Wręczy smutnej duszy lizaka o jej ulubionym smaku, naklei kwiecisty plaster na rany zadane przez los, sypnie confetti z najpiękniejszych wspomnień.
Wyciągnie z walizeczki syrop na słodkie sny i balsam na poobijane marzenia. Wszystko bez recepty!
No i oczywiście pozwoli się pogłaskać i pomiziać.
Zestaw pierwszej pomocy Lisa Stefana na ból duszy:
lizak o jej ulubionym smaku, puchaty ogon, confetti z najpiękniejszych wspomnień,
kwiecisty plaster na rany zadane przez los.
W torbie skrywa: syrop na słodkie sny, balsam na poobijane marzenia
i starannie zwiniętą w rulonik z perforowanymi porcyjkami radość.
p.s. Uprasza się NIE posądzać Stefana o handel substancjami chemicznymi znajdującymi się na listach produktów zakazanych przez Ministerstwo Zdrowia i ONZ.
Taki stary obrazek że Stefanem znalazłam - i jest jak znalazł (!) na dzisiaj bo moja dusza już goni ostatkiem sił.
Bo kolega z biurka obok się rozmnożył do końca, to znaczy żona jego dokonała w końcu ostatecznego podziału na dwa organizmy żywe, wypączkowała małą sadzonkę z pełnym garniturem świeżutkich chromosomów, no i kolega jest na urlopie od sześciu tygodni i wróci po nowym roku, a ja z tej okazji muszę przytulić do mej wątłej klaty tak jakby dwa etaty. Sam ten fakt już sucks, bo roboty po pachy, ale jeszcze gorsze, że trzeba "współpracować" z szerszym gronem ludzi. Cudzysłów dlatego, że od tej "współpracy" to już mam ryj czerwony od strzelania sobie facepalmów, a mózg mi w poprzek stanął od rozwiązywania licznych zagadek (nie)logicznych zawartych w mailach, i od innych różnych takich whatthefucków.
Przytoczmy treść ostatnich kilku "ciekawszych" dialogów mailowych. Mailowych, co oznacza, że każda linijka dialogu to przynajmniej 1-3 dni, więc państwo sobie imaginują ile czasu to trwa, podczas gdy terminy nieubłaganie lecą:
- Joanna, potrzebuję w formie newslettera zdjęcie produktu XY z zawiadomieniem o czasie realizacji zamówień.
- Dobrze, ale jaka ma być treść tego zawiadomienia?- Tak.
........................................................................................
- Ile kosztowałby nas dodruk tego folderu?
- Tu masz link z cenami każdego możliwego nakładu.- A ile kosztuje 500 sztuk a ile 1000?
- Tyle, co w linku właśnie, masz tam wszystkie nakłady i ceny.
- Aha, ok, dzięki.
........................................................................................
- Joanna, możesz proszę wysłać ten folder do druku? Chciałbym 250 sztuk.
- Na jakim papierze? Bo jest wiele możliwości, tu masz link, zobacz sobie i wybierz. Chcesz żeby folder miał numer magazynowy, bo widzę że jeszcze nie ma?- Chciałbym 250 sztuk.
- Jaki papier...
- ... link...
- ...numer....
- ... (pomocy, wody... !)
- ... (wódki!)
- ....
........................................................................................
- Możesz zmienić teksty na tych zdjęciach z niemieckich na francuskie?
- Niestety nie. To są pliki .jpg i nie mogę edytować w nich napisów. Potrzebowałabym te zdjęcia oryginalne, czyste, wtedy mogę dodać napisy.- To możesz jednak zmienić te napisy? Bo Francuzi to potrzebują na jutro.
- Niestety nie. To są pliki .jpg...
- ...
- ...
........................................................................................
- Joanna, mam już prawie wszystkie francuskie tłumaczenia tekstów ze strony o produkcie YZ.
- Serdecznie gratuluję, ale po co mi o tym piszesz?- No przecież do katalogu.
- Jakiego katalogu? Mam wam z tymi tekstami zrobić francuski katalog?
- Nie, nie. Katalog już mamy.
- Mamy francuski katalog?
- Nie.
- No to po co mi te teksty?
- Bo on jest po niemiecku.
- Co, ten katalog?!
- Tak.
- Czyli mam wam zrobić francuski katalog?
- Tak.
Ten facet jest absolutnym Mistrzem Dialogu. Za każdym razem się z nim tak rozmawia, yoga dla mózgu. Trzy miesiące temu przydzielono mu młodego padawana, bardzo przejętego - przychodził na początku pod krawatem. (NIKT u nas nie nosi krawatów, raczej tak na luzie i mocno casual, a jedna pani to nawet tak wygląda, jakby przed chwilą wróciła z koncertu Janis Joplin, bo spostrzegła nagle, że artystka gdzieś wyszła, publiczność też, światła pogaszone, i że już ogólnie koncert się skończył chyba)
No w każdym razie ten padawan, jak przyszedł, to był wystrachany, omiatał wszystko dokoła wzrokiem spłoszonej sarny, chrząkał z przejęcia i pracował powoli ale skrupulatnie. I co? Minęło kilka tygodni i zaczął zachowywać się tak samo jak jego Master. Zaprawdę, ciemna strona mocy nie bierze jenców, albo jesteś z nami albo giń.
........................................................................................
- Może pani w tym tekście wytłuścić jeszcze to, to, to i to, żeby to też podkreślić?
- Ale wtedy to już cały, calutki teks będzie jednolicie tłustym drukiem, co znaczy, że nic nie będzie podkreślone, nic się nie będzie wyróżniać.- Ale jak to? Przecież wszystko będzie tłustym drukiem!
- No właśnie. WSZYSTKO. Wszystko będzie jednakowe, nic nie przyciągnie uwagi na najważniejsze fakty.
- To może jeszcze dodatkowo cały tekst na czerwono zrobimy? I większą czcionką?
........................................................................................
- O, tutaj mamy trochę miejsca! (3 cm kwadratowe luzu, ostatni bastion rozpaczliwie broniący estetycznego layoutu) Proszę tu wstawić parę zdjęć produktów, ale dużych (!!! na 3 cm?!), żeby było widać co mają napisane na etykietkach.
........................................................................................
- Te tabele są takie niedekoracyjne i jasne, strasznie białe to tło, oślepiające!
- Bo tu jest mnóstwo tekstów drobnym druczkiem, tło powinno być jasne i jednolite żeby móc to przeczytać. Kolorami oznaczone są tylko grupy artykułów w lewej szpalcie, to wystarczy. A wiersz z co drugim artykułem ma jasnoszare tło, co optycznie oddziela artykuły od siebie i oko "nie skacze i nie zjeżdża".- Ale tak pusto w tle jest! Może jakieś takie kolorowe romby? Duże, kolorowe romby!
(To była ta pani co właśnie wróciła z koncertu. I tym wrąbała mi ostatni gwóźdź do trumny)
Idę rąbać romby. A potem, na cmentarzyku pogrzebanych uczuć i spopielonych marzeń, rąbnę w jakimś zapomnianym kątku malutki grobek (oczywiście romboidalny) z granitową płytą "Tu spoczywa, bezlitośnie porąbana w kawałki, Godność Osobista Anonimowego Grafika" To będzie taki grób zbiorowy, na cześć całej braci graficznej. I tak, oczywiście LOGO BĘDZIE WIĘKSZE. I NA ŚRODKU.
Istnieje jakiś święty od pikseli i designu? Jakieś miejsce pielgrzymek o idealnym layoucie przestrzennym i złotych proporcjach? Matka Boska Graficzna? Całe życie całkiem dobrze sobie radziłam bez tego typu gadżetów, ale czuję że mogą być teraz potrzebne. Żeby mieć, jakby co, adresata do zawodzenia inwokacji, bo inaczej mi zostanie tylko wycie do księżyca.
Stefanie, przybywaj z tymi balsamami...
Czekaj czekaj, jak to szło. - w jakich programach pani obecnie pracuje? - w PS i Ilustrator. - A nie lepiej aby pracowała Pani w Paincie? Oddaj liska, mnie też jest potrzebny do życia :)
OdpowiedzUsuńhy hy :))) Moze od razu przerzucmy sie na rysik i tabliczke?
UsuńCo do liska - wołaj, a przybieży!
Piórkiem i węglem, czy jakoś tak :)
UsuńOczy, to wiesz, wszystkiego pragną :) a tu miaru trzeba :) co nie przeszkadza mi podziwiać :)
A juz niektóre rzeczy to najlepiej patykiem na wodzie, zeby zaden slad po nich nie pozostal!
Usuńumiaru, umiaru :) kiedyś myślałam, że to zjadanie literek, to wina klawiatury, ja jednak nie widzę, to wina ślepoty :* kiss kochana
UsuńWyguglowala...
OdpowiedzUsuńSw Lukasz Ewnagelista rozumiesz... Odczep sie od Stefana. Szukaj Lukasza... ;)
ze wszechwiedzacej Wikipedii:
"Święty Łukasz jest patronem Hiszpanii, introligatorów, lekarzy chirurgów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, historyków, notariuszy oraz złotników"
A poza tym to czytam jakby z wlasnych wspomnien... Jaki papier? - Tak! ;)
UsuńBalsam na poobijane marzenia szczegolnie mi sie podoba... przydalby sie, oj przydal..., a takze oklady na rozbite plany...
O, jeszcze w dodatku parton Hiszpanii, pieknie. Hiszpania jest fajna, tam jedza duzo gorzkiej czekolady!
UsuńAle z drugiej strony to dosyc imponujacy rozmach ma ten Lukasz, chirudzy, historycy, notariusze... Czyzby juz poszczególnym grupom zawodowym braklo wolnych swietych w panteonie, i podczepiaja sie gdzie badz?
Wikipedia pomocnie donosi, ze:
Usuń"Atrybutami świętego są: wół, księga, zwój, paleta malarska, papier i kamień."
Tak mysle, ze najskuteczniejszym atrybutem w tym przypadku moglby byc kamien? Brukowy?? ;)
nozyczkow mu brakuje bo by se mogli z wolem pograc w Rock–paper–scissors
Usuńwół bylby napewno zadowolony, lepiej se troche pograc i niz ciagle sie gapic na malowane wrota.
UsuńAle cos nie ma zadnego atrybutu chirurgicznego ten Lukaszek. Chyba ze to specjalnie, i ma symbolizowac te wszystkie zapomnianie i zaszyte w pacjecie po operacji skalpele, igly, kompresy i inne takie.
Albo jednak ten kamien... ;)
UsuńTo by tez mogl byc atrybut anestezjologow, hy hy.
UsuńGdyby kamień nieco poobtłukiwać (widziałam taki w muzeum archeologicznym), to stanowiłby idealny atrybut patrona chirurgów, morderców i konduktorów.
Usuńkonduktorów?! Jakis konduktor uderzyl Cie kiedys kamieniem?
Usuń(mój umysl juz zmeczony chyba, i nie siega jaskólczych lotów Twych mysli...)
I czopki na życie do rzyci
OdpowiedzUsuńNiech Stefan w swej torbie przemyci...
Bo, Twa poezja "dupiata"
UsuńRatunkiem dla mego swiata!
(Stefan sie postara!)
Stefan na pewno da radę. Na pewno jest Lisem pierwszego kontaktu. Mięciutki?
Usuńjak jedwab...
Usuńjak podgardla malenkich kaczuszek...
Usuńtia... przeczytalam:
Usuń"Jak pogarda do malenkich kaczuszek" i od razu mnei zaskoczyla politycznosc diableska, a tu takie buty... Mustangi wrecz... ;)
Oooooch!
UsuńStefanie Mięciutki
Balsamem-ś na me smutki
I wszystko, co zechcesz mi dać
Biorę, pigula mać!
I tak oto w pracy masz grafikoopornych, a na blogu grafomankę 😵
mRufa :))) Ma pogarda dla malenkich kaczuszek, a wlasciwie dla jednej juz kaczuszki na pewno nie jest mieciutka!
UsuńBo Tych pierwszych niech ges/kaczka kopnie, ta druga niech sobie nie zaluje, bo tu na tym polu nie takie rzeczy sie uprawia :D
Nie kuś, abym z Bo małorolnej nie przeistoczyła się w Bo obszarniczkę.
UsuńA co sie masz ograniczac, rozwin skrzydla!
UsuńWyobraź sobie, że istnieje Matka Boska Graficzna i... ja z nią współpracuję :) Zrobiła mi branding Usług literackich i ma zdjęcie profilowe jak..jak... No właśnie, jak Matka Boska. Wszystko jak należy. I jest taka dobra! Zarówno graficznie jak i osobowo, ale to opowieść na dłuższe posiedzenie za kurtynką.
OdpowiedzUsuńAle mysle ze jednak nie spelnilaby moich zyczen, gdyz one kraza wokol eliminacji osobnikow niepozadanych, a Twoja MBG wydaje sie byc dobra osoba ;)
UsuńBo to tak jest, ludzie ze sobą rozmawiają/mailują, ale NIE SŁUCHAJĄ/NIE CZYTAJĄ ZE ZROZUMIENIEM. To plaga jakaś jest.
OdpowiedzUsuńTez masz takie wrazenia? No wlasnie... Niekiedy nawet podejrzewam, ze nie czytaja WCALE. I ile czasu sie przy tym marnuje, a potem ludzie zdziwieni, ze jeszcze sprawy " w lesie" a oni mysleli ze juz wszystko gotowe.
UsuńDobrze przynajmniej, ze im potem mozna pokazac ich wlasne maile, ma sie dowod, ze to nie ja jeszcze nie zamowilam folderu, tylko on przez tydzien nie wybral papieru. Prznajmniej tyle.
Ej, bo oni nie czytają WCALE! Niektórzy nawet nie to, że nie czytają, ale także nie patrzą gdzie piszą, do kogo i z czym. Bożena nawet chciała sobie autoresponder ustawić tak, żeby pacjent miał czas na przemyślenie następnego maila, ale każdy, który wymyśliła, zaczynał się od TY DEBILU. A tak to nie można oficjalnie, nie?
UsuńHmmm... po glebokim namysle i rozwazeniu wszystkich "za" i "przeciw" musze stwierdzic, ze jednak nie mozna niestety, nie.
UsuńAle kusi!!!
#cozneisiepsychikagrafika
OdpowiedzUsuńWszystko zniesie!
Wychodzi na to, ze tak ;)))
UsuńNieeee... Oni się zachowują racjonalnie. Ja wiem, o co im chodzi. Oni nie chcą czytać żadnych linków. Chcą dostać odpowiedź, najlepiej taką, jaka ich zadowoli. Chcą dostać odpowiedź, ile kosztuje 500 sztuk, a nie szukać jej samodzielnie w tekście. To trudne... ;)
OdpowiedzUsuńTwoje refleksje na temat życzeń klientów przypomniały mi książkę Copyfighter Łukasza Krakowiaka. Tam też tak było - najpierw dobry projekt reklamy, a potem jego psucie wedle życzenia klienta. Żeby wszystko było duże, wszystko wyróżnione i wszystko rzucało się w oczy. I tak będzie do końca świata. Kto nie chciałby mieć np. smartfonu, który miałby wielki ekran, ale mieścił się w kieszeni, był odporny na złamanie, ale cienki jak listek, ważyłby tyle co piórko, ale miał baterię, która działa tydzień itp. Ludziom trzeba to po prostu obiecać, a nie mówić, że się nie da :)
No wiem, wiem, to sie nigdy nie zmieni, ale jednak czlowiek prunuje bronic resztek godnosci...
UsuńAle rzeczywiscie wlasnie czesto na kosmiczne pytania typu czy moge robic to w kolorze intensywnie czerwonym, ale jasnym (true story) odpowiadam, ze tak, oczywiscie.
Juz Ci wysylalam link, o grubej czerwonej kresce w zieleni... :) Moja dusza rozumie wszystko :D
Usuńpamietam to, pamietam :)
UsuńJa w sprawie tego loga, co większe i na środku. Jest nadal za małe. Ten pomysł z rombem bardzo fajny, ale może lepszy byłby trójkąt? Wtedy w każdym rogu można by wkleić zdjęcie produktu a w wolnej przestrzeni tabelka, tak na ukos. Na to wszystko numery telefonu kontaktowe i fax. W linijki pomiędzy wcisnąć mapkę dojazdu.
OdpowiedzUsuńEmi, jestes geniuszem zla!!!! :-)
Usuńzapomnielismy dodać, że prezesowi urodziło się dziecko - da się zdjęcia z usg dać w tle mapki? Mapkę wtedy zmniejszyć i półprzezroczystą. aha, i to ma być w formie breloczka, najlepiej w kształcie rombu.
UsuńBreloczka? O wiele lepszy bylby ksztalt kuli ze sztucznym sniegiem. Prosze wiec dopsztykac tam balwanka i dosypac sniegu.
UsuńOczywiscie, nie ma sprawy. Ewentualnie zdjecie usg mozna nalozyc na balwanka, bedzie chyba efektownie dosc.
UsuńI żeby się przesypywał (ten śnieg) jak się potrząśnie (tym breloczkiem).
OdpowiedzUsuńA swoją drogą to ludzie chyba czują się zwolnieni z myślenia, bo od pewnego czasu jesteśmy zobowiązani działać według szablonów i procedur. Niewielu ma odwagę myśleć i wyciągać wnioski, lepiej niech inni decydują. A decydują o wszystkim: o tym, jak masz wyglądać, co jeść, gdzie i jak spędzać urlop, jakim papierem podcierać tyłek...
To po co nadwyrężać mózg - powiedzą, to si
Malutka klawiatura telefonu - a mogła być duża, lekka, cienka itd.😉
UsuńCzyli
To po co nadwyrężać mózg - powiedzą, to się zrobi, a jak nie, to może sami zdecydują i dadzą święty spokój.
Co najgorsze, wielu ludziom to wlsnie pasuje. Oni nie chca sami myslec.
UsuńMoje ulubione:
OdpowiedzUsuń- Zaznaczony fragment tekstu jest niejasny. Poproszę o przeredagowanie, gdyż nie mogę się zorientować, o co w nim chodzi.
- A może pani coś zaproponować?
Czyli " moze mi pani powiedziec, co ja tu chcialem powiedziec" ?
UsuńMocne :)
wygląda na to, że ciężkie jest życie grafika komputerowego... współczuję
OdpowiedzUsuńnic tak nie wkurwia jak wpierrniczanie się artyście w sałatke...
Na kompromisy jestem przygotowana, jesli powod jest sensowny - np. to i to brdziej wyeksponowac, bo jest wazniejsze przy sprzedazy produktu (czesto nie wiem takich rzeczy) . Ale romby?! Rombow nie bedzie!!!
UsuńLepsze romby niż rąby... ;-)
UsuńPo niemiecku przynajmniej takie byki odpadaja ;)
UsuńCiezko zrobic blad w wyrazie "Raute"
Patronem do spraw beznadziejnych jest święty Tadeusz. A poza tym można się modlić o rychłą beatyfikację rozmaitych osób.
OdpowiedzUsuńOd spraw beznadziejnych, powiadasz. Dobre, dobre, pasuje :)
UsuńA moje ulubione jest bardzo precyzyjnie polecenie: "do something about it" oraz "can you improve it a little?"
OdpowiedzUsuńa ja wtedy szybko wyciagam podreczny zestaw tarota, szklana kule (ze balwane i sniegiem w romby) i zaczynam sie okadzac... ;) Jak Pytia, to Pytia, a co :)
ewentualnie wyliczam wszystkie rzeczy ktore moge z tym zrobic, wlaczajac moje rozwiazanie uniwersalne czy C4 ;)
"do something about it" brzmi dosyc przyjemnie - mozesz na przyklad to odlozyc na stosik "to do" i poczekac, az wnioskodawca jakos konkretniej sie wyartykuluje.
Usuń(wiem, wiem, on tego nie nigdy zrobi ;)
A gdyby przetłumaczyć dosłownie i "zrobić coś o tym"? ;-)
Usuńw sensie likwidowania ZRÓDLA problemu?
UsuńCzy p-rzeoczyłam gdzieś w takście telefon do dealera Stefana? Się by czasem może przydał ;)
OdpowiedzUsuńO interakcjach grafik - ukochany klient już nieraz słyszałam i niezmiennie bawią mnie te "dialogi" - wybacz znieczulicy spoza branży!
Święty od pikseli nasuwa mi się tylko jeden. Marceli. Bo się rymuje oraz dlaczego nie ;)
No wiesz, telefonu do dealera to chyba tak oficjalnie sie nie podaje, obowiazuja jakies zasady w branzy, kodeks, rozumiesz...
UsuńPo jakims czasie mnie tez te dialogi bawia - ale najpierw trzeba nabrac dystansu jednak. Bo tak na swiezo to mam ochote czasem po prostu wstac i wyjsc :)
YYYyyyy ojesuniuuu...To dopiero macie, graficzna branżo! MBG jak najbardziej by się przydała. Jak nie ma, narysujcie. MB Częstochowska i MB Licheńska na pewno nie będą zazdrosne, bo one są bardzo dobrze do siebie nastawione, te Matki Boskie- tak słyszałam. :)
OdpowiedzUsuńStefan, niezmiennie ajlowju!!!
Dobrze nastawione sa do siebie? :))) No to chyba dobrze, mysle. Przynajmniej w tym temacie nie bedzie podzialów w narodzie, klótni i konfliktów na tle maryjnym.
Usuń(Stefan oblewa sie rumiencem i skubie w zaklopotaniu czubek ogonka)
Moj borze, Ty moze dodaj na koniec, ze pracujesz jako opiekunka w przedszkolu dla dzieci z Syndromem Downa. Przepraszam w tym momencie wszystkie dzieci z SD.
OdpowiedzUsuńNo wlasnie, jakby Ci to powiedziec Stardust... Pracuje z jednostkami teoretycznie doroslymi, od dluzszego nawet juz czasu (przynajmniej na papierze) i wedlug ogolnie przyjetych standrdow, rozwinietymi prawidlowo... Ba, nawet jkies placowki oswiatowe podobno pokonczyli! :-)
UsuńPonoć tylko parę procent ludzi umie czytać ze zrozumieniem i sklecic jakieś sensowne zdanie
OdpowiedzUsuńI to się niestety potwierdza na każdym kroku...
Co za szczescie, ze tutaj wlasnie oni zagladaja! :D
UsuńKończy się LIStopad. Czy LIStefan w grudniu przyjmuje?
OdpowiedzUsuńOczywiscie! To jest lis z powolaniem!
UsuńTym razem ma być mało tekstu, jasno i przejrzyście. Dużo światła.
OdpowiedzUsuńAle teraz jest mało o produkcie! To może wszystko na lewą stronę, a tu tę tabelę z danymi. I nagłówek. I nagłówek do nagłówka.
I dlaczego tu jest tyle białego?! My nie płacimy za tworzenie pustych miejsc!
Może jakieś zdjęcia? I grafiki. I ten wykres. Wyrzuciliśmy? Jednak wraca.
Skąd ja to znam...
Plasterki poproszę na wszystko.
Horror vacui. Bardzo rozpowszechniony wirus w zamknietych, malo wietrzonych pomieszczeniach biurwych!
Usuń