wtorek, 17 marca 2015

Przepis na anioła - prezentacja i DIY.

Zacznijmy od składników. Wybieramy się po nie na plażę, albowiem ponieważ anielskie części ciała wypluwa nam do stóp woda. Ale jak ktoś sobie teraz wyobraża, że zbieram po plażach jakieś odprute giry czy skalpy i kompletuję dłonie z pojedyńczych palców wyszarpanych z paszczy rekinom, to go rozczarowac muszę - nie będzie to opowieść z dreszczykiem, chodzi bowiem zaledwie o szczątki pochodzenia roślinnego. Zwykłe, drętwe drewienka, prostackie patyczki. Uwielbiam zbierać po plażach różne takie śmiecie.
(I kamienie!!! Potrafię na urlopie wytachać z plaży i 5 kilo. Znaczy, małżonka nimi objuczam właściwie ;) Patrzy okiem z ukosa, kręci głowa, ale tacha! Znaczy - darzy uczuciem chyba. Mnie, albo te kamerdolce.)


Jedno tylko mi przeszkadza bardzo w tym nadwodnym zbieractwie: inne ludzie. Szczególnie na tych małych plażach, jak w Chorwacji, gdzie jak położy się 10 osób, to już pełno. I zakrywają te wszystkie fajne rzeczy wielkimi ręcznikami, materacami i dmuchanymi krokodylkami. I nic nie widać.
A głupio jakoś tak po prostu podejść i zaglądać ludziom pod krokodylki.
Ale, ale. Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle - a ja i baba, i diabeł w jednym. Nic więc dziwnego, żem sprytnam jako lis i zwinnam jako ten Legolas, i mam swoje sposoby, no nie, że "ja tu tylko akurat przechodzę" albo "o, chrupki mi upadły, podniesę, bom człowiek kulturalny". No jestem jak cień. Jak cień w nocy! (Albo tak mi się tylko wydaje. W każdym razie w ryj jeszcze nigdy nie dostałam.)


Przebieg całej akcji najlepiej może wyrazi ten oto utwór:


Cichcem, chyłkiem, myk, myk, myk.
Tyłem, boczkiem, cyk, cyk, cyk.
Hyc - zza koca wzrok z ukosa,
z partyzanta stopa bosa.
Po piachu pełzną kończyny
na tle mej niewinnej miny.
Tu pod ręcznikiem kamyczek,
tam pod wałówką patyczek,
wypatrzy, wyłuska, przesieje,
turysta się nie spodzieje!

No. I tak to w domu leżą wszędzie kamienie, a zapasami drewna mogłabym wspomagać w ciężkich czasach okoliczne bobry - więc postanowiłam coś z tym zrobić. I doszło do wydarzenia bez precedensu (chyba) lub nawet i może blasfemii - diabeł stworzył anioła! I nawet całe ich skrzydlate stadko.

A tu poniżej niebiańskie foty. Tło jest zielone, albowiem to krzesło znaczy łąki i pola elizejskie. Inaczej widzielibyście w tle sajgon i piekielny burd... eee, no ten, lekki nieład. No. A więc do rzeczy:
 
 
 
Tu Serafinek o złotym sercu (tak, wiem że po prawej stronie) i czerwonej kiecce.
 
 
 
 
 
A tutaj sauté. Mój ulubiony, z grzywką z korzonka :) 
(Tak, pompka tu też po prawej. Ale jakoś tak bardziej mi pasuje.
Kto diabłu zabroni?)
 
 
 
 
 
Tu dwóch golasów na chmurce. Skrzydełka z połówek brzoskwiniowych pestek, pięknie obskubanych na gładko przez morze. Obaj są malutcy, ten mniejszy ma może ze 3 cm wzrostu.
 
 
 
 
 
Tutaj następny nudysta, ze złotym lokiem na wyżelowanej grzywce.
 
 
 
 
 
Pragniesz siódmego nieba - zrób je sam!
Opierzony Anielski błogo śpi - jak to w siódmym niebie.
Pierze nie pochodzi z jakiejś tajemniczej morskiej kury,
tylko ze zwykłego rosoła* lądowego, wiejskiego.
 
* Rosół alias Kurokez: copyright by Kanionek, of course.
 
 
 
Egzemplarz naścienny: na złotej chmurce
(z kawałka próchna zaklajstrowanego złotą farbką) płynie przez świetliste przestrzenie kuchennej ściany, zerkając nieco krzywym oczkiem jak to się diabelnie staram wyprodukować w tejże kuchni coś zjadliwego.
 
 
 
 
 
Egzemplarz naścienny numer 2, już z bardziej dopracowanym mejkapem:
 
 
 
 
 
 
I na koniec anioł upadły, też ze starannym mejkapem
(coś chyba był mały melanżyk):
 
 
 
 
 
DIY jest proste jak budowa cepa: patrzysz, które drewienka złożone razem pasują do siebie proporcjami (czyli im więcej ich masz, tym lepiej), tworząc anielski kałdun i skrzydła. Lub ewentualnie jeszcze stylowy obłoczek, co by się miał ziom Endżel czym bujnąć po dzielni na wypasie, nie że tylko wiecznie skrzydła i skrzydła, jak proletariat jaki. Sklejasz wszystko klejem na gorąco, tym takim z pistoletu, malujesz akrylowymi farbami - oczy, nos i usta cienkopisem - i gotowe. Masz swoje własne anielskie zastępy, a nawet siódme niebo na prywatny użytek.
Aha, i jak małżonek akurat rozmawia na skajpie z rodziną, to nie wrzeszcz z przedpokoju "Gdzie jest pistolet?!" szczególnie jak ktoś z rodziny ma, na przykład, słabe serce, albo skłonność do histerii. Ale naprawdę nie mogłam go znaleźć, a jak ja czegoś szukam, to muszę to znaleźć zaraz natychmiast bez zwłoki (bo inaczej padną jakieś zwłoki).
Podsumowując - wpada chyba w kategorię "kicz" (Master-Level?), ale jak przyjemnie czas leci! A jak sie znudzi, albo nie uda, to zawsze można zużyć do opalania kotłów z grzesznikami, buahahahaaa!!!
 

49 komentarzy:

  1. Te Dwa Michały to wcale nie są anioły, gdyż nie mają skrzydeł, tylko uszy. Większy to Urban (był taki papież, i to nie jeden). Mniejszy jest bez serca, więc może to ten jest Urban. Ten ostatni, leżący, to też nie anioł, tylko egipski sarkofażek z okresu XVIII dynastii. Reszta - anioły wypisz, wymaluj.
    Gratuluję kreatywności. Z takimi zdolnościami możesz zrobić anioła ze wszystkiego, nawet z dętki rowerowej, ze zwiędłego brokuła. Nawet diabła z koronki od chłopięcej komży albo rower z marchewki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interpretacja dziela lezy w gestii odbiorcy, a im wiecej ten ma wyobrazni - tym lepiej. WSZYSTKO DOZWOLONE !!! :)

      Usuń
  2. Mam problem z realizacja! Doskwiera mi brak plazy i podzespolow. Tym samym apeluje, urzadz jakis konkurs na puszczanie baniek nosem lub zjadanie kokosanek na czas z nagroda glowna w postaci Upadlego. Bo on tak pieknie padl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upadly tez mi sie podoba :) Ale najbardziej lubie tego sauté z grzywka z korzonka, taki lesny duszek wlasciwie bardziej, niz aniol.
      Konkurs na puszczanie baniek nosem, powiadasz - zamierzasz wpuscic w szranki Biskwita? W jej wieku mniej wiecej rozwija sie ta pasja. Mysle, ze konkurencja bylaby przy niej bez szans!

      Usuń
    2. Nie wyciagaj mych asow z zarekawka. Niech sie spoleczenstwo ludzi, ze ma szanse. A ja mam takie piekne miejsce dla Upadlego, nad nieistniejacym kominkiem :-)

      Usuń
    3. Aaa, rozumiem. To tak jak pomidory z mojego wlasnego nieistniejacego ogródka, które czesto widze "wewnetrznym okiem" na moim talerzu...

      Usuń
  3. Ojesu, jakie ładne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak czas przy tym ladnie leci, mówie ci. I talentów za bardzo do tego zadnych specjalnych nie trzeba, tylko drewna pod dostatkiem. Zawsze jak jestem nad woda to zbieram, bo te nadwodne takie juz sa czysciutkie i oszlifowane.

      Usuń
    2. A jakby tak w lesie nazbierać i potem do zmywarki... zobaczymy, czy się sprawdzi ;)
      Bo właśnie sobie uświadomiłam, że do morza daleeeeko...
      Jakich farb użyłaś, jeśli to nie tajemnica? Bo takie ładne, dorodne kolory wyszły :)

      Usuń
    3. Akrylowych, ta zlota tez akrylowa (na której punkcie mam slabosc prawdziwa, szczególnie jak maluje ryby). Zwykle najtansze, zadne tam cuda po 5 euro za mini-tubke.
      Trzeba tylko pamietac, jesli drewno ciemne, zeby najpierw maznac lekko na bialo, a potem dopiero kolor.
      Do zmywarki - no nie wiem, nie wiem :) Chyba juz lepiej do pralki, wiesz, zeby nasladowac wzburzone fale o wlasciwosciach szlifujacych. Ale czy pralka by przezyla, to inna kwestia...

      Usuń
    4. Dzięki na informację :)
      Ze zmywarką jeszcze nie robiłam doświadczeń, ale pralka - faktycznie to ma chyba więcej sensu :)

      Usuń
  4. To TYM się Diable zajmowałaś, jak Cię nie było!!! (Stęskniłam się... really...) Ale CUDNE!!! I co ja biedne niebożę pocznę na mym podniebnym piętrze w miejskim blokowisku, zlokalizowanym circa about pół tysia kilometrów od najbliższej plaży.... Buuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A tam bezpańskie anioły się w piachu walają, że aż żal! (Zazdrość mnie po prostu w dołku ciśnie o te Twoje ŚLICZNE JANIOŁY - aż wstyd do takich niskich uczuć się przyznawać, ale jednak, co prawda, to prawda)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Alez to nie musi byc od razu plaza nadmorska (choc osobiscie nie mialabym nic przeciwko) - wystarczy rzeczna. Ja mam wlasnie duza rzeke, bo do morza to jeszcze przynajmniej 100 kilometrów on nas.
      Masz rzeke? Tez sie da co nieco plonu uzbierac. W tych aniolach jest tak okolo pól na pól drewna z rzeki i znad morza (z letnich wakacji jeszcze).

      Usuń
    2. Mam nawet pięć rzek, głównie uregulowanych niestety i o konsystencji ciekawej dość (za gęste by pić, za rzadkie by orać) ale się postaram coś wynaleźć na okoliczność. Opcjonalnie wylezę na balkon z siatką na motyle i energicznie wymachując tąż, spróbuję jakiegoś Janioła w locie pochwycić :)

      Usuń
    3. Oczywiście go potem gwoździem do ściany ten teges...

      Usuń
    4. ojojoj... czy te rzeki swieca w ciemnosciach?

      Usuń
    5. Zdecydowanie tak. Dlatego mamy również ponad 100 mostów. Wiele podświetlanych/oświetlanych/doświetlanych, żeby zamaskować światłość bijącą z rzek... Najbardziej fascynują mnie nałogowi wędkarze: 1. zawsze uda im się jakiegoś mutanta złowić (opcjonalnie w niektórych miejscach samobójcę) 2. czasami mają odwagę zjeść swój połów (rybi rzecz jasna) 3. podobno żaden rybi mutant jeszcze nie przemówił, nie odfrunął ani nie pożarł wędkarza - ale ja w to nie wierzę...

      Usuń
    6. Miasto Odwaznych Ludziów. Jakby wiec jaka zombie-apokalipsa miala nastac, czy cós w ten desen, to ja szybko do was!

      Usuń
    7. (Nie mylić ze Zmorojewem) Prosiemy, prosiemy, w nasze niskie progi. Nawet bez Apokalipsy ugościm :)

      Usuń
    8. a jeszcze co do zjedzonych wedkarzy: wiesz, zadnych swiadectw na to nie ma, bo swiadków tez nie ma - najpewniej równierz skonczyli w paszczy leszcza-ludojada lub piskorza-killera...

      Usuń
    9. Też tak myślę. A z drugiej strony chyba by się jednak trafiały od czasy do czasu dowody pośrednie. No ktoś musiałby zauważyć, że te leszcze i piskorze pływają czasami tak jakby radośniej, że je czasami lekko na boki zarzuca lub wręcz próbują śpiewać i czkawką pijacką im się odbija. Bo czasami widzę takich wszechstronnych wędkarzy, co i rybkę i flaszkie... Po takim posiłku to nie tylko jeden leszcz, ale cała ławica kaca przez tydzień by leczyła :)

      Usuń
  5. Bożena ma plażę, piach, kamyrdolce, glony - qffa, no komplet do produkcji pełen serwis. Ino odpiłuj sobie, Kochana, tą łapkę do malowania i rzuć pocztą, co? Bo jedyny problemix jest taki, że Bożenka ma dwie stopy zamiast dłoni, gdy tylko chwyta pędzel. NIKT nie wie, kiedy następuje transformacja. Jedyny pędzel, jaki nie przepoczwarza rąk Bożenie, to ten przy malowaniu paznokci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten czerwony jest najsuperowszy. I ten z kędziorkiem też :)

      Usuń
    2. Eee... który czerwony? Bo są dwa najsuperowsze...

      Usuń
    3. W zasadzie to miał być pierwszy od góry, ale jak się załadowały wszystkie zdjęcia, to Bożena już nie wie :D

      Usuń
    4. Bozeno, odwagi! Taka facjate, jak na przyklad na obrazku numer 2 albo 3, to kazdy przeciez da rade. Ostatecznie A. ci pomoze :)

      Usuń
    5. O na pewno :D Może z resztą trzeba tą A. zapędzić do aniołków, bo z pomagania w kładzeniu knaufa na dziury po młotku to nic dobrego nie wynika ;)

      Usuń
  6. Jestem zaChwycona, oniemiałam z wrażenia. Cudne aniołki! Ja bym nie wybrzydzała - biorę każdego, jak leci :-). Niech tylko przyleci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby tak wmontowac silniczek i GPS... :)

      Usuń
  7. Wielce rozmarzone uśmiechy mają Twoje anioły :)
    Wszystkie piękne, choć loczek korzonkowy chyba jest i moim faworytem. I ten maciupas z pestkami, razem z koleżką.
    Mam całą szufladę ślicznych białych kamyczków. I muszelek. I starych koralików. I dziwnych śrubek. I co jakiś czas mam nawet wizję co można z tego zrobić. A potem wizja blednie bo padam na pysk, doba za krótka, rączki jakoś nie teges :((
    Tym większy mój podziw (no dobra, lekko podszyty zazdrością ;) ) dla Twoich dzieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doba JEST za krótka, stanowczo. Ja tez wyszarpuje jej od czasu do czasu te 2-3 godziny pazurami i zebami, kosztem glodnych, zaniedbanych dziatek i wyjacego z glodu psa... ;) no dobra, te dziatki i pies to przesada, ale na ten przyklad w kuchni burdel i sajgon zostaje na nastepny dzien wtedy. Ale warto, bo mnie to przy zdrowiu psychicznym utrzymuje. Wiesz, w domu wariatów tez sie daje pacjentom farbki i kredki, to ma dzialanie terapeutyczne, udowodnione!

      Usuń
  8. Po pierwsze primo - jak to miło odkryć, że nie jest się jedynym świrem zbierającym na plaży drewienka... Wprowadziłam w tym roku pewne ograniczenia gabarytowe i przywiozłam zaledwie jedną siatę wypchaną resztkami lasu oligoceńskiego. Bo naturalnie zbierając drewienka trzeba wierzyć, że pochodzą z ho ho, albo z jeszcze wcześniejszych epok. I są pozostałościami... szkoda mówić czego!
    A po drugie primo, to serce na aniołach musi być o prawej stronie, bo anioł to jakoby lustrzane odbicie człowieka, czyli zatem aczkolwiek serducho mieć musi po odwrotnej stronie.
    Rzekłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wiadomosci przyjelam, co rzeklas. Sprawa wiec jasna jest.
      A co do zbierania chrustu po plazach - no przeciez inaczej by sie ZMARNOWALO, wiec doprawdy, nie trzeba miec najmniejszych wyrzutów sumienia!

      Usuń
  9. DodoTheBird17.3.15

    Jak generalnie mam wszelkie anioły i inne durnostojki w dużym poważaniu, to te Twoje są takie diabelskie, że naprawdę cieszą oko. Zwłaszcza ten z kędziorkiem. Jak ktoś ma talent, to nawet z odpadka zrobi dziełko sztuczki.

    OdpowiedzUsuń
  10. A gdzie kicz, jaki kicz - toż to jest zachwycające! Absolutne cudo! Siedzę i się gapię. I chyba ślina mi cieknie po brodzie...

    <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Przylecieli anieli
    diabli poszaleli!

    ♥Piękne ♥ piekne ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, zaszaleli my wszyscy razem, (niektórzy az do upadlego). Taka impreza koedukacyjna, wieczorek zapoznawczy dwóch wrogich frakcji, w celu zakopania wojennego toporka.

      Usuń
  12. To ja, Dodo. Musiałom się zalogować na Google, żeby mi komentarzy nie zżerało, wrr. Po prostu diabelsko cudne są te Twoje anioły, a ten z korzonkiem oczywiście rządzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból, tez tak mialam. Znaczy, jak jeszcze nie mialam konta w Google. Ale zauwazylam, ze jak NAJPIERW wybiore rodzaj profilu (anonimowy wtedy), a potem wpisze komentarz, to nie zzera (przewaznie).
      Mozna to nazwac bledem technicznym, a mozna to nazwac wywieraniem lekkiego nacisku na zalozenie konta, nieprawdaz.
      A Korzonek rzadzi. Oczywiscie :)

      Usuń
  13. Dyabeł z Buraczkami pospołu
    Spłodził multum plus pięć aniołów
    Z zachwytu każden jęknie
    Bo wyglądają pięknie
    I nie widać ani grama mozołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeee, jak slicznie !!!! :)))))) Poemat o mej tfórczosci, co za piekny poczatek poniedzialku! (któren to wszak zazwyczaj daleko od wszelakiego piekna lezy).
      Dygam w uklonie i pieknie dziekuje!

      Usuń
  14. Janioł śpioch najbardziej ludzki ;-)
    Zachwyciłam się! Będę teraz grzebać za kawałkami drewna po gorczańskich lasach.
    Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Obfitych plonów zatem. A pochwal sie potem, co wyprodukowalas!

      Usuń
  15. Hm, a nie dało się ku upamiętnieniu ludzi plażujących zrobić krokodylka? Byłaby to dość postmodernistyczna konstrukcja w tym kontekście.

    (wsparłem morświna i kazałem innym wesprzeć).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, moze znajdzie sie i odpowiedni drewniak na krokodylka!
      Morswinki dziekuja klaniajac sie w pas.

      Usuń
  16. Brommba25.3.15

    A nie cesz mi sprzedać jakiegoś anioła? Może być taki, który Ci najmniej się podoba, albo nieudany jakiś. Mój Tata leży pod wiekim wygiętym drzewem na naszym wiejskim cmentarku. Wymyśliłam sobie, że do tego starego pnia przyczepię mu anioła. Niech czuwa...Wymyśliłam i coś mnie tknęło, żeby z bloga Synafii, na Twój zajrzeć...O takiego anioła mi chodzi. Sama nie zrobię, bo ręcę mam dwie lewe :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, Brommbo, dziekuje ci bardzo za takie wyróznienie, naprawde. Ale one nie sa pogodo-odporne, te janiolki... Trzebaby bylo go czyms pomazac - lakier jakis wodoodporny czy cos, nie wiem, nie mam doswiadczenia...
      Bylabys sklonna zrobic to na wlasna reke? Jak tak, to moze przyslij mi jakis kontakt do Ciebie, to mozemy obgadac szczególy: aryatara_a@yahoo.de

      Usuń
  17. Kreatywność i MEGA talent!!! Wow! Wow! Wow!
    Uwielbiam buraki i zostaję tu na zawsze!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...