wtorek, 5 sierpnia 2014

Pogoda w żółte zygzaczki


Wrócilim. Krótkie podsumowanie tego, co na urlopie najważniejsze (przynajmniej dla mnie) wypada tak sobie:
Pierwszy tydzień - słońce. Pięknie! Hulaj dusza!
Drugi tydzień - słońce i chmury pół na pół. Trzysta razy dziennie sprawdzanie prognoz na trzystu stronach w necie, które uparcie prezentują tylko coraz ciemniejszą chmurkę, niebieskie kropelki i żółte zygzaczki. Ciągłe płonięcie nadzieją, że jednak się nie spełni.
Trzeci tydzień - spełniło sie. Chmurki, kropelki i zygzaczki przedostały się z wirtualnego swiata do realu, powieksząjac milionkrotnie swoje rozmiary. Burze przez duze „B", urwania chmury trwające 4 godziny. Jeszcze nigdy chyba nie widziałam tyle wody na raz.

No cóż. Bywa. Ale i tak siedzenie na tarasie czy w kawiarni nad kawą / winem, patrzenie na morze, niebo i bezkresne horyzonty, dojrzałe, ciemnopomarańczowe i pachnące melony i mango i pomidory jak z ogródka bardziej mi odpowiadają niż wstawanie o 5 rano i popylanie na zakład.

A słońca mimo wszystko starczyło jako tako na rozgrzanie kości, nasycenie oczu kolorami morskiej wody i lekki efekt Pośladów Świecących W Ciemnościach:


Ponadto zdobylim 2 górskie szczyty i jedną wieeelką jaskinię (Postojnska Jama na Słowenii, polecam, mega wypas, serio serio).
Po powrocie pralka dała wyraz oburzeniu na widok kopy prania, uprała z łaską raz, drugie pranie namoczyła, po czym stanęła, nieczuła na prośby, groźby i naciskanie guziczkami. Rozkręcilim co się dało i zajrzelim jej w trzewia, rurki i inne otwory, ale nic nie znaleźlim. Walnęła totalnego focha, i wygląda na to, że stanęła na wieki. No swoje lata ma, a małe fochy strzelała już wcześniej - kto wie, może mi na starość też się wszystkiego odechce i zaprzestanę wszelkiej współpracy.
Na razie mamy bardzo dużo letnich ubrań brudnych i bardzo mało czystych, co nie jest za bardzo kompatybilne z aktualnymi warunkami pogodowymi, ale co tam. Po urlopie mam bardziej wylane na takie rzeczy. Na wszystkie rzeczy właściwie, i oby to trwało jak najdłużej.
 


Przy okazji dokonałam spostrzeżenia: patrząc na naszą szafę, można by pomysleć, że oto spotkały się w niej na chwilę ubrania dwóch osób, z których jedna przyjechała z Australii a druga z Sybreii - albowiem ponieważ Męż posiada garderobę złożoną prawie wyłącznie z t-shirtów + parę bluz cieplejszych (ale nie naprawdę ciepłych), kurtek, szalików czy czapek w ogóle brak.
Natomiast ja oszałamiam widza przebogatą kolekcją swetrów, bluz i pulowrów, rozkładam barwny wachlarz ciepłych podkoszulek i innych ocieplaczo-owijaczy, dokładam płaszcze i kurtki, w tym jedną o grubości odpowiedniej na trzydniową podróż psim zaprzęgiem przez tajgę, omotuję zmysły mięciutkim kokonem szali i czapek, i dopiero na samym końcu leży skromnie te parę t-shirtów jakby nie z tej bajki. A to przecież ubrania osób przebywających pod tą samą szerokością i długością geograficzną. Hm.
 
 
 

8 komentarzy:

  1. A my tu byliśmy skąpani w promieniach i własnym pocie! Trza było zostać za Odrą, a nie łazić po egzotycznych lądach.
    Aż bym chciała zobaczyć te bele i zwoje ciepłych tkanin w Twej szafie! Mmmmm!
    A z Mężem ubieracie się tak asymetrycznie jednocześnie?
    A zauważyłaś, jako i ja w tej sekundzie, że każde zdanie zaczyna się od literki A?
    Żegnam w takim razie, na razie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jednoczesnie wlasnie. Jemu jakos w niezrozumialy sposób nigdy nie jest zimno. HA! MOZE ON JEST KOSMITOM???
      A "A" jest dobre. Nie mam nic przeciwko "A".

      Usuń
    2. Ale zakończyłam na żet, żeby alfabetu nie było przykro.
      A może jest ANIOŁEM? Tobie ciągle na ziemi zimno. Hm. Europa nigdy nie powinna rozłączać się z Afryką. Teraz pokolenia cierpią.

      Usuń
    3. A, to prawie na to samo wychodzi, nie? Oddelegowany "z góry".

      Usuń
  2. Oho, Diablica wróciła :) Fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, czy fajnie, to sie okaze (dla mnie) jak posciagaja wszystko do konca z uniwersalnego i zgubnego srodka platniczego o nazie "Visa" ;) Pomalu dochodze do wniosku, ze mój chytry trick z zamykaniem oczu przy placeniu i udawaniu, ze nic sie nie stalo, jednak nie zadzialal... Jak to mozliwe?!!!
      Ale przynajmniej tu nie pada!

      Usuń
    2. Hy, hy... noo, można się zdziwić po czasie własną, beztroską rozrzutnością. Jedynym wytłumaczeniem jest fakt, że płaciło się tyyyylko za rzeczy niezbędne, czyż nie? ;))
      Aha, no i potem mimo wszystko są sympatyczne te flashbacki* z urlopu w postaci rozliczeń konta.. z adnotacją za co i gdzie.. ach.
      ____________________________
      *- sorry** za łamanie polszczyzny, ale nie znam na to lepszego określenia.
      **- toznaczyraczej przepraszam miało być, ojej :)

      Usuń
    3. No tak, w sumie mozna to traktowac jako pamiatki z wakacji, fakt. Mozna wrzucic w gustowna rameczke albo wkleic do albumu.

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...