czwartek, 26 czerwca 2014

Filiżanka bulgoczącego jadu i kanapka z kwaśnym fermentem...


... oto codzienne śniadanie szprota Zbigniewa.


Jest to osobnik wiecznie dziko zacietrzewiony, cięty jak osa, rozindyczony i całodobowo zjeżony.
Absurdalnie i bez powodu zażarty, zapiekły i zajadły.
Buzujący dekokt furii z białą gorączką, w ciągu milisekund osiąga temperaturę wrzenia i kipi spienionym szałem.
Samonapędzający się walec oburzenia, gotowy zrównać z ziemią wszystko, co choć o milimetr odstaje od zbigniewowych, jedynie słusznych norm.
Rwąca rzeka amoku, tocząca swe rozjuszone bałwany przez bezkresne lądy paranoji, na których co krok, to wiatrak, nigdy niekończąca się La Mancha.

Któż z nas nie spotkał choć raz takiego Zbigniewa?

 










7 komentarzy:

  1. Czasem miga mi w lustrze. Zaglądam jeszcze raz i jakby Zbigniew zakładał pukiel blond włosów za ucho. Mrugam oczami, strącam rybią łuskę z włosów. Nieeeee. A moRZe jednak?

    PS
    Piękne drzewo genealogiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też czasem miga, przyznam sie szczerze, ale powiem ci - całe szczescie że to zauważamy! Typowy Zbigniew widzi w lustrze wielkiego bohatera i bojownika o jedyną słuszną (jakąkolwiek) ideę i dumnie sie pręzy, błyskając łuską wypolerowaną na wysoki połysk...

      Usuń
    2. ==> PandeMonia: to nie drzewo, to wodorost genealogiczny, nowy trend heraldyczny.

      Usuń
    3. Walę się patelnią w łeb! Jasne, że wodorost genealogiczny, ale flądra ze mnie!

      Juriuszu, a dlaczegóż nie mogę nic u Ciebie obejrzeć, tylko słońce słońc na tapecie niezmiennie?

      Usuń
    4. Już po awarii :)

      Usuń
  2. Obawiam się, że i mam i kiełbie we łbie, i szprota Zbigniewa też.
    Oby się tam choć jedna porządna ryba znalazła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki nie ma gupików to jest dobrze! ;)

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...