wtorek, 24 marca 2015

Teatr paranoiczno-iluzoryczny "Pod Powieką" przedstawia: Projekcja sennych chimer i miraży − seans kosmiczny z użyciem niezliczonych wymiarów, gwiazd i złotych łusek.

Koniec słonecznej pogody, niebo znowu zakryło się grubymi chmurami. Świat znów stał sie mały. Horyzont, zza odległych lasów i łąk przybliżył się tuż do domów po drugiej stronie ulicy, zamykając nas jak w półkuli ze zmatowiałego, zszarzałego szkła. Wzrok chciałby polecieć gdzieś daleko, ale odbija się od tej szarej szklanej ściany i spływa na dachy domów razem z równie szarym deszczem. Cały świat pod małym, szklanym kloszem. Odłożony na później, wsadzony do pudełka z napisem "Światy drugiej świeżości - ewentualnie do powtórnego użycia", wyniesiony do piwnicy w bocznym korytarzu kosmosu i wciśnięty w zakurzony, rzadko wykorzystywany wymiar.

A co tam poza kloszem? Poza pudełkiem, poza piwnicą i bocznym korytarzem?
Tam rozlewa się kosmiczna głębia atramentowa.
Tam bucha w każdą stronę przestrzeń niczym nie ograniczona.
Tam nie istnieje czas. A przynajmniej nie taki mierzony naszą ludzką, drobniutką miarą.
Tam żyje PraRyba.
Może "żyje" to niewłaściwie słowo, bo życie to coś, co się zaczyna i kończy, a PraRyba po prostu jest. Od zawsze i bardzo powoli. Jedno mrugnięcie jej oka trwa całe nasze wieki, jeden ruch ogona - eony. Zpod jej rzęs wypływają gwiazdy, a kosmiczne prądy unoszą je daleko w głębiny wszechświata, gdzie zauroczone swoim pięknem splatają się w wirujące galaktyki. W tych galaktycznych otchłaniach w rozbłyskach rodzą się i umierają następne gwiazdy, bezustannie wynurzają się nowe światy, i po kilku machnięciach prarybiej płetwy rozpadaja się zpowrotem w nieśmiertelny gwiezdny pył.

Wszystko, co kiedykolwiek było, jest i będzie, wcześniej czy później rozpływa się w odmętach kosmosu, rozpada na mikroskopijne drobinki, z których można sobie na powrót zlepić, co tylko się chce.

PraRyba pomału, niezauważalnie dla ludzkich pokoleń, sunie przez bezkresny, czarny ocean rozlany wśród gwiazd. Chmury gwiezdnych okruchów wirują od ruchu jej płetw, a z jej snów rodzą się mieszkańcy niezliczonych światów.
 




Co było pierwsze? Ryba? Gwiazdy? Czy coś będzie ostatnie?

W bezbrzeżnej kipieli kosmosu, wśród czarnych fal zwieńczonych świetlistymi mgławicami, nie ma to zupełnie żadnego znaczenia...
 

33 komentarze:

  1. Urzekla mnie polka na swiaty niepierwszej swiezosci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nas tylko rychło z tej półki zdjęli i wypuscili znowu w przestrzen, bo juz tęsknię za szerokim horyzontem. Się rozbisiurmaniłam przez ostatnie 2 tygodnie!

      Usuń
  2. Też mam czasami wrażenie, że spod moich rzęs wypływają gwiazdy, ale bardzo szybko okazuje się, że to tylko takie moje wrażenie. Gdzież mi do Praryby!
    Ale- pomarzyć można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesli Rybie tez sie to wszystko tylko we snie wydaje? Oby sie za szybko nie obudzila...

      Usuń
    2. Oooo tak, niech śpi...

      Usuń
  3. Będzie kontynuacja? Czy PraRyba spotka PraWieloryba? Lub czy na trzeciej łusce od końca, na prawo od ogona roztacza się pewna galaktyka, której mieszkańcy nawet nie wiedzą... i tu powinno być C.D.N. - a czy będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, wiecej nie moge zdradzic. I tak teraz wiecie wiecej, niz mieszkancy jakiejkolwiek innej planety!

      Usuń
  4. Piękny seans kosmiczny :-). A ładna pogoda z pewnością powróci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, kiedys musi wrócic. Jak to mówia, raz na rybie, raz pod ryba.

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że Twoja słowiańska Ryba w dawnych podaniach bramińskich nazywa się Rhyba, w etruskich el-Rhibo, w celtyckich Rhb, w Chińskich Ri-ba, w amerykańskich Łjyba, a w katalońskich la Rri-bba... Co do sycylijskich i madziarskich - nie mam pewności ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez niestety nie - odkad frakcja od czterech sloni na zólwiu zdobyla przewage liczebna, wiekszosc dokumentów na temat PraRyby zostala zniszczona.

      Usuń
    2. barbarzyńcy... ;-)

      Usuń
    3. Prawda? Nikczemni dywersanci.

      Usuń
    4. W Ameryce jest Reba McEntire :)

      Usuń
  6. Jest jeszcze w αρχαίος ρυβος w greckich manuskryptach i łacińskie Magna Chalcis, na oznaczenie rybiej pramatki. Podobnież istnieją wzmianki (wspomina o nich sam Plutarch w swoich Żywotach Równoległych)(niestety zaginionych) mówiące o tym, jak Antiqua Testudine Armati cum Elephanti zepchnął Magna Chalcis na skraje wszechświata i rozpoczął swój rejs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to Bozeno w tej swojej kopalni wspaniale swiadectwa przeszlosci wykopujesz! ( tu lezka wzruszenia, po mym policzku, chlup chlup..) !!!

      Usuń
  7. A już Bożena myślała, że dostanie po głowie za nazwanie Twojej Ryby śledziem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzietam. Ja tam osobiscie nie mam nic do sledzi.

      Usuń
    2. Na Herkulesa, co za ulga ;)

      Usuń
  8. Taka wizja kosmosu bardzo mi odpowiada. Zawsze czułom w głębi ptaka, że zrodziły mnie rybie sny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzaj swemu sercu, ptaku, wierzaj!

      Usuń
  9. Piękne. Lubię takie klimaty.

    Teraz wiem, dlaczego galaktyki mają kształt wirowy. To od machnięć płetw PraRyby.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznaję, że choć do "frakcji od czterech sloni na żólwiu" chętnie przynależę, to przy czytaniu od praRybie coś gdzieś "zagrało", jakbyś przypominała o zapomnianych, a oczywistych niegdyś rzeczach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myslisz ze dlaczego ludzie do dzisiaj wkladaja sobie do portfeli luski karpia?

      Usuń
    2. Ranyboskie, nie wiedziałam! Aż do gogli po odpowiedź poszłam, ależ ze mnie cielę ograniczone...
      Ale za to miałam takiego jednego kolegę, który nosił w portfelu ząb antycznego rekina - też niewąsko ;)

      Usuń
    3. a widzisz! siedzi to w ludziach!

      Usuń
  11. Dotąd nalezalam do sekty słoniożółwiowej, ale po poznaniu teorii wg ichtiodiablej doktryny kto wie czy nie zmienię wyznania... Bardzo proszę o dalsze opowieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! juz czuje cie po naszej stronie! Osci zostaly rzucone.

      Usuń
  12. Och, taka berkeleyowska PraRyba, która patrzy i czuwa od wieków, aby galaktyki mogły spać spokojnie.
    Bardzo mi się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwne - to w koncu siedzie gleboko w nas, mówie ci. Podswiadomie to wiemy.

      Usuń
  13. Te żółte gwiazdy przywodzą na myśl flagę Chińskiej Republiki Ludowej. Prachińskiej. Bardziej pra niż ryba.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak, kosmiczny ocean:)
    Stąd, choć skala tak ogromna, wszystko lekko i niespiesznie unosi się na falach.
    PraRyba, genialne!

    OdpowiedzUsuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...