wtorek, 8 grudnia 2015

Zapaść


To co, gotowi zapaść w sen zimowy? Ciepłe piżamki przygotowane?

 

 

 

 
 
Ciekawa lektura na podorędziu?
 
 

 
 
 
 
 
Misiu zaprasza jakby co do gawry, jest ciepła, przestronna i z widokiem na niebo. I on sam też ciepły ( i w sumie przestronny) oraz mientciutki.
 
 
 

 
 
 
 

A przed zapaścią, znaczy przed zaśnięciem, opowiemy sobie o Panu Od Jajec.


Otóż Pan Od Jajec był chudy, długi, w górze zakończony jasnobrązowym, loczkowatym mega-wiechciem kształtu gwiazdowatego, coś jak krzyżówka Hendrixa z Lisą Simpson. Zaatakował mnie na ulicy. Stał tam też mały przenośny straganik, na nim jakieś ulotki o wolnych kurach wkomponowanych w rajskie krajobrazy rodem z sielskich broszurek pewnej powszechnie znanej mniejszosci religijnej. Za straganikiem dwie dziewoje. A Kurzy Zbawiciel krążył dokoła jako ten satelita i zagadywał przechodniów, no i dopadł też mnie (chociaż uciekałam, zawsze uciekam od takich zagadujących ludzi, NIE-CIER-PIĘ jak mnie ktoś zaczepia na ulicy).

No więc satelita Wolny Kurnik leci (Cвободный Курятник III), wchodzi na kurs kolizyjny z moim, macha tą broszurką o wyzwolonej kurze i z bojowym błyskiem w oku krzyczy (naprawdę, było słychać wykrzykniki po każdym słowie) : "Czy! pani! wie!, co! oznaczają! te! kody!!! wydrukowane!!! na!!!! jajkach?!!!!!" Na co ja, lekko zdębiawszy, odpowiadam zgodnie z prawdą: "Eee...a po co mam to wiedzieć, tak na pamięć? Przecież wszystko jest opisane na opakowaniu." Po czym odbijam w lewo, chyłkiem / boczkiem wykonuję manewr wymijania i podążam swoim kursem, zezując trochu przez ramię do tyłu - a tam Ojciec Kurzego Narodu stoi, taki przygarbiony i zagubiony jakoś w tłumie, patrzy w dół lekko potrząsając wiechciem - no i teraz nie wiem, pochylał się tak nad moją głupotą i ignorancją (no ale niby jak inaczej miałam zareagować?) czy raczej zepsułam mu akcję? Pozbawiłam sensu w życiu? Głupio mi trochu... Ale przecież NAPRAWDĘ wszystko jest napisane na opakowaniu, no nie? I to takimi, o, takiiiiimi dużymi literami. Można tego w ogóle nie zauważyć? Do tej pory nie wiem, co mam o tym myśleć. Prześpię się z tym może. W każdym razie Ojciec Kogut chyba nie przemyślał zbyt starannie sensu tej akcji.




 

35 komentarzy:

  1. No zgasilas Ojca Kurzego Wyzwoliciela... Tej opcji nie przewidziaj, zupelnei jak nasi programisci napisalo na zlecenie funkcje wykluczania wiersz danych jesli w dowolnie wybranej kolumnie jest jakas wartosc, ktora sobie sam definiujesz... Kazdziusienka... oprocz pustki. :) I tylko odkrywszy ten niedobor przy mojej pomocy zareagowali znaczniej bardziej bojowo - cos na zasadzie "Oj tam, wymyslasz"...
    a ten Misiu mnei wprowadzil w lekki stupor bo jakos nie moglam zgadnac ze to Mis, opentana wizja zapasionego trutnia z pokurczem czulkow i skrzydel... ;)(przedwczoraj ogladalam kawalek odcinka liftingowanej pszczolki Mai w lokalnym tv)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pizamka" mRufo. Slowem-kluczem demaskujacym misia jest "pizamka"!
      Poza tym oj tam, wymyslasz! ;)

      Usuń
    2. No jak przeczytalam ze to Mis to juz zgadlam, szczegolnie ze dopatrzylam sie tej klapy w podwoziu - stupor na temat trutnia z skarlowaceniem konczyn rozmaitych bylo PRZED przeczytaniem slow :D
      Poza tym ten typ tak ma :)

      Usuń
    3. Ja sie tak kiedys ostatnio zawiesilam w pociagu jak wracalam z pracy. Byl komunikat taki, na wielkiej czerwonej naklejce, ze jak po 3 maja cie zlapia bez biletu, to zglosza na policje. I sie zastanawiam, i kminie - dlaczego akurat po 3 maja??? No niby to swieto (choc co do ma do rzeczy) - ale w Polsce przeciez, nie tu. No i w ogóle to co, do 3 maja mozna se tak na gape? I tak patrze w ta naklejke, i patrze, i czytam 100 razy, az w koncu, eureka, to nie bylo slowo "Mai" tylko "Mal" - czyli jak cie po trzecim RAZIE bez biletu znowu zlapia, to wtedy na policje. (Nach dem 3 Mal wird eine Anzeige erstattet...)
      Ja tak mam jak jestem zmeczona. A rozkmine mialam na dobre 15 minut, tak sie ten mój ostatni dychajacy jeszcze neuron nameczyl, biedaczysko, próbujac jakos polaczyc 3 maja z kara zaa bilety :)

      Usuń
    4. Jak jestem mocno zmeczona to buduje zdania multilingualne :) w obu kierunkach co zabawniejsze.
      Ale poza tym to tez tak mam ze mozg mi sie resetuja albo zawiesza i czytam cos co kompletnie albo bardzo niewiele ma wspolnego z napisem wlasciwym. czesto robie skrotu myslowe np naglowek na 2 stronach sasiednich broszury turystycznej glosila po jednym slowie na kazdej ze strone: Grecja Wlochy. Ku zaskoczeniu okolicy odczytalam to na glos jako "Grechy" i dodalam, "A gdzie to jest?" zanim dotarlo do mnie co zrobilam :)

      Usuń
    5. Grechy, to mysle, gdzies w USA, w missouri najpewniej. Tak tak. Missouri.
      mRufa, siostro ma astralna! mam tak samo! tworze niestworzone rzeczy i sie zastanawiam, o co chodzi... Byly tez np. kluski, takie duze okragle, gotowe, w torebce, i przeczytalam ze sa "w siedmiu minitorebkach". I znowu rozkmina na kwadrans przed sklepowa pólka. Az sie nagle okazalo, ze one sa "w siedem minut" ("Minuten" przeczytalam jako "Minitüten" - minitorebeczki foliowe)
      oj ciezko bywa czasem z wlasna glowa, ciezko :)

      Usuń
    6. Z dzisiaj z rana: wielki banner na plocie CHRISTUS CIRCUS.
      Dopiero po chwili wylonil sie z niego CHRISTMAS CIRCUS...

      Usuń
    7. 7 minitorebek! bije poklony!! Cyrkowy Christmans Christus tez mnie powalil.
      Kiedys jadac z dElvix na wakacje odczytywalam z nudow reklamy po drodze. Czytam sobie "Usta Lamy" i zdebialam. przeczytalam ponownie juz na glos... dalej stupor... po chwili mentalny klik.. "Lustra Ramy"... ;)
      Jedziemy dalej i znowu bezmyslnie czytam co "widze": Gospodarka Chinska.
      co??? A nie . Gospoda Chinska.
      I trzeci wyczyn z tej samej podrozy - na trasie jakichs 100km to bylo najwyzej. "Ogrzewane Nadmuchiwanie??" "idz ty idiotko - Ogrzewanie Nadmuchowe!" skorygowala mnie przyjaciolka.
      powinnam moje ostatnie wyczyny czytelnicze zapisywac chyba bo rycze po nich ze smiechu, ale pare tegorocznych opisalam w majowym wpisie jakbys sie chciala posmiac :)

      Usuń
    8. Czlowiek sam sobie wrogiem czasami co nie? :)
      (Gotowac te kluski razem z torebkami? Kazda kluska jest w osobnej torebce? Ale jak ja potem wyciagnac, przeciez sie rozciapie? itd itd)

      Usta Lamy pewnie wcale by mnie nie zdziwily - na 100% pomyslalabym ze to jakis klub...

      Usuń
  2. Zazdraszczam temu misiu :) U mnie każda próba dłuuuuższego przyśnięcia i tak skończyłaby się pobudką na kolejną szychte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zywy inwentarz domaga sie przysmaków i miziania?

      Usuń
    2. Calusieńki żywy inwentarz - wszystkie sześć sztuk, no i zawsze ktoś z fabryki by sobie złośliwie o mnie przypomniał i sprawdził, czy aby na pewno karnie stoję przy taśmie :D No to jak se o tym pomyśle to mam... zapaść ;)

      Usuń
    3. Zew fabryki to dosc powszechny problem ludu pracujacego. Niestety. Muminki mialy latwiej...

      Usuń
  3. Diable, pan-od-jajec był poprzedniego dnia na szkoleniu. Tam go nauczono, jak zagajać rozmowę z jajcożercami, promującą jakiś typ jaj. Wiedział, że rozmowa wygląda według schematu: pytanie-właściwa odpowiedź klienta-następne pytanie- odpowiedź uświadamiająca klientowi, że może kupować tylko TE jaja. A Ty wyszłaś poza schemat i gość się poczuł jaj rozbite jajo! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybilam go z rytmu po prostu? Moze byc... Myslisz, ze sie jeszcze pozbieral?

      Usuń
    2. Diabeł Ty po prostu musisz odbyć szkolenie dla klienta, gdzie pewnie wtłoczą Ci do głowy zasady rozmowy z przedstawicielem (czegokolwiek), wywodzące się w prostej linii jeszcze z ukazu cara Piotra I z 2 grudnia 1708 roku - Podwładny winien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszył przełożonego. Cobyś już żadnemu panu od jajec nie podcinała skrzydeł.
      A swoją drogą ja zwykle kupuję jajka od nieunijnych kur, czyli takich co to nie mają stempli w du... :)

      Usuń
    3. Pies w Swetrze ujął to bardzo zacnie. Na szkolenie, Diable! Może coś się jednak z Ciebie wykluje... ;-)

      Usuń
    4. Tak, pamietam ten zacny ukaz... (znaczy nie ze taka stara jestem, z internetów czelusci pamietam) Az czlowiek zaluje w takich chwilach, ze nie ma podwladnych!
      Kalina, porzuc wszelka nadzieje. Malzonek tez czesto mi mówi "ah, co z ciebie wyrosnie!" i zawsze musze mu powtarzac, ze skoro juz tyle lat pyta, a jeszcze nic dobrego nie wyroslo - to szanse sa marne...

      Usuń
  4. No przecież, że kody trzeba znać, bo może i napisane na opakowaniu, ale po niemiecku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, po arabsku, panie drogi, te cyferki!
      A poza tym, to byc moze nie doceniamy wagi informacji zawartej w numerze hodowcy, zagrody, kurnika i grzedy?

      Usuń
  5. A czy pidżamki macie Państwo w odcieniach czerni i mhroku? Bożenka bierze na zapas kontenerek wonczas, bo kształtem zbliżona i krój jej niezwykle przypadł gustom.

    O jajcach to Bożena wie tyle, że mają u niej zerówki, które są niby od kurek szczęściem pawiających, acz zawsze są to nieomylnie zbuki. W kartonikach po sześć, osiem i dwanaście. Próbowała Bożena być onegdaj EKO, ale jej ekonomia domowa nie zezwoliła na uszczęśliwianie tych kurek. No bo ile można zainwestować w nieskuteczną kurzą adpocję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Bożena te jajka rozbijała?! Kto to widział, tak jaja marnować!? Trzeba było przechowywać aż do rosołu... ;-)

      Usuń
    2. Ciepla, puchata flanela, Bozeno, idealnie dopasowujaca sie do figury. Odcieni czerni i mhoku jeszcze nie ma, ale skoro jest popyt - mozna pomyslec o podazy! :)
      Co do jajec - Kalina slusznie zauwazyla, ze przepuscilas kolo nosa szanse na kurza ferme. Bylabys teraz "chicken magnate" !!! Widzialam ostatnio takiego jednego w telewizorze, byl z USA i mial straszliwie wielgachny dom z polem golfowym, ogrodem i jeziorem. Oj, Bozeno, Bozeno...!

      Usuń
  6. Cвободный Курник? Byłem ;) → Autentyczna Fotografia NASA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepusciwszy zdjecie przez wymyslny system skanerów i niezwykle chytre oprogramowanie nieczystych sil specjalnych, potwierdzam oficjalnie autentycznosc fotografii i gratuluje udzialu w pierwszej, pionierskiej misji Kurnika! Jednakowoz chyba musi Profesorowi byc troszke przykro, ze nastepca z misjii III byl tak haniebnie nieprzygotowany...

      Usuń
  7. Idę z misiem!

    A ja się Ojcu Kogutowi nie dziwię. Dziwiłam się za to polskim marketom, w których o jajkach z numerem zero nie słyszeli, nie widzieli. Ergo: nie wszyscy czytają co na opakowaniu stoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kody to jedno, ale przeciez na opakowaniu zawsze DUZYYYMI literami pisze czy to bio, czy z wolnego wybiegu czy z klatki (no przynajmniej tu w Germanii). Trzeba miec naprawde ogromna wade wzroku poparta wadami umyslu, zeby tego nie zauwazyc ;) A bez numeru grzedy i kurnika zawartych w kodzie to jakos moge przezyc...
      Niewykluczone - a nawet pewne - ze Ojciec Kogut chcial dobrze, tylko zaczal cala ta kampanie jakos tak nie z tej strony.

      Usuń
  8. O siet!

    (to jest komentarz Bożeny na Kaliny i Diabła komentarz do komentarza Bożeny. Coś jej się popsuło w internetach i nie może ona po ludzku dopisać swej błyskotliwej myśli tam, gdzie trza.)
    (p.s. JEST zapotrzebowanie na pidżamkę!! JEST!!, mhroczna i flanelowo-puchowa na raz, toż to marzenie każdej Bożeny!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma Bozena zylki do biznesu, oj nie. Ale oprócz tego oczywiscie same zalety ;)

      Usuń
  9. Notka spóźniona - w sen zimowy zapadłam jakieś dwa tygodnie temu (komentarz piszę na autopilocie). Nie budzić przed wiosna, bo pogryzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ćśśśś.... to przemykam tu tylko cicho, w samych skarpetkach. (ze bez butów, w sensie. Nie ze w niczym oprócz skarpetek, no)

      Usuń
  10. Matko - huto! Jest już późno ,czytam bzdury - "Prześpię się z nim", tak mną to wstrząsnęło, że musiałam przeczytać jeszcze raz. Co to się człowiekowi roi w głowie na tym pustkowiu, kiedy wiatr gwiżdze i deszcz rosi.
    Piżamka za ciepła dla mnie, preferuję chłodne jedwabie. Kody? A to trzeba znać na pamięć? To jak szyfry enigmy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie tez sie zadziwilam strasznie, ze niby trzeba tak na pamiec - i zareagowalam w opisany sposób, no bo co niby mialam powiedziec... Naprawde nie wiem, czego on sie spodziewal.
      Wiatr i deszcz gwizdza i rosza tez u mnie - spie w spodniach do jogi (wspaniale sa takie spodnie do spania!) i bluzce z dlugim rekawem, owinieta po sam nos koldra tak gruba, ze malzonek (który tez ma doskonala funkcje grzewcza) przykrywa sobie najwyzej jedna noge - inaczej czuje sie biedak jak w piecu.
      Po nocy w chlodnych jedwabiach to pewnie bym sie z wyziebienia juz wiecej nie obudzila ;)

      Usuń
  11. Ja sądzę, że Pan Od Jajec nieco zbaraniał, powalony Twą rezolutnością. Masz świętą rację - po co wszystko(!!!) pamiętać?? Wystarczy wiedzieć gdzie szukać, by sobie... przypomnieć :-)
    A teraz, wybacz, udam się do misiowej gawry. Jeszcze jak mi misiu poczyta, poszmera po głowie, pomruczy, to odpłynę natychmiast :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, bedziesz na wiosne ekspertem od miodów i hodowli pszczól!

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...