poniedziałek, 9 maja 2016

Cuda, cuda ogłaszają!

Dzisiejszego poranka przekażę wam świadectwo cudu. To znaczy w zasadzie to żadnego namacalnego świadectwa nie ujrzycie, bardziej musicie mi uwierzyc na słowo - no ale w końcu w większość cudów miliony ludzi od wieków wierzą tylko na słowo, i jakoś leci, co nie.


Zaczęło się od tego, że w sobotni poranek udałam się do fryzjeru. Udanie się do fryzjeru jest u mnie wydarzeniem wielce stresującym. Bo:

- NIGDY nie wiadomo, co będę mieć na głowie po zabiegu, mimo że zawsze tłumaczę tak samo
- We wszystkich fryzjerach jest zawsze okrutnie zimno i od razu zaczyna boleć mnie głowa (no nijak nie da się siedzieć podczas strzyżenia w czapce i szaliku)
- Fryzjerskie umywalki powinny zostać zakazane, bo to są narzędzia tortur straszliwych. Za każdym razem myślę, że się już więcej nie wyprostuję i będę tak do końca życia latać z odchylonym do tylu łbem i szyją wygiętą w "S" jak żuraw w godowych pląsach.

Tak więc odsuwam w czasie tą niemiłą konieczność jak tylko się da - no czyli niezbyt długo niestety, bo mam krótkie włosy, więc albo pójdę, albo wyskoczy mi z lustra Mister Spock....



 



....albo Piast Kołodziej postrzyżony tępym kozikiem wedle garnca po kaszy....
 




....albo - jeśli poczekam jeszcze dłużej - Emma ze Scooby Doo.




Do nikogo z tej trójki mi nie tęskno, więc poszłam. W nastroju jak na ścięcie, hłe hłe.
No wyszło - jak wyszło, doopy nie urywa ale nie jest źle, w ogóle mam wrażenie, że w tym właśnie wypasionym salonie pod tytułem "XXXL-Cut, wszystko za 14 euro", do którego poszłam już czwarty raz z rzędu, jakoś lepiej jest niż w poprzednim "Hair Factory Lounge, wszystko za 12 euro". Się płaci - się ma ;)

 
Ale teraz o cudzie. Otóż taki mam rytuał, że do fryzjeru zawsze chodzę w sobotę po śniadaniu, jak po tygodniu w pracy konstrukcja psychiczna jest już na tyle podcementowana początkiem weekendu, żeby wytrzymać taką przygodę. A po fryzjeru, żeby otrząsnąć się z szoku, włażę do paru sklepów po drodze, tak, żeby pooglądać coś jakieś ładne kolorowe, pogapić się bezmyślnie na kształty i kolory i powoli dojść do siebie. I oto wlazłszy tym razem do jedynego takiego ulubionego z ubraniami (bo ulubiony mam tylko jeden), zaczęłam z głupia frant przymierzać dżinsy, bo przecież i tak żadne nie będą pasować, i..... (teraz się trzymajcie mocno fotelów) ... ZNALAZŁAM DWIE PARY, KTÓRE SĄ NA MNIE PRAWIE-PRAWIE DOBRE !!! Prawie-prawie dobre znaczy, że jak zwykle trochę luzu w pasie, ale za to zad i nogi wchodzą bez problemu i jako tako się prezentują, no więc nic, tylko brać!!!

No to wzięłam, zapłaciłam, ignorując całkowicie agonalno-przedwypłatowy stan konta, wszystko to w takim transie, że nawet nie wiem, kiedy doszłam do domu. Położyłam torbę delikatnie na łóżku, bojąc sie trochę, że to sen jaki złoty, mara słodka, widziadło utęsknione i zaraz się obudzę, powiedziałam więc na głos:
"Chyba kupiłam sobie spodnie." I patrzę. Czy nie zniknie.
Nie znika.
"Kupiłam sobie spodnie." Zaryzykowałam jeszcze raz, dla pewności szturchając siatę palcem.
Nic, dalej leży.
I nie obudziłam się.
Z drugiego pokoju dobiegło wielce zaangażowane "Mhm" Borsuka, z trzeciego zaś "Uhu!" Dziecka Zpiekłarodem, przypiętych każde do swojego kompa. No czyli chyba jednak to wszystko prawda?

Do dzisiaj nie mogę uwierzyć, chociaż jedne z nich mam własnie na sobie. Że jak to tak, po prostu wejść do pierwszego sklepu i znaleźć dwie pary. Bez spędzenia pięciu weekendów na wielogodzinnych poszukiwaniach (plus tysiącu zamówionych przez internet i odesłanych par), bez paznokci niebieskich od wciągania setek nogawic, bez pocenia się w dusznych przymierzalniach 80x80 centymetrów, gdzie łokciami wali się w ściany, a od góry lampy grzeją z zaangażowaniem godnym wylęgarni kurcząt-czempionów.
Szczególnie fajnie jest w takim jednym Taily Weils, gdzie nie dość, ze przymierzalnie są 80x80, są te lampy, mega-grube kotary, to jeszcze ściany (wysokie tak na 4 metry) od góry do dołu są wybite długim, różowym, kłaczącym się futrem. Człowiek ma wrażenie, jakby został połknięty przez wielkiego mechatego potwora z Ulicy Sezamkowej, i utknął mu w przełyku. W jaki sposób ma to zachęcać klientów, jest dla mnie wielką zagadką.

Wracając jednak do tematu - nie pojmuję, nie wierzę. Magii temu zjawisku dodaje jeszcze fakt, że chociaż obie pary są z tej samej firmy, i obie wygladają na mnie tak samo, to jedne mają rozmiar 34 a drugie 38. Ale nic to, ważne, że są! Nie pamiętam, kiedy ostanio miałam taki luksus jak dwie pary dobrych dżinsów. Czuję się jakbym wygrała milion dolców!

Ale i tak nie wierzę, może jakąś pomroczność miałam, może się jutro okażą niedobre, nie wiem. NIE WIEM po prostu.

Albo nagle w robocie wyjdzie, że żadnych spodni nie ma, a król jednak jest nagi...

Może ktoś mnie uszczypnąć?



A dlaczego zrezygnowałam u usług "Hair Factory Lounge, wszystko za 12 euro" będzie w następnym odcinku. Tylko dla ludzi o mocnym nerwie.



Stay tuned,
Diabeł przytrzyżon oraz w nówki gacie obleczon.





..................................................................
 
P.S. Adalbert, jako niedźwiedź leniwy z natury stwierdził, że pomysł Kaliny na wiosenne odkłaczanie przy pomocy swetru jest całkiem do rzeczy. Posiedział w nim te kilka dni, czochrając się dodatkowo o szorstką korę dla wzmocnienia efektu. Wczoraj pulower ściągnął - i zaprezentował świeży, lśniący włos, że mucha nie siada!!! (oj, a dotychczas siadała, i to często a gęsto). No i gawra czysta, więc same zalety.

Kalinę uprasza się o podanie adresu, na który ma zostać przesłany portecik adalbertowy: aryatara_a@yahoo.de


Buziaczki
]:-*

 

 
 

45 komentarzy:

  1. O raju! O, tfu, sorry!
    To jesteśmy równie szczęśliwe, no ja co prawda bez szałowej fryzury, ale w dżinsowej, ACHTUNG!, SUKIENCE! Do połowy uda, se wyobraź, normalnie przezywam szok, jak i Ty, siostro w neuronie! Chwalcie łąki umajone! Wiwaty i waty cukrowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Se zwizualizowałam Twój rysunek Skorpiona w sukience ;D

      Usuń
    2. ohohoho!!! :)
      Normalnie dżinsowy raj - no nie ma innego slowa odpowiedniego, raj i juz!

      Tej sukienki to w ogóle juz gratuluje szczerze, ja we wszelkich kieckach wygladam jakos tak gópio. A tyle fajnych letnich w sklepach jest, takich powiewnych i workowatych!
      (to taki niezwykle tajemniczy paradoks ze mna jest - im bardziej kobiece ubranie na siebie wloze, tym MNIEJ kobieco wygladam... Zastanawiajace, nie?)

      Usuń
  2. Cuda, faktycznie, cuda ;)
    Pięćdziesiąt, cofnij, trzy twarze Diabła całkiem, całkiem! Ta blond przekonała mnie nawet, że chyba pora na zmianę mojego własnego imejdżu, bo "fryzurę" mam całkiem podobną, tylko kolor mię już znudził ;)
    Z fryzjerami mam to samo, zawsze wychodzę z jakimś balonem na łbie, którym potrząsając i rozfutrzając go (jeszcze przy kasie) budzę powszechne zniesmaczenie "fachowców", bo jak to tak, przecież wiedzieli lepiej, co chcę mieć na czubie. Ostatnio wkurw na fryzjera (nie jednego, tak w ogóle) sięgnął zenitu i opitoliłam sobie łeb sama za pomocą lusterka. Efekt ten sam, a nerwa zszarganego mniej :) No i pieniądz został w rodzinie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo przepraszam, ze sie wtracam, ale no po prostu musze... Do opitalani lba serdecznie zalecam nozyczki, ostatecznie jak ktos mocno w desperacji to maszynke do golenia taka jednorazowa... lusterko nie jest najlepsze bo lubi palce kaleczyc a precyzja ciecia zadna ;) juz lepiej ten kozik, bo mniejszy przelew krwi ;)

      Usuń
    2. Nie sposób mRufie odmówic pewnych racji... Oczywiscie jak komu wygodnie, i tak dalej, ale jednak cos jest w tym pomysle z nozyczkami.
      Ja uzywam prawie zawsze do grzywki bezposrednio po fryzjerze, to na ogól musze troche poprawic. Choc przyzna, ze po wizytach w "XXXL-Cut, wszystko za 14 euro" musze jakby mniej. Dobry znak!

      Usuń
    3. Zeroerhaplus, ten blond Piast ma swój urok, co nie? Mimo zarosniecia ;) Tez czuje do niego sympatie - moze przez to zamilowanie do rekodziela? Zrobic okragłe koło to pewnie nie lada sztuka.

      Usuń
    4. Aczkolwiek po namysle stwierdzam, ze jak juz opitolic łeb, to nawet nie tyle nozyczkami, co toporkiem. Albo gilotynka.

      Usuń
    5. nozyce do stali... tyle ze do samoobslugi troche niewygodne... ;)

      Usuń
    6. trzeba po prostu chciec!

      Usuń
    7. mRufa :)
      Tjaaa, jeśli się tnie lusterkiem, to trzeba uważać. Ale nawet jeżeli czymś bardziej... wygodnym, to trzeba jeszcze bardziej uważać, ale raczej na to, co się pisze :)
      Co do dekapitacji, preferowałabym szlifierkę kątową lub piłę łańcuchową - klasyczne, tradycyjne podejście do tematu ;)

      Usuń
    8. ooo, to juz - w porównaniu z toporkiem czy gilotynka - prawdziwe przedstawienie z efektami dzwiekowymi!

      Usuń
    9. Winda tez jest niezla... Szczegolnue jak czlowiek desperacko szuka reglamentowanych szpilek... Nie typu obuwue tylko krawieckich... Long story... ;)

      Usuń
    10. Dobrze, ze z happy endem - wnioskujac po Twojej obecnosci tutaj.

      Usuń
    11. Chyba dzieki Wiedzmince. Albo Yahowi. Bo to ze dwa lata po millenium bug'u bylo :)

      Usuń
  3. Szczypię cię, szczypię!
    Zabierz mnie do tego sklepu. Wszak Bebe nie posiada spodni! Bo na mnie to dopiero nie ma dobrych.

    Oraz do jakiego fryzjera chadzasz, dziewczę? Wina ci nie dają? W przeciągach trzymają? Lumbago szyi zarażają? To jest obraza fryzjerskiego stanu! Przybywaj do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochu daleko jednak, zeby tak co 4-5 tygodni jezdzic :)))
      Fryzjery przetestowalam juz liczne i wszedzie bylo tak samo - w zimie zimno bo zimno, w lecie zimno bo przeciagi (a ty siedzisz z mokra glowa!)
      Nawet raz, w przyplywie desperacji, poszlam do takiego "lepszego", zabulilam 40 ojro za samo sciecie!!! Nie zmarzlam, fakt, ale efekt wizualny byl identyczny jak za ojro kilkanascie, wiec skonczylam z takimi eksperymentami.

      Usuń
    2. Mój jest jeszcze droższy :P Wszak stolica Bawarii, ale przeciągów brak, dają rady MOIM włosom (a to potrafią nieliczni) i przynoszą napoje wyskokowe. Raz ją tylko zdradziła zwabiona ceną...i już nigdy więcej.

      Dobry fryzjer na wagę złota.

      Usuń
    3. ooo, to potrafia nieliczni, to fakt - trzym sie ich recami i nogami!

      Na lumbago wzielam sie na sposób i myje wlosy tuz przed wyjsciem z domu - wtedy mozna zamówic ciecie na sucho. Ta-daaaaam!!!

      Usuń
    4. p.s. Ty burżuju jeden!!!! ;)

      Usuń
    5. Bożena ZAWSZE robi cięcie na sucho, bo ona z tych dotykalskich inaczej. Na to, że jej ktoś gmera po łbie i macanki uskutecznia to jest za mało pokojowa dla świata.

      W zakresie spodnim to Bożena nie może wyjść z podziwu. Tak jej szczęka klapnęła, że nie idzie wyzbierać. Nie mówiąc już o zazdrosnym CHLIP NIGDY NIE MIAŁAM CHLIP ROZMIARU CHLIP SPODNI CHLIP 34 (nawet za niemowlaka). 38 raz, ale to akurat była choroba potężna wonczas i wszystkim zależało, żeby jednak się stan odmienił. To proszę, się odmienił.
      Wartościując, jak sama wiesz, że trzeba, zaczynając od spodni na oko rozm. 40, to obacz, jak się ma teraz strój kąpielowy dla Bożeny do tego. W składnicy harcerskiej się kupuje takowe, tylko nie mówisz "strój kąpielowy" tylko "pałatka", bo oni takie majo nazwy dziwne.

      Usuń
    6. Bozeno, ja tez jeszcze w szoku! W zyciu bym sie nie spodziewala takiej hossy.
      Za niemowlaka zapewnie nie mialas rozmiaru 34, bo wtedy trafilabys jako mega-baby do swiatowej ksiegi rekordów Guinessa, a okolice Pomorza stalyby sie slawne na cala Polske. A szanowni rodzice musieliby wystawiac Cie w okienku na pokaz i sprzedawac bilety. (Zeby miec na te 10 litrów mleka dziennie).
      Natomiast co do dziwnych nazw - teraz to taka moda jest na dziwne nazwy. Nie zauwazylas jeszcze? NIC nie moze nazywac sie normalnie i logicznie.

      Usuń
  4. No ale Ty musisz mieć kształty zupełnie nie takie, jak na rysunku, skoro tak.
    A jaką masz długość włosa po postrzyżynach? Ale dokładnie, w centymetrach.

    Miłego dżinsonoszenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziekuje, dziekuje, jest calkiem milutko.

      Oraz nie. Nie jestem prostokątna! (Cóz za commimg out, no nie?)
      Wszak wszelka sztuka to tylko pewna interpretacja rzeczywistosci ;)

      A wlosie - no najdluzsze z klaków, czyli te na przednio-prawej stronie grzywki, to tak dobre 6-7 cm. A najkrótsze 1 cm. Oraz wszelkie warianty posrednie tworzace spójna (na ogól) calosc. A co, szukasz inspiracji?

      Usuń
    2. Słyszysz ten głuchy rumor ze wschodu? Tto runęły moje wyobrażenia na temat Twej fizis. Szczypię w nieprostokątny błękitny zadek.

      Usuń
    3. Takie wyznania moga byc szokujace, wiem. Ale jak pytaja - to odpowiadam szczerze ;)
      Przylóz kapuscianego liscia.

      Usuń
  5. Diable wbiłaś się w rozmiar 34 !!??jestem pełna podziwu )) dla figury zwłaszcza, bo se zakupiłam jeszcze przed dietą, mając podobne problemy, rozmiar 40 z dziurami, które mi już wtedy wisiały na dupie(powinnam wziąć 38) ale mi się przymierzać nie chciało, gdyż mam podobny stosunek do przymierzalni i podobne odczucia ))i poszłam na łatwiznę.
    Zleciałam na razie! trzy kilogramy i spodnie mają jeszcze lepszy fason, znaczy jeszcze bardziej luzacko wiszą na dupie ale podobno tak ma być, więc modna jestem niesłychanie tylko se dupę zasłaniam bluzami długimi, gdyż wzrokowo mam ją na wysokości ...kolan hmmm dodam jeszcze, z udałam się do sklepu po identyczne ale mniejsze i nie było a inne w rozmiarze 38 nie pasowały...albo coś ze mną nie tak albo z tymi sklepami. Ja najbardziej nienawidzę Zary, gdzie manekiny mają nogi jak ja rączki !i skradać się muszę do rozmiarów powyżej 34, żeby nie złapać zgorszonego wzroku ekspedientek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi rozmiarami jest cos nie tak, stanowczo. Bo na przyklad spodnie to na ogól kupuje wlasnie 34. Majtasy natomiast - ze tak do szczególów intymnych przejdziemy - 36. A majtasy do bikini to juz 38-40. I badz tu mądry, wszak wszystko obleka ten sam zadek...

      W "mojej" Zarze subiekci nie maja czasu na rzucanie jakichkolwiek spojrzen oprócz tych na kase i metki, bo takie tempo im narzucili. Serio, az mi ich szkoda. Nie wiedzialam, ze czlowiek moze sie tak szybko ruszac.

      Gratuluje tych 3 Kilo serdecznie, mnie tez chyba to czeka jak mi sie w koncu noga naprawi, bo przez te pól roku co byla zepsuta, to z braku ruchu narosly mi takie rózne "okolicznosci"...

      Usuń
  6. A czy tylko mnie sie wydaje ze ten Piast Kolodziej to troche takie Luke SkyWalker?... http://www.rock.com/assets/products/312403/large/star-wars-luke-skywalker-sticker-ssw0040%282%29.jpg
    no ja bardzo przepraszam, ale ja na prawde nie jestem fanka Gwiezdnych Wojen...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hy hy hy :) no rzeczywiscie troche. Prosze, jaka piekna klamra spinajaca (wszech)swiaty i epoki!
      Ja tam gwiezdne wojny lubie, ale tylko te 3 stare czesci. Mielismy nawet na kasetach videło.

      Usuń
    2. Ja bardziej sie indentyfikuje z tym pierwszym wcieleniem Diabla - Mr Spock... ;)niz z Piastem SkyWalkerem... ;)

      Usuń
    3. Aha! To Ty z obozu przeciwnego! :)
      Bo podobno jest taka antypatia jakowas miedzy sympatykami Star Wars a tymi od Star Treck. Chociaz w sumie nie wiem dlaczego. Jeden lubi wisnie inny kluski, taki juz jest ten swiat przeca.

      Usuń
    4. Ano podobno. Ale ja nie jestem ekstremistka i nawet obejrzalam wszystkie GW czesci, raz. Zeby nie bylo, ze jak nie znam to sie nie znam. Ale nawet z ST jestem dosc wybredna bo uznaje tylko 2 ze znanych mi 4rech seriali. Filmy ogladam jak leci, ale tez nie po 700 razy ;)

      Usuń
    5. Znaczy, nie ubierasz tez obcislych wisniow-czarnych (albo niebiesko-czyrnych) kombinezonów i nie uczysz sie po klingonsku? To dobrze. To nawet bardzo dobrze.

      Usuń
    6. Po klingonsku podobno mowie od wczesnego dziecinstwa, wg Jasona (tego od porazki kinowej)... Otaz pozdruffki z bliskiej bliskosci Frankfurtu.

      Usuń
    7. sluzbowo?
      W poludnie pomacham Ci z dachu!

      Usuń
    8. A slad :) Bycze sie urlopowo. Pierwszy raz od przeszlo 1.5 roku w nowym miejscu, i od lat przeszlo dwoch egzotycznie bo nie w anglojezycznym kraju :)
      Ja chyba w piatek bede gdzis na wyzszych wysokosciach i bede mogla machac w roznych kierunkach ;)

      Usuń
    9. Guten Tag Frau mRufa, hy hy :) Herzlich willkommen.

      Usuń
    10. mRufa, wszystko w porządku?

      Usuń
    11. Juz tak :) Zaniemowilam po zwiedzaniu najwiekszych pasazerskich samolotow - aka wiezowcow bez windy. jedno z nastu kol podwoziowych siegalo mi do ramienia, a w silniku moglabym sobie stanac na ramiona a i tak nie siegnac do krawdzie gornej. Rzadko zdarza mi sie czuc jak prawdziwa malutka mroweczka, ale wtedy tak wlasnei sie poczulam... ;)

      Usuń
  7. Diable, rozpiera mnie radość pomieszana z przerażeniem! Radość, że dostanę portrecik (już adres biegnie do Ciebie kanałami), a przerażenie, bo tydzień temu byłam u fryzjera po ?!@#$X latach i teraz mam króciutkie owłosienie, a jakieś dwa tygodnie temu spędziłam boży dzień w przymierzalniach i stwierdziłam, że żadne (słownie: żadne) dżinsy nie są mi dobre w pasie, jeśli w nie wejdę poniższymi partiami.
    Cały czas oglądam się za siebie, szukając PandeMonii, teraz czuję, że Ty też jesteś moim alter ego...
    Mam takie same objawy jak Ty po wizycie u fryzjera: grań umywalki wbija mi się w szyję, powodując takie bóle głowy, że mam ochotę uciekać przed strzyżeniem...
    A pani w sklepie z dżinsami za 300 zł powiedziała mi, że powinnam nosić paseczek. Zabiłam ją wzrokiem. Teraz wiem, że również w Twoim imieniu.
    A może napiszesz nazwę tego sklepu, w którym być może ja też znajdę dżinsy? ;-)
    Ściskam i bardzo, bardzo dziękuję za portret!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buahaha! Sie ma te Moc, co myslalas!

      Smierc paseczkom. Nie-cier-pie paseczków. Nie umiem w tym oddychac!
      Wiesz, to moze zabrzmi nieco niemilo ;) ale to jednak pocieszajace trochu jest, ze nie tylko ja sie z takimi dzinsowymi problemami borykam. Znaczy, ze to nie problem figury, tylko zbyt unormowanych kanonów krawieckich! :D

      Sklep nazywa sie Promod - ladnie, nie? Jak dom towarowy z czasów komuny.
      O, taki (no tylko ze stacjonarnie bylam)
      http://www.promod.de
      Ale w Polszy, przynajmniej u mnie na poludniu, to go nie widzialam.

      A dziekuje to Adalbert, juz leci sie lansowac po puszczy!

      Usuń
    2. O, promod! Znam, ale dżinsów tam nie wciskałam... Dzięki!

      Usuń
    3. uuu, to macie lepiej. W moich okolicach rodzinnych tego Promoda nie daja.

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...