No to żem powróciła i jestem zpowrotem. A właściwie za powrotem, za powrotem jestem. Na następnych parę tygodni. Argumentować chyba nie muszę, ale zaprezentuję tu zgrabnym rzutem na taśmę, co każdego ranka witało nas po wyjściu na balkon.
Cały widok od lewej do prawej nie mieścił mi się niestety w aparacie (znaczy chyba większy aparat muszę kupić, tak? Taki podłużny) , więc na zdjęciach wystąpiła tylko lewa strona, bo wykazywała większą zmienność wyglądu w zależności od pogody, światła i pory dnia, i fascynowała mnie każdego dnia na nowo.
Rozważałam zmajstrowanie obiektywu szerokokątnego z lejka i taśmy klejącej, ale lejka ci żem nie miała.
(Ciżem też ci żem nie miała)(Bom miała sandała)
(Albo boso żem chadzała)
(Nie zwracajcie uwagi, przewijajcie dalej)
I taki kalejdoskop wlasnie był, kino non-stop.
I patrzy.
I patrzy, i patrzy.
I patrzy.
I tak może na to morze patrzeć cały dzień właściwie, ale jednak trochę szkoda, no bo by się też poszło na plażę przecież.
Tak, mogę tak długo :)))
W towarzystwie sympatycznych badylków:
Ryjąc nosem i obiektywem w koralowym piachu.
Ale to naprawdę były ziarenka tylko, 2-3 mm średnicy góra, więc nie, nie mam teraz zapasów koralowca na wysiepaną biżuterię i nie będę bogata... Meh...
I se siedzi w takim razie ten człowiek na piachu i się gapi.
I gapi.
I gapi, i gapi.
I gapi.
I tak może gapić się cały dzień właściwie, ale jednak trochę szkoda, no bo by się też pojechało w jakieś inne piękne okoliczności przyrody przecież.
No to pakuje człowiek coś tam, ubiera się odpowiednio do planowanej wycieczki i jedzie. A jak już dojedzie to się znowu gapi, i patrzy, i się gapi, i się patrzy. Tyle, że nie siedzi, bo chodzi.
Na przyklad po takich Les Calanques de Piana:
Tutaj oko bystre dojrzy ulicę i samochody.
Albo po Bonifacio:
I tak oto trzy tygodnie mijają człowiekowi na tym gapieniu nie wiadomo kiedy. W spokoju, ciszy, posród horyzontów szerokich i odległych. Na plażach prawie pustych, w górach, gdzie nie stoi się w kolejkach żeby wejść na szlak. Bo byliśmy w miasteczku z jedną główną ulicą, jednym sklepem spożywczym otwartym do godziny 20, bez wypasionych jachtów psujących widok na morze, bez muzyki na plaży, skuterków i jazdy na bananie, bez całonocnych festynów dla turysty. No, i poza sezonem, co niewątpliwie przyczyniło się jeszcze do tego spokoju i bezludzia.
No i tak to. A teraz znowu szarówa, deszcz i zimno :(
Ponurzy i zaspani ludzie w S-Bahnie. I ciemno, nawet jak jasno.
Wzdech...
..........................................................................
A ile paczek galaktycznie pysznych krakersików z makiem i sezamkiem, którymi się objadało na urlopie, kupuje sobie rozsądny człowiek do domu? Jadąc autem i mając miejsce na bagaż? 10 kilo? Karton? 10 Kartonów?
Rozsądny człowiek - tak.
Diabeł - jedno opakowanie 150 gram.
¯\_ (°~°) _/¯
Natomiast nawet w najmniejszej lodziarni mieli sorbety w sześciu smakach i lody ciemnoczekoladowe i nutellowe, z prawdziwą wmieszaną w masę lodową Nutellą. Lody ciemnoczekoladowe były też w litrowych opakowaniach w każdym spożywczaku. Jako i sorbety.
Bez komentarza.
:(
Piekielnie pięknie!
OdpowiedzUsuńA czy Diabeł mógłby jakiś szczegółowiejszy namiar podać na to miejsce, gdyż albowiem niektórzy lubią jeździć w podobne obszary, a po co mają szukać po diabelskich internetach, jeśli już ki Diabeł wykonał najgorszą robotę...?
Aj no widzisz, zapomnialam napisac :)))))
UsuńKorsyka. My bylismy w Cargèse, na zachodzie wyspy to jest (bo koniecznie chcialam miec w koncu zachody slonca)
Piana jest o 15 minut drogi z Cargèse, to samo Porto (ale Porto nie polecam, choc niby swiatowe dziedzictwo na liscie UNESCO, ale nie widac go wlasciwie zza hoteli i restauracji. Serio)
Bonifacio jest na poludniu.
Oprócz tego masz jeszcze skaly w róznych innych kolorach i "wzorach", bo tam co chwile zmienia sie krajobraz, przejedziesz 50 km i jestes na innej planecie. No bomba, pani szanowna :)
Zachody slonca... hahaha... sie wybralam w niedziele na zachod ogladac zachod... Cala droga na zachod zachodzilo, a na samy mzachodzie zaszlo... za takie chmury, ale to TAKIE chmury, ze tylko odplyw byl bardziej imponujacy (odplyw osuwa morze na przeszlo 1.5 km od lini plazy), ale odplywznam nie od dzis wiec byla mnastawiona ;).
UsuńA ja mialam! Te zachody. Spektakularne czasem, a czasem wlasnie jak piszesz :-)
UsuńZtym ze nie z balkonu, to z balkonu to jest wschod. Po zachod trzeba bylo wejsc na mala gorke.
No pięknie... A po pierwszym zdjęciu myślałem, że to Narvik, Ziemia Baffina albo Cieśnina Magellana. Przywiozłaś deski z plaży?
OdpowiedzUsuńTo bylo pytanie retoryczne, prawda? Nie musze odpowiadac?
UsuńAle z Ciebie Diabeł, pf! Byłaś po prostu w raju na gapę!
OdpowiedzUsuńZazdrość. Po prostu zazdrość :/
No jakos sie przemknelam na bramkach, Piotr akurat w kiblu byl ;)))
UsuńNo i siedzi człowiek przed monitorem, i się gapi, i gapi, i gapi, a amplituda fal mózgowych maleje, maleje, maleje... ech...
OdpowiedzUsuńA myslisz ze mi nie maleje? Caly czas mi sie wydaje, ze mam klopoty ze wzrokiem, ze niedowidze, ze zarówka w pokoju jakas slaba, a literki w ksiazce niewyrazne - a to panie tylko hamburska szarosc! Przepraszam, jedyne w swoim rodzaju pólnocnoniemieckie swiatlo.
UsuńJesusmaryja jak pięknie :)))
OdpowiedzUsuńTo chyba był udany urlop :D
Też bym mogła godzinami, dniami... I tak dalej :)
No pewnie ze udany!
UsuńA siedziec i sie gapic mozna godzinami, naprawde, nie? :-) Od czasu doczasu na 10 minut do wody, albo spacerek wzdluz plazy, ahhhh...
Bozetymojkorsykouwiebiona, rzunesepapurkła, ale to chyba nie tak było, piękne widoki, morze, korale, badylki i japonki. Dobrze, że miałaś taki czas, nawet jak wróciłaś tylko z paczką ciastek :) kisses
OdpowiedzUsuńTez sie ciesze :)
UsuńMam nadzieje ze wewnetrznie mnie to korsykanskie slonce troche pogrzeje jeszcze jakis czas.
Zdjęcia przedłużają stan upojenia słońcem, więc dasz radę...
UsuńNawet sobie takie 1-2 minutowe filmiki porobilam, jak fale faluja, i te sloneczne odblaski sie po nich slizgaja, to dopiero piekne jest!
UsuńOoo bardzo dobra szczepionka na burzliwy dzień, albo ciemny wieczór :*
UsuńA takich przed nami sporo.
UsuńAle cóz, taka kolej rzeczy.
ojezuojezuojezuojezu. (powtórzyć siedem razy najmniej, jako reakcja na widoki i te no. korale i badyle.
OdpowiedzUsuńLudzkość właśnie schodzi na udar muzgó z zazdrości ;)
Bozeno, ja sama sobie (tej sobie zprzed trzech tygodni) zazdroszcze!
UsuńPiękne widoki diable:):):) i ja się zagapiłam:*
OdpowiedzUsuńOj tak, piekne! Najbardziej to chyba lubie, jak sie patrzy na wode pod slonce i po niej takie iskierki skacza od slonca, i zbieraja sie na falach... Ahhh...
UsuńOniemianam!
OdpowiedzUsuńKoordynaty! Koordynaty! Wszak gdzies podroz poslubna trzeba spedzic ;)
Calkowicie rozumiem to oniemianie!
UsuńBylismy w Cargèse, zachodnie wybrzeze Korsyki - po szczególy patrz odpowiedz dla Kaliny.
Plaze odpowiednie dla dzieci byly, na kazdej odcinki z plytka woda! Jesli podróz ma zawierac Grudke ;)
Pięknie, ja bym tam tylko pływała, pływała i pływała. W tej skrzącej się wodzie. Choć jak znam życie to bym od razu pewnie spadła z tych skał (do skrzącej wody ;). No ale nie ma co gdybać tylko trza iść i się ubrać w jesienny niebieski sweter.
OdpowiedzUsuńIle tych melonów zjadłaś przez trzy tygodnie?
Tylko 4!!! No bo niestety nie moge zezrec calego na raz, ani nawet polówki, bo ten cukier cholerny. Ale jeszcze 3 sztuki przywiozlam ze soba i wlasnie wczoraj komisyjnie rozkroilismy ostatniego z tych trzech...
Usuńa już miałam kontynuować remont ...w następne wakacje ale jak to zobaczyłam, Twoją wizytę u Napoleona, to jakmibukmily
OdpowiedzUsuńjedziemy z Naczelnikiem na wakacje ...wreszcie nareszcie, choć poza sezonem ciężko będzie. piękne miejsce i ciepło i mango i jakie widoki i ....ekh naladowalas akumulatory zapewne )))
No pewnie! Tez sie certolilismy z kasa, bo jej wlasciwie nie mielismy, ale zdecydowalismy ze w koncu zdrowie psychiczne najwazniejsze, inne rzeczy poczekaja. To byla bardzo madra decyzja.
UsuńWitaj Diabełku!
OdpowiedzUsuńMelonow nie lubię więc nie zazdroszczę ale morza z płytką wodą /i pewnie czystą i ciepłą /to owszem, bardzo!
Ja tutaj w domu melonow tez nie lubie, smakuja jak mydlo. Ale tam, gdzie maja szanse naturalnie dojrzec - niebo siodme!!!
UsuńWoda byla ciepla, co mnie zdziwilo w sumie, myslalam ze bedzie gorzej. A tu sie mozna bylo tak faaaajnie bujac na falach i nie klapac zebami przy tym.
Ooooch jak pięknie!!! To zaiste bardzo dobra decyzja była. Trzeba się natchnąć pięknem i spokojem, zanim zapomnimy, że praca jest stanem przejściowym. Przepadam za morzem- zapach, szum, mokre stopy, piaseczek... ech!
OdpowiedzUsuńJa tym roku tylko nad Bałtyckim i tylko łykend, ale zawsze...
Wypralam reczniki plazowe tu w domu i wydaje mi sie ze jeszcze pachna tym sloncem i slona woda. I sobie tak inhalowlam skladajac pranie :-)
UsuńAle w tych domach na skale co się wywiesza nad urwiskiem to nie zamieszkam nawet za dużą dopłatą!
OdpowiedzUsuńCzy tam ludzie nie doznają żadnych problemów egzystencjalnych??!
Przeciez caly swiat lezy im u stóp! Pewnie maja duzy odsetek odkrywców i zeglarzy.
UsuńOooooouuuuuuaaaaaa!
OdpowiedzUsuńUszczypnęłam się, sprawdzając, czy to naprawdę widzę.Piękne zdjęcia pięknego świata.
A
kiedy zdążyli wyrzeźbić Cię, Diable w korsykańskich skałach (piąte zdjęcie tych tam La Kolanek z Pianką, czy w Piance). Rozdziaw słuszny - wszak takie widoki to Boskie dzieło, a Diabłu pozostaje tylko rozewrzeć paszczę i się gapić. Co i ja patrząc na ekran czynię.
No jak to kiedy? Moja slawa mnie wyprzedza! ;))))
UsuńNa Korsyce urodził się mąż mojej ciotki. Jego matka - plastyczka, niewysoka, drobniutka...
UsuńMoże planujesz powrót na Korsykę np. na początku następnych wakacji (policzyłaś do 9)?
Dominik, a właściwie Dominique jest baaardzo OK i cieszymy się, że się wżenił w naszą polską rodzinę.