czwartek, 11 czerwca 2015

O niebezpieczeństwach wynikających z przebywania nad wodą ogólnie, a w szczególności ze śpiewania nad nią w chórze.


Stefana czekającego na adopcję odłóżmy na razie na bok (na prawo patrz), tam będzie sobie siedział i wypatrywał potencjalnych biorców. Tymczasem wróćmy do wód i stworzeń je zamieszkujących.


 
Oto bardzo niebezpieczna i przerażająca wodna poczwara ze skandynawskiego folkloru, Nøkken. Czyli coś jak nasz wodnik / utopiec. Lubi przyczaić się w szuwarach albo pod liścmi wodnych roślin, łypać wrednym oczkiem kaprawym za potencjalną ofiarą, a jak już ją wyłypie, to podkrada się do niej pod osłoną przybrzeżnej zieleniny.

W dawnych czasach pragmatyczny ludek skandynawskich wsi starał się zapobiegać ubytkom populacji powodowanym przez Nøkkeny, ułaskawiając je muzyką (która, jak wiadomo nie od dziś, łagodzi obyczaje). Młodzi ludzie wysyłani byli regularnie nad wodę, aby swoim śpiewem wprawić wodnika w dobry nastrój i zdobyć jego przychylność, albo po prostu ululać go do snu. Jak się łatwo domyślić, były to chórki dość wysokiego ryzyka, bo wykonywana pieśń była albo bardzo piękna, albo ostatnia.

Nøkken podobno jest zmiennokształtny, może przybierać różne formy w zależności od typu ofiary, na którą się czai. Jeśli chce zwabić na głębokie wody niewinne dziecię (okrutnik!), przybiera postać białego konia, pozwala dzieciom wspinać się mu na grzbiet, no i co potem - wiadomo.

A jeśli ma chrapkę na młodą, piękną kobietę, zamienia się w przystojnego mężczyznę grającego na skrzypcach lub harfie. Jak widać na załączonych obrazkach, ja najwidoczniej nie jestem piękną kobietą ;) Ale kto wie, co się wam objawi, drogie koleżanki!

Przy okazji możecie się zabawić w "Znajdź różnice między obrazkami" no i gościnnie znowu występują, różowiutcy jak świeżo wyciągnięte z mydlin prosiaczki, Bracia Plankton:



 
 

 


 
 
 
 
 

 
 
 
 
A inspiracją do tych utopcowych łobrazków był Nøkken Theodora Kittelsena (1857 – 1914), norweskiego malarza i rysownika, który był zafascynowany ludowymi norweskimi wierzeniami i takie cudności malował:
 
 

 
 
 
 

34 komentarze:

  1. Diable, bracia Plankton stanowią poważną konkurencję dla tego czegoś, co się nie da przeczytać nazwy...

    Skandynawowie mają przykrą tendencję do nazywania spraw niestosownymi słowami. Nie to co my, z naszymi łatwymi do wymówienia Świętopełkami, Światowidami, Bożydarami, czy też Mściwojami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, polski jest bardzo latwy! Pod warunkiem, ze sie go juz umie :)
      norweski pewnie tez...

      Usuń
    2. Bożena uważa, że to niemożliwe, żeby norweski był łatwy dla kogokolwiek. A już duński to w ogóle.

      Usuń
    3. Ale nawet dla Norwegów i Dunczyków? Chyba sobie jakos radza jednak...

      Usuń
    4. Im tez na pewno jest cięzko. Próbowałaś kiedyś wymówić cokolwiek po norwesku? abo po duńsku? Dramat na granicy uduszenia. ;) A poza tym skąd wiedza, które "d" jest nieme, a które nie? no do cholery.

      Usuń
    5. Wychodzi na to, ze Norwedzy i Dunczycy sa ewolucyjnie przystosowani do zycia na granicy uduszenia... Inaczej tego wytlumaczyc nie sposób.

      Usuń
  2. U Ciebie N. ma postać hipopotama a może dziobaka, co jest miłą odmianą. Z łuskami, co jest, z kolei, standardem, więc nie dziwi, choć w innych okolicznościach powinno. Bracia Plankton jak zwykle szelmowsko sympatyczni. Jest noc, są gwiazdy, jest czarna woda i ryba atomowa w doku. Jesteśmy w domu! Jaka ta Norwegia podobna do Polski :)
    Przepraszam Stefana, ale mi się bardziej podobają Czarne obrazy Diabła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakby opisac podobienstwo dwojga ludzi:
      Nogi maja po dwie, rece po dwie. Po jednej glowie na górze. Czyli podobni sa bardzo.
      No wiec tak, podobna do Polski ta Norwegia :)

      Usuń
  3. tak mysle i mysle i wychodzi z tego myslenia, ze dla mnie Utopiec musialby by sie jawic jako dajmy na to Aston Martin albo inny Harley Davidson czyli nie ma zmiluj nie dalby rady bo to nieorganiczne, moze wiec dla Diabla tez nie umial przybrac do konca upragnionego formatu i wyszla mu taka hybryba - rybia hybryda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana mRufeczka!!!!!!! :)
      Oczywiscie masz racje! Ze tez ja na to nie wpadlam... Ciemny ten diabel jak tabaka w rogu...

      Usuń
    2. Buraczki cisnienie opuszczaja, moze to dlatego. Oraz zawsze do uslug.
      mRufa z kagankiem ;)

      Usuń
  4. http://orig08.deviantart.net/0ca9/f/2015/162/3/e/nokken_by_profesorwor-d8wvr4p.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie kierunek jest wlasciwy, profesorze, bardzo ladnie. Tylko prosze pamietac, ze aby zwabic piekna, zlotowlosa wiesniaczke na rymy, poezja powinna zawierac mniej wyrazen naukowych jak wypustki pyloryczne czy aparat Webera. Prosze podpytac Lutoslawe moze, wyglada na romantyczke.
      Ale jest profesor na wlasciwej drodze. Do tego ta obcisla, skąpa toga, podkreslająca cielesne atrybuty! Bardzo sprytny chwyt!

      Usuń
  5. A czy to bardzo źle, kiedy mnie ten nos utopca kojarzy się z penisem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie powiedziałaś, nie widziałam. Teraz już widzę zawsze.
      Nooo, dzięki wielkie, pandeMoniu ;)

      Usuń
    2. Uff! Dzięki pandeMonia! Też miałam to skojarzenie, ale bałam się przyznać ;)

      Usuń
    3. pandeMonia, ja nie wiem, czy to zle, ale to z pewnoscia o czyms swiadczy. Bo mi, jakkolwiek sie staram, sie nie kojarzy.... Co byc moze tez o czyms tam swiadczy?
      Czy jest na sali psychiatra???

      Usuń
    4. Bożena jeszcze nie zna żadnego psychiatry. No przynajmniej nie tak na "ty".
      Ale chciała powiedzieć, że jej też nijak się nie kojarzy. Chyba, że nie chodzi o penis męski, tylko Nøkkennowiski?

      Usuń
    5. A to juz musza sprecyzowac kolezanki, o co dokladnie im chodzi. Tylko cos jakos ucichly ;)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na drugim rysunku utopiec ma szerszy penis, tfu, nos. Planktony mają rozbieżnosci w ilości i umiejscowieniu oczek, ryba bardziej zawinięte rzęsy (może zalotką?), różowe wodne zielsko jest mniej wwyrosnięta, a księżyc wygląda jeszcze bardziej jak dobrze wysmażony plasterek pieczarki na teflonowej patelni nieba. Poza tym identyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz Ptaku, tych rzęs to nawet ja nie zauwazylam :)

      Usuń
  8. Dzięki za Braci Plankton!
    Na pierwszym Nøkken jest jakiś bardziej senny a na drugim wydaje się groźniejszy (może to ten smutnoklapnięty glon i niewielkie płetewki na jednym i większe płetewki i zadziornie sterczący glon na drugim, nie mówiąc o szerokości...nosa).
    Z kolei Bracia Plankton na pierwszym tacy rozbawieni (może to co zdążyło uśpić utopca ich zaledwie rozochociło?) a na drugim jakby nieco wycofani. Jakby lek w ich licznych oczach się pojawił? No ale skoro Nøkken groźniejszy to co się dziwić :)
    A księżyc na drugim wygląda jakby zwijał rożki w pędzie do wody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bracia Plankton przezywaja caly wachlarz emocji, nie tylko ze wzgledu na Nøkkena - toz wzieli i z wody wyszli! To wielki krok w dziejach planktonosci.

      Usuń
    2. To by wyjaśniało, dlaczego braciszkowie tak Bożenę za serce ujęli! Tacy mali rebelianci ewolucyjni ... przeurocze :)

      Usuń
    3. Moim sercem tez zawladneli. Nie da sie chlopaków nie lubic!

      Usuń
  9. Znowu chińskie realia ekologiczne, woda czarna jak np. w Zhejiangu ( w sensie to: http://shanghaiist.com/2015/06/15/man_rethinks_suicide_after_jumping.php )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuh, no, niezle. Teraz pewnie pan Liu bedzie z podwójnym zaangazowaniem zanieczyszczal srodowisko, zeby ten sam los spotkal innych samobójców.

      Ale moja woda jest czysta! Jak łza! Tyle ze jest noc i jest ciemno i to dlatego tak. No.

      Usuń
  10. Nawet jako nastolatka pasjami lubiłam czytać baśnie, najchętniej te z ilustracjami - od czasu do czasu seriami. Nie jestem pewna czy trafiłam na ilustracje Kittelsena, ale jakbym znała ten styl.
    Oczywiście, i Ty mogłabyś pisać baśnie (niekoniecznie dla brzdąców), idzie Ci to jak z płatka i wierzę, że każdy rozpozna Twoją rękę na ilustracjach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubie czytac mity i legendy z róznych stron swiata - zaczelo sie wieki temu od greckich mitów Parandowskiego, które umialam prawie na pamiec.
      Co do rozpoznawania mojej reki - tak, zwlaszcza ta bardzo uboga paleta kolorów "na jedno kopyto" :)
      A wiesz ile ja mam w domu farb?! Ciekawe czy zanim calkiem wyschna, to cokolwiek z nimi zrobie...

      Usuń
    2. Uważaj na farby- mówię Ci! Ostatnio psia kostka robią takie akryle, które wysychają zanim się do końca wyciśnie wszystkie na paletę. Albo odkąd np. holenderski Talens został kupiony przez Japończyków, produkują rzadzizny szczędząc na pigmencie.Może po Bieszczadach przejdziesz na zieloną stronę mocy?

      Usuń
    3. Ja w tamtym roku 2 razy kupilam takiego akryla z Rico, ze byl zaschniety od razu po otwarciu. Mial konsystencje galarety. Nierozpuszczalnej galarety z grudami. Ale przyjeli mi zpowrotem i od tamtej pory spokój.
      Na zielona strone mocy? A moze, zielnik zaloze i spokój :) Wydatki praktycznie zerowe.

      Usuń
  11. Diable, mam nadzieję, że właśnie siedzisz na jakimś Mauritius i fotosyntetyzujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh, nie, niestety. Na zakladzie siedze :) A zaklad w ponurej, deszczowej pólnocnej Germanii.
      Ale nie trace nadzieji na ten Mauritius!

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...