środa, 28 maja 2014

Halo, mówi się! Mówi się!


Odbyłam ja ci rozmowę telefoniczną z mężem moim (M).
Ja (J) w drodze do domu byłam akurat, i zapytałam go czy on już w domu. Męż udzielił odpowiedzi, która, jak to się mówi, zbiła mnie z pantałyku (czymkolwiek jest pantałyk). Przekona się państwo samo, oto krótki dialog poglądowy:


(J) - A ty co, jesteś w domu?
(M) - Nie, jadę kurą przez las.
(J) - .....??????........???????....
(M) - Jesteś tam?
(J) - .....??????........???????....

Tutaj, jak państwo widzi, nie pociągnęłam nazbyt tematu i nasz miły small talk urwał sie raptownie, albowiem ponieważ nie bardzo wiedziałam co w takiej sytuacji się w ogóle mówi. Cieszyć się, że mamy nowy, ekologiczny i ekonomiczny - chociaż bez bagażnika - środek transportu? Ale dlaczego kura? Komfort jazdy chyba nie za wysoki, wieje trochę i muchi do gemby leco... A można tym na autostradę, czy tylko terenowo? Gdzie servisować? Poza tym lubię zwierzątka, serca nie mam ich zjadać, czy futer norczych nosić, a co dopiero tak niecnie wykorzystywać...

Jak już mowę odzyskałam, to się wyjaśniło o co chodzi, ale nie powiem, bom ciekawa czy sami zgadniecie:

CZYM JECHAŁ MĘŻ?


 

Szkic  sytuacyjny.
 
 

czwartek, 22 maja 2014

Skoro juz jesteśmy przy kotach...


...oto mój ulubiony:


oburzony tym, że „nie wiadomo dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu". Mistrz absurdu, geniusz bredni, champion niedorzeczności. Jeden z najslynniejszych kotów w literaturze, sługa samego diabła ;)

BEHEMOT!




To jedna z niewielu książek, które mogę czytać wielokrotnie. Inne, nawet jak je niedokładnie pamiętam, nudzą mi sie za drugim razem. A tu - chociaż pamiętam wszystko, to i tak ta sama radocha =D
I właśnie znowu mnie korci.
 

środa, 21 maja 2014

Born to relax


W końcu trzeba mieć jakąś pasję w życiu, prawda? Oraz należy żyć zgodnie z naturą, a ja jestem z natury leniwa. Zawsze powtarzam, natury nie oszukasz.


A że w czwartek mam wolne (no, tu zagranico mamy wolne) i w piątek też mam wolne (zarządzenie odgórne w pracy, mające zredukować nadgodziny) NO TO PLANUJĘ SE TO TAK:





Nie muszą być poduszki na chacie, chętnie przyjmę kocyk na słonecznej plaży nadrzecznej naszej, okraszony książeczką i zimnym napojem. Ale jak znam życie, to będzie: trochę inaczej / dosyć inaczej / bardzo inaczej / całkiem inaczej / czyś ty się z baranem na łby zamieniła (niepotrzebne skreślic post factum). Mam tylko nadzieję, że nie skończy się na ostatniej opcji...

Wish me luck. Czego ja wam oczywiście także, z całego serca.





Update: to swieto i to wolne to w przyszlym tygodniu oczywiscie, nie teraz. Tak po prostu juz siegam oczami w radosna przyszlosc, ze zapomnialam wspomniec.
 
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...