypadły do gustu? Czy raczej podzielacie zdanie Stefana albo Waldka? No i pytanie za 100 punktów: co myśli Kazimierz?
Redakcja zaprasza do podzielenia się uwagami, wyrażenia opinii - może być nawet na temat. Albo kto lubi jakie pierogi, czy tam jakie ma zdanie o wyrażaniu emocji poprzez muzykę w przestrzeni publicznej typu autobus. Obojętnie. W każdym razie redakcja serdecznie zaprasza do.





.......................................................................................


A teraz część tak bardziej oficjalna i z łezką w oku: otóż chciałam podziękować wam za te wszystkie dobre myśli i strumienie pozytywnej energii, nie za bardzo w sumie potrafię uwierzyć w ogóle, że o mnie nie zapomnieliście skoro na tak długo znikłam z internetów. Ogromnie mnie to zdumiewa, pozytywnie zdumiewa.

Serio, każdy komentarz czy mail wzrusza mnie na maksa, ja jestem raczej przyzwyczajona do bycia niewidoczną, przeźroczystą. Istotą doskonale nieistotną. A tu takie rzeczy! Jesteście najlepsi, naprawdę.


Natomiast na pytanie jak się czuję i jak tam w klinice to nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Niby z jednej strony widzę ile osiągnęłam od lutego - ale z drugiej strony czasem reaguję na nieprzychylności losu tak kolosalnie przegięciową utratą równowagi emocjonalnej, że myślę że NIC nie osiągnęłam. No i bądź tu mądry. 


A czasu mam jeszcze tylko niecałe trzy tygodnie. Potem idę do urzędu pracy i zgłaszam się jako zdrowy osobnik, gotowy do podjęcia pracy. Choć ani nie czuję się zdrowa, ani gotowa do podjęcia pracy. Ale muszę, bo kasa chorych świńskim numerem pozbawiła mnie zasiłku chorobowego i od maja nie mam żadnych pieniędzy. A Borsuk też nie śpi na kasie, bo odkąd w kwietniu złamał nogę - tak niezwykle efektownie że od razu musiał być operowany i poskładany przy pomocy śrubek, blaszek i drucików na kościach - to do dziś ledwo łazi i dostaje tylko zasiłek chorobowy. Ale helikopterem się przeleciał! (z miejsca upadku do szpitala ;)


No i tak to. A z dobrych rzeczy to dalej robię na szydle, mam zapisane milion filmików i instrukcji na torby, szaliki i czapki, tylko nie mam za co kupić włóczki :) Tęsknym okiem rzucam w internety na te cudowne, wielobarwne kłębki, te co tak płynnie przechodzą z jednego koloru w drugi, i w trzeci, i w kosmos w ogóle. Rany jakie one piękne są!
I maluję dużo, naprawdę dużo, bo to działa na mnie uspokajająco. Kto mnie odwiedza na Instagramie ten widział (link na górze po prawej). Tu na blogu też pokażę, tylko powoli, nie wszystko na raz :)  A na ergoterapii nawet z gliny lepię  garnki, znaczy kubki na kredki/pędzle itd. Cudowne uczucie, glina jest super przyjemna. Niestety klinika nie dysponuje piecem, ale dostanę adresy pracowni, gdzie ewentualnie jest szansa na wypalenie. A jak nie, to nie, pomaluję sobie farbami akrylowymi.



I to tyle na dzisiaj, niedziela, godzina 24.49 czyli w sumie to poniedziałek, zachmurzenie małe, 19 celcjuszów na balkonie i w cholerę ciem (w sensie motyl nocny kosmaty) w domu. Idę spać.
 

58 komentarzy:

  1. Diable)))) otóż wczoraj o Tobie intensywnie myślałam a tu proszę dziś post.
    chyba jestem czarownicą ?!
    normalnie janusze i ich dywagacje mnie rozwaliły...widzę, że pani w formie.
    Tak to jest, jak się pierdo....li to po całości. kolejne antyprawo marfiego.
    Jeszcze Będzie dobrze. MUSI!!! poza tym glina uspakaja, bardzo, wiem to.
    ciesze się, ze malujesz i lepisz. Ja ciągle nie mam na to tyle czasu ile bym potrzebowała a przecież potrzebuję tego jak powietrza. no chyba, że pójdę na całość. Ściskam cie mocno. pisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie czarownice :)
      To że będzie dobrze to powtarzam sobie od kilku lat, mogłoby się w końcu spełnić.
      Odściskuję serdecznie!

      Usuń
  2. Stefan jest ostro na NIE :)
    Diable, jak miło poczytać, papaczyć i pośmiać się. Nawet troszkę z siebie samej.
    Dziękuję.
    Z tym zdrowiem, to po dwóch latach psychoterapii i po kolejnych dwóch latach pracy z samą sobą, powiem ci tak: my zdrowe jesteśmy. Tylko czasem jesteśmy inne niż reszta, tak po wierzchu. Mamy własne strachy, własne mechanizmy obrony, własne smutki i radości. Jak wszyscy! Ciężej nam, bo mechanizmy obrony mamy większego kalibru, czasem strzelam z armaty do muchy. Ale to tylko na poligonie można przetrenować i ewentualnie zamienić na packę. Trudne, ale osiągalne.
    Ić do roboty i nie bierz tam nic, absolutnie nic do siebie.
    Bo na tej planecie jest Kosmiczny Psychiatryk i my wszyscy to pacjenci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefan jest konsekwentny i nieugiety, Stefana nie przekabacisz :)
      Robotę najpierw muszę znaleźć, albo urząd pracy mi znajdzie.

      Usuń
  3. Czyszczenie wiewiórek rozbudziło moją wyobraźnię ;) Co by nie rzec, to jednak automatyczne tłumaczenie zwykle generuje różne śmieszne kwiatki.
    Cieszę się, widząc Cię tutaj ponownie, czytając, że malujesz i ogólnie zbierasz się do życia :D
    Myślę, że dasz radę i dobrze będzie, ale wiadomość o tym, że Borsuk się połamał mnie tąpnęła.
    A że jak, że Borsuk? Borsuk, którego potrzeba ruchu i aktywności jest tożsama z potrzebą oddychania? Płytki i śruby? Toż to czasami uziemnia na lata, albo i na życie całe wyłącza człowiekowi wiele możliwości! Wiem, bo mam takiego jednego poskręcanego na śruby na kwadracie :( Uściskaj Borsuka serdecznie ode mnie!
    Tak sobie myślę, że wespół zespół trafiliście kumulację przedłużonych nieszczęść, a to oznacza, że teraz to może być już tylko lepiej!
    Czego Wam serdecznie życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w góry nie pójdzie jeszcze jakiś czas. Na rowerze już jeździ, ale też nie po trudnym terenie. Po roku można zelastwo usunąć i wtedy odzyskać pełną sprawność w stawie (kostka)
      Kumulacja jest, to fakt, od kilku lat. Kiedyś się musi skończyć , nie? :)

      Usuń
    2. Uff! No to nieźle z Borsukiem. A jak można się żelastwa pozbyć, to już w ogóle wszystko inaczej wygląda.
      Taaa... jak się wali, to wszystko. Stara prawda. Ale zwykle potem jest dłuższy okres spokoju. I tego się trzymajmy i tego Wam z całego serca życzę!

      Usuń
    3. Po deszczu niby zawsze słońce, co nie. Przynajmniej w teorii ;)
      Ale patrz jak to jest; jak dachował autem, które potem się nadawało tylko na złom, to sobie tylko rękę o szkło zadrasnął. A teraz z wysokości jednego metra skoczył i kilo blachy w kościach ma. Dziwne ten los. Choć oczywiście wdzięczna mu jestem za to dachowanie z happy endem.

      Usuń
    4. Tak dokładnie jest - wszystko kiedyś przemija, nawet najdłuższa żmija; a najciemniej jest zawsze przed świtem. Skoro mądrość ludowa ukuła aż tyle powiedzonek na tę okazję, to to musi być prawda!
      Ja też bym nie rozpaczała, że to dachowanie tak lajtowo się skończyło ;) Ale wiesz, dla zdrowia Was obojga - jego fizycznego, Twego psychicznego - może niechże już Borsuk nie dachuje i nie skacze ;)

      Usuń
    5. Tja. Powiedz mu to o tym skakaniu, co? :)))

      Usuń
  4. Diable myślę czas cały, a nie odzywam się bo też zmagam się że wszystkim tym w psychice jakoś niepoukladanym.
    Dobrze, że jesteś znowu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem dosyć obok siebie - ale jestem :)
      Powodzenia w walce!

      Usuń
  5. Mój mąż ma ksywkę Wiewiór. Nawet pojęcia nie masz, jakie ja już w myślach plany snułam, zanim wyjaśniłaś o co chodzi z tym czyszczeniem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Lis powalił mnie kkmentarzem, rechoczę jak glupia.
    Diable, co za kumulacja, jakby tak nie mogła akuratnie trafić taka co sie sylyszy i czyta, że ktos jakies milony. No ale co robić, jest jak jest.Super , że rysujesz, uwielbiam!
    Borsuku powrotu do formy życzę, a Tobie do równowagi. Ściskam chociaz wirtualnie, to wiedz, że myslę o Tobie cipło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brush Squirell Universal to ja bym totalnie zinterpretowala jako wyczesywanie wielofunkcyjnej wiewiórki w pierwszej chwili ;)
    Ale cos jest na rzeczy bo ja dzis od rana mam w glowie fragment bajki Over the Hedge "Jestem Wsciekla Kurka-Wiewiórka" https://youtu.be/719vHhi1lGI
    a wtemacie tlumaczen to zdaje sie ze musze Ci emalie podeslac bo tez sobie tymi tlumaczami zabilam cwieka - mianowicie reklamacje rannej matki usilowalam zrobic. Zaraz wysle ;)
    sciskam mocarnie!!
    ORaz lacze sie tez w temacie z praca albowiem mam 2 tygodnie na podjecie pewnej decyzji i masa watpliwosci w zwiazku z owa. I jesli podejme na tak to czekaja mnie tortury oraz igrzyska smie(r)ci, tfu... interwju. brrrrr.
    Baletowe diably sa swietne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielofunkcyjna wiewiórka, hmmm... interesujące, muszę się przyjrzeć tym na naszym trawniku, może się jakaś nada po krótkim przeszkoleni do pomocy w sprzątaniu - mogłaby kurze ścierać albo okna umyć.

      Rozumiem obawy przed interwju, mam teraz to samo. Ehhh. Usiąść prosto, pierś do przodu i nie spieszyć się - najpierw złapać wewnętrzny spokój, odetchnąć, zaakceptować że można z nerwów walnąć jakąś głupotę. Ci po drugiej stronie biurka raczej to rozumieją. (tak mówią mi w klinice, zobaczymy jak teoria w praktyce wygląda ;)

      Usuń
  8. Anonimowy12.8.19

    Jako przeźroczysta, ale wierna, mogę podpowiedzieć sposób na tanią włóczkę: trzeba łazić po lumpeksach, najlepiej w tropikalne upały i szukać wielkich swetrów (męskie się sprawdzają) z dobrych włóczek. Sprawdzić, czy boki są cięte (i odrzucić z obrzydzeniem), a jak nie, to brać, pruć, prać i tkać. Efekty mogą być oszałamiające. Lumpeksy sprzedają też resztki w motkach i można coś ustrzelić za psie pieniądze. Jeszcze dodam, że cieniowane motki najpiękniejsze są w motkach, a w robótce bywa różnie, kilka razy się podnieciłam nieprzytomnie i finansowo i wyszła rozpaczliwa chała, ale nie twierdzę, że to reguła. I spokoju ducha życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dorzucę, że jakbyś chciała, żeby ta włóczka była jak nowa po spruciu, to
      trzeba wziąć garnek z gorącą woda, żeby para była i przeciągać te włóczkę między uszami garnkowymi nad para,to się podobno wtedy prostuje itakie tam )))

      Usuń
    2. Tego tu w Niemcowni właśnie brak, takich lumpeksów. Ale przy najbliższej okazji w PL nie omieszkam! Dzięki dziewczyny :)
      Te wielobarwne to są bardzo zależne od wzoru, jak patrzę na różne chusty czy torby zrobione z jednakowego kłębka to jedne się cudnie wpasowują w te kolory, a inne najlepiej od razu spruć i zacząć od nowa. Ja już mam konkretne plany, brakuje tylko materiału, hy hy.

      Usuń
    3. Ja robię w ten sposób, że nawijam na łokciu motki, które z jednej luźno związuje nitką. Potem zawieszam na brzegu deski do prasowania, to co jest na desce rozkładam, najlepiej by była jedna warstwa(dlatego lepiej nie nawijać zbyt dużo wełny na jeden motek ). Naciągam to co zwisa, tak by naciągnąć i wyprostować wełnę i wtedy na tę część, która leży na desce puszczam parę z żelazka,kilka razy. Potem trzeba przesuwać po kawałku, aż całość się wyprostuję.Potem zostawiam na jeden, dwa dni, żeby przeschła i wtedy zwijam w kłębki.
      Oczywiście zawsze lepiej sprawdzić na próbce czy to na danej włóczce działa, bo na razie nie próbowałam tego sposobu na moherach czy innych puchatych włóczkach.

      Usuń
    4. Nie mam na stanie żelazka ani deski :) Ja z tych nieprasujących. Może wypije gorącą herbatę i pochucham? :D

      Usuń
    5. trochę czasu by to zabrało ;-D
      ostatecznie można robić z takiej sprutej (choć oczywiście gorzej się nią robi) i uprać po skończeniu robótki to też pomaga.

      Usuń
    6. Jak do tego etapu dojdę w ogóle :)
      Na razie mam szalik,który jeszcze muszę zmoczyć i rozłożyć, bo mu trochę formy brakuje z jednej strony, hy hy. A teraz robię torbę na ramię. Żółtą. Zobaczymy czy w ogóle wyjdzie mi torba, czy coś całkiem innego.

      Usuń
  9. słyszałam pogłoski, że można nie mieć kręgosłupa ale żeby nie mieć kolan ?? to z kolei dla mnie novum :D

    Kazmirz mówi: każdy ma taki show na jaki zasługuje Grażynko :P

    Chyba to normalne, że na zajęciach i terapiach nie jest tylko ekstra i różowo. Czyli jest normalnie jak w życiu. Raz krok do przodu a raz do tyłu. Ważne że jest jakiś ruch a nie stoisz w miejscu.

    Generalnie widzę, że od kilku miesięcy nie macie tam do śmiechu ... no to życzę i kciukuję, żeby śmiech wrócił i robota i chłop do roboty. A w ogóle to nie wiedziałam, że będziesz jej szukać. Nie pisałaś albo nie zakodowałam czy odeszłaś czy oni Ci podziękowali czy co tam się wydarzyło ?

    Trzymka jak to mówio ... i cudne te skaczące diabły co jeden to piękniejszy i śmieszniejszy bo nie wiem jak innych ale mnie te historyjki rozbawiły do śniadania. Dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma klapnęła pod koniec stycznia. Teraz widzę że to było bardzo dobre wydarzenie w moim życiu, bo coraz gorzej się tam czułam. Jakbym tam została, to teraz albo za rok wylądowałabym w znacznie gorszym miejscu.

      Usuń
    2. czyli nie ma tego złego :) dobrze !!! znajdziesz inną lepsiejszą :) czego życzę

      Usuń
  10. Uhu! Czuję, że lepiej Ci.
    Nie mam instagrama, a mam konstytucyjne prawo do równego traktowania, więc dalejże mi tu zdjęcia arcydzieł zapodawać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szydła nie ma na Instagram ie, to nie jest (jeszcze) coś co można publicznie pokazać :D
      Ale co do samego Instagrama: nie musisz mieć konta ani aplikacji żeby tylko zobaczyć co tam mam - jak klikniesz na ten obrazek co to mam tutaj na blogu, na górze po prawej, to Ci pokaże moje konto tak po prostu. Nie możesz komentować ani dawać lajków, ale oglądać możesz.

      Usuń
  11. Kilka razy w życiu traciłam pracę, i zawsze na tym lepiej wyszłam. A taka byłam zdołowana!!!!! Więc życzę Ci tej fajnej zmiany. Zaglądaj okienkiem duszy (czy też prawdziwym takim, z szybami), co fajnego los Ci szykuje? Bo idzie, idzie...I jest coraz bliżej!
    Obśmiałam się przy tych ilustracjach skoków diabelskich!!!Się mnie Cirque du Soleil przypomniał, hihi. Ino taki inny...
    Uściski ciepłe ślę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coraz bliżej, to fakt. Dwa tygodnie i idę w świat...
      (ratunku...)
      Ale muszę przyznać, że poznałam już sporo sposobów na spętanie moich demonów. Dziś z psycholog robiłyśmy podsumowanie i wykazałam się wiedzą i sprytem - oczywiście teoria teorią, a w praktyce człowiek malpiego rozumu dostaje i zapomina jak się nazywa, no ale to kwestia czasu i treningu.

      Usuń
  12. Uniwersalne czyszczenie wiewiórek przypomniało mi drogowskaz, na który się kiedyś natknąłem. Wskazywał na "wybieg dla sów" (500m). Pozwoliłem poharcować wyobraźni udając, że nie widzę resztek po wytartej literze "p" na początku słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harcowanie wyobraźnią jest bardzo zdrowe, stosuję tak często jak się da! :D

      Usuń
  13. Na tym łez padole jest taka chmara debili, że jak się jakiś normalny trafi, to cała reszta uważa go za nienormalnego. No i w sumie mają rację, tylko kto się właściwie powinien leczyć...?
    Ja tu się rzadko odzywam, ale zaglądam często i całkiem niedawno się zastanawiałam, co też tam u Diabła... I na obrazki zawsze czekam! Malowane wypucowaną wiewiórką bądź syntetykiem, bez różnicy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zawsze zastanawiam jak przebiega pobieranie materiału z tych wiewiórek, borsuków, łasic i z kogo tam jeszcze się robi pędzle. Ktoś czatuje w parku koło rozsypanych orzechów z nożyczkami? Albo koło jamy borsuczej? (wysmarowany borsuczym sadłem jako kamuflaż zapachowy)

      Usuń
  14. Nawet nie wiem co napisac, bo ja tez ostatnio z deszczu pod rynne, ale ciesze sie, ze jestes. Jeszcze doczekamy lepszych czasow:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle zanim dobijemy do setki :)

      Usuń
    2. Jak sie troche rozpedzimy to sie uda, ja se tylko to drugie biedro zrobie i bede bionic woman:))

      Usuń
    3. Noooo, to kochana, świat należy do nas! :D

      Usuń
  15. Fajnie, że już jesteś :-). Teraz mnie trochę nie ma.... :-(..... Przytulam się....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie. Daj sobie czas! Wracaj w swoim tempie.
      :*

      Usuń
  16. świetna galeria Dyjable, trudno wybrać, któren osobnik z gawiedzi czuje lepiej, myślę, że współodczuwają coś na kształt zachwytu sztuką, a "nakształt" to nasza ulubiona figura (może być retoryczna) ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam im może i dzwoni w tych główkach. Najważniejsze, że próbują ;)

      Usuń
  17. Cieszę się, że lepisz te garnki, że malujesz diabełki takie kolorowe, że zdarzają Ci się chwile dobre i lepsze :-) Podobało mi się!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych lepszych ostatnio znowu sporo, więc jest nadzieja że jednak "wyjdę na ludzi" ;P

      Usuń
  18. nooo to widzę, że bieg z przeszkodami, to ekstra walory i w ogóle, nie jestem w stanie oceniać, gdzie ja tam do takich... co do reszty, to trzymam łapki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Wkrótce wielka próba rzeczywistości - terapia się kończy... Agggghhhh.....

      Usuń
    2. przytulam kochana :*

      Usuń
  19. Najbardziej wredne?(nie do końca jestem pewna jakie słowo tu najlepiej pasuje, więc można wstawić swoje) jest to, że to taka zapętlona walka samego ze sobą- dobre i złe rzeczy siedzą w tej samej głowie. I w tych gorszych momentach ma się świadomość co powinno się zrobić by wyrwać się do przodu a jednocześnie często nie sposób przełamać tego bezwładu, który ściąga w dół.

    Diabeł ma teraz moment nowego otwarcia, jest możliwość wyjścia do świata "bardziej wyprostowanym" zostawiając za sobą przynajmniej kilka kamieni u szyi (bo wszystkich naraz oczywiście się nie da odciąć), które przygniatały do ziemi.

    Nie myśleć o tych koszmarnych rozmowach kwalifikacyjnych (też tego nie lubię,bo ja z tych co rozkręcają się z czasem ) tylko np.o tym, że jak się uda to będzie na włóczki ;-)

    Tu w ramach wspierania jeszcze napiszę, by Diabeł zajrzał na facebooka Nietypowej Matki Polki z dnia 14.08.19 z godz. 10:04 .
    To ta jedna z zalet internetu, że można tu spotkać ludzi, którzy podobnie czują i myślą.I dostać od nich wsparcie, które czasem trudno znaleźć tuż obok .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym wszystkim! A co do wsparcia i zrozumienia, to właśnie to było w klinikach niesamowite - że nagle jesteś wśród "swoich" co rozumieją o co chodzi. Nie musisz wkładać maski z uśmiechem na twarz, możesz być sobą po prostu i jesteś akceptowana w 100%. I uczysz się od innych, nie tylko od psychologów, bo każdy ma jakieś tam swoje tricki i sposoby na demony. Dobrze było. I mam nadzieję że będzie :)

      Usuń
  20. I czekam, i zaglądam po nowy wpis...Myślę o Tobie, Diabełku. W sobotę pierwszy raz byłam na warsztatach lepienia z gliny. I wylepiam takie różne..dopiero zaczynam. Glina przyjmuje wszystko, cały stres i wypala się on w niej w ciepłe, dobre formy... W miseczkach umieściłam labirynt. Gdzie jesteś??? Wysyłam z serca okrzyki poszukiwawcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, glina jest super! Miałam okazję raz, i bardzo mi się podobało.
      Jestem, jakoś próbuje być, ale mnie nie ciągnie do pisania. Na Instagramie wstawiam dużo, z krótkimi tekstami. :* :* :*
      Strasznie mnie jeszcze odrzuca od komputera, jak mam przy nim siąść to mnie szlag trafia :)

      Usuń
  21. Anonimowy3.10.19

    https://www.siepomaga.pl/zycie-gosi

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdzie się podziewa?

    OdpowiedzUsuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...