środa, 3 sierpnia 2016

Wśród nocnej ciszy...


... a także tej wieczornej, jakże rzadkiej niestety (rozrywkowi sąsiedzi posiadający szerokie grono rozrywkowych przyjaciół) oddaję się produkowaniu przejść do alternatywnych wszechświatów...


Myk, myk przez drzwiczki w inny wymiar.




 
 
 
 
 

 

 
 
 
 
Wszechświat w stanie surowym.
 
 
 
 
..................................................................................
 
 
 
 
 
 

 
 
 

 
 
 

 
 
 

 
 
 

 
 
 
 

..................................................................................
 
 
 
 

Niestety często wcale nie lepszy ten inny wymiar... A nawet gorszy...

 
 
Oślepiająco biała bańka światła pęka, zalewa świat kłującą, świdrującą bólem jasnością. Uciekam w głąb mroku, w cień.
Na skraju świadomości - seledynowy błysk. Wiruje, zatacza kręgi, przyciąga. To drzwi, przez które muszę przejść, czy tego chcę, czy nie...
 
i...
 
...wpadam we wszechświaty bez początku i końca, płynę strumieniem niebytu.
Dookoła ciemność usiana płonącymi oczami gwiazd.
 
W dali rozkwitają jasnożółte żyłki błyskawic, pachną cytryną, i cynamonem, i cierpnie od nich język.
Są całkowicie bezgłośne, bo dźwięk tutaj się jeszcze nie narodził.
 
Unoszę się bezszelestnie w morzu drapieżnych galaktyk: spiralnych, zębatych, zygzakowatych, kolczastych.
Sens mają tylko rzeczy pierwotne - sen, ciepło, schronienie. Uciec od burz.
Zwinąć się w kulkę.
 
Naokoło przelewają się eony czasu jak gęsty, tłusty atrament. W ich ciemnych wnętrzach pomarańczowo błyskają sekundy.
 
Dryfuję bezwładnie, bez jakichkolwiek ruchów ciała - tylko tak porosnę powoli gwiezdną łuską, twardym pancerzem chroniącym przed ognistymi kometami.
 
Gdzieś daleko - Ziemia, ale ja jeszcze nie wracam, nie mogę wrócic. Jestem w polu przyciągania dziury czarnej wirującej, na jej linii horyzontu dziwnych zdarzeń. Jest jak w gabinecie luster - to rozciąga mnie tak, że szpiczaste ramiona gwiazd wbijają mi się w skronie, to zmniejsza mnie do rozmiarów atomu i szaleńczo pędzące elektrony obijają się o mnie jak rzucone mocno piłki.
 
Żeby tylko ten pancerz już całkiem wyrósł. Zamknięta w nim jak w kokonie, będę czuć tylko ciche echo zabójczych wybuchów supernowych, tylko lekkie drżenie uderzeń spadających na mnie ogromnych gwiazd. Nie dosięgną mnie karminowe kły i pazury wściekłych galaktyk.
 
Aż w końcu, po godzinach rozlanych w wieki, wszystko się powoli rozpłynie, roztopi w kosmicznym piecu i przygaśnie. I wycieknie z niego nowy zaczątek jaźni, który zaniesie mnie przez seledynowe drzwi zpowrotem w moje ja.
 
 
Statystycznie rzecz biorąc, sporo spośród Was powinno wiedzieć o czym mówi ten tekst. No? Hm?
(Nie sen. Całkiem realne i bardzo niemiłe - choc może pozytywnie inspirować, jak widać ;)
 
 
 
..................................................................................
 
 
 
W nowej "kolekcji" lodów Magnum nie ma ani jednego, A-N-I  J-E-D-N-E-G-O, w ciemnej czekoladzie. Same ohyzdne, słodko-mleczne ulepki.
Czy nie ma już w tym kraju naprawdę żadnej świętości?!
Hiszpanie to są mądrzy ludzie, mają ciemne czekolady z migdałami, i mają ciągle jeszcze Magnum Double Chocolate (ciemnoczekoladowa polewa, pod spodem ciemnoczekoladowa warstwa sosu i w środku czekoladowy lód... ahhh...)
Najsampierw to na brzegu rzeki tej mlecznej usiadłam i zapłakałam, ale dla chcącego - i żarłocznego - nic trudnego, znalazłam więc już nowy target, i to taki, że klękajcie narody. Rożki Mövenpick "Vanilla Chocolate"
O ile lody Mövenpick w pudełkach są okrutnie słodkie i na tym kończy się właściwie ich smak, to te rożki są po prostu czekoladowym niebem w waflu. Jedzcie.

Oraz: drogi pamiętniczku, ja nigdy nie schudnę, gdyż jestem żarłocznym prosięciem.
Nawiązując do tytułu: wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi:
Chrum chrum, mlask, ciam, kłłłłiiiiii !
 

 

35 komentarzy:

  1. A wczoraj był dzień latarnika i pomyślałam, o oooo latarnia, a kosmos przecież z latarni widać! Mam jakiegoś loda z lidla idę zjeść, bo mi smaku narobiłaś. Tak, tak, jest w ciemnej czekoladzie! Kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzien latarnika? No patrz, nie wiedzialm, ze jest takie cos! Latarnie morskie sa fajne, zawieszone miedzy zywiolami.
      A ciemna czekolada rules!

      Usuń
    2. Przynajmniej na fb jest taki dzień, bo to wiesz, inna rzeczywistość :)

      Usuń
    3. aaa! Do tego akurat wszechswiata równoleglego jeszcze drzwiczek nie zbudowalam :)

      Usuń
    4. to nie buduj! Wsiorbie Cię tam coś i będzie klops.

      P.S. Zmieniasz pracę, bo w tamtej były brzydkie i grube koleżanki, co to kłamliwie obgadują każdą PIĘKNIEJSZĄ od nich niewiastę?

      P.S. Najlepsze lody, to są w ogóle na Jarmarku. Takie robione staromodnie jakoś, gałeczka 3 złote, smaków pięć. O.

      Usuń
    5. Jestem gruba Bożeno, nie, nie czuję się urażona, ale Twoje spostrzeganie innych ludzi mnie zaabsorobowało. Ciekawe spostrzeżenie, że gruba zawsze musi być brzydka i kłamliwa. Łatki, łateczki.

      Usuń
    6. Eee... nie, nie zmieniam pracy, dlaczego mam zmieniac? Ale zmeczona jestem okrutnie, wiec moze nie jarze co tam Bozena w tym pytaniu ukryla ;)

      eM, Bozena wlsnie tym stereotypom chciala dac wyraz, mysle :-)
      O ile myslenie mi jeszze w ogole wychodzi - w robocie urwanie wora, wszyscy szaleja jak dziki w zoledziach...

      Usuń
    7. Relaks Diable, odetchnij, wyjedź do Lizbony :)

      Usuń
    8. Margarithes - Bożena też jest jest gruba :D Wyczuj ironię :D

      Diable - Bożena się zastanawiała, co Diabeu miał na myśli, pisząc te soczyste słowa :D A domeczek-latarnia cudny :))))

      Usuń
    9. Oooo, do Lizbony, no bardzo chetnie, dawaj Margarito, jak Paddy sie tak opiera to zawojujmy ja razem! Relaksu potrzebuje, naprawde, wczoraj wieczorem w rozmowie z Borsukiem wyszlo na przyklad, ze jest sroda - a ja caly dzien myslalm, ze wtorek... Jakos mi tak w tym tornadzie robotniczym umknela jedna noci jeden dzien :)))

      Usuń
    10. Bozeno droga, slowa powyzsze, w granatowym kolorze oddane, ilustruja po prostu moje wizje, odczucia i omamy podczas stanów zwanych potocznie bólem glowy :)
      Swiatlo wtedy boli, dookola migaja i pulsuja jakies zygzaki i inne galaktyki, uciekam w ciemnosc jak najglebsza i w bezruch - wtedy jest troche lepiej.

      Usuń
    11. Ja mam takie podróże aż za horyzont zdarzeń, na granatowo, jak się zbytnio cukrem objem. Teraz jestem w pół drogi do, niestety.

      Ta movenpicka rolada wygląda apetycznie. A menagier z Magnum (od asortymentu lodowego) powinien dostać kopa na bruk za TAKIE CUŚ.

      Usuń
    12. Ha! Taki cukrowy zgon? To nie zazdroszcze, mnie po nadmiarze cukru tylko brzuch poboli i tyle. No ale kazdy ma swoje sposoby na odloty, prawda.

      Rolada BARDZO apetyczna, widac maja dobrego managera od asortymentu. Bo ten z Magnum to wymierzyl celny cios prosto w moje male, czarne serduszko. Rozbil je w kawalki. Ale juz posklejalam, jak widac :)
      No i na co to mu bylo, kto na tym ostatecznie stracil?

      Usuń
    13. Na pewno nie producenci insuliny ;)

      Usuń
    14. :)
      Ani mój lokalny supermarket, w którym sie codziennie zaopatruje... :}

      Usuń
  2. Nie wyczuwam ironii, jedynie pogardę, ale co ja tam wiem. Nie znam się na ludziach.

    Diable, Lizbona już blisko. Mam już dwie kwatery do oblukania. Wciąż nie wiem, czy chcę się zakwaterować w mieście, czy jednak na wsi. Z tą niepewnością, to przyjdzie mi wrócić na Ring of Kerry :) a tam mnóstwo latarni i blisko do alternatywnego wszechświata. Mnie dzisiaj wychodził czwartek, coś wisi w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W powietrzu wisi piatek, i to jest dobra wiadomosc!

      Usuń
    2. może i dobrze, chociaż pada jak w czwartek :)

      Usuń
    3. Niech to, te się w Lizbonie umawiają. Mnie na najbliższy przystanek daleko. Do piątku też!

      Usuń
    4. Nooo ja chcę z Tobą w październiku w Wawie, jeżeli odczytałaś @

      Usuń
    5. Newa, ale piatek juz jutro - czy moze myslisz, ze dzis np, jest wtorek, tak jak ja myslalam, ze w srode byl wtorek? Raz myslalam tez caly dzien (w srode) ze jest juz czwartek - BARDZO nieprzyjemnie bylo dowiedziec sie wieczorem, ze jednak dopiero sroda.
      Kurcze, nie tak latwo z tymi dniami tygodnia niekiedy...

      Usuń
    6. A ja Was chyba bije na glowe moim kalendarzem alternatywnym, bo we srode, mimo ze wiedzialam ze jest sroda jakims fragmentem umyslu, zapadlam na pomrocznosc jasna i gledzilam jakby byla sobota... ze niby "wczoraj" byl piatek, czylie zapewne "jutro" jest niedziela. A to wszystko we srode. :)

      Usuń
    7. mRufa zakrzywia czasoprzestrzen!

      Usuń
    8. wiesz, jak pisałam komentarz o czwartku, to byłam pewna, że jest piatek, syn mnie wyprowadził z błędu... czytając komentarz pomyślałam, aaaa pasuje.

      Hehe

      Usuń
    9. Nooo czuję go w kościach :)

      Usuń
    10. Cos jakos ten tydzien ciezki jest :)))
      Ale dzis piatek, na 100 milionów procent!

      Usuń
    11. Wiecie co jest najgorsze?! Dzisiaj na 100% jest poniedziałek :(

      Usuń
    12. Ale nawet to przeminie ;)))

      Usuń
  3. Diable bym chciała, żeby tak wyglądało niebo, jak ten opis, zeby przez wieczność dryfować w zachwycie po niekończących sie wszechświatach...
    lodów nie jem tego lata...leje deszcz leje i nie mam ochoty...jestem zła...nawet w Zakopcu naturalnych nie zjadłam..buuuu co za parszywe lato

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, do zachwytu to mi w tych chwilach tak daleko, jak z Ziemi do Andromedy - ale co nas nie zabije, to nas wzmocni, podobno ;)
      A skoro nawet ból glowy moze byc pozywką dla mocy twórczej - no to ma przynajmniej jedną, malutką dobrą strone.

      A lody to ja moge caly rok! Tylko jak zimno, to w domu oczywiscie, z herbata pod reką.

      Usuń
  4. No popatrz, mimo ze ten stan jest mi dobrze znany, jakos nie moglam sobie go zakojarzyc z az takimi wizjami - widac u mnie uskodzeniu ulega apart wizyjny zwany wyobraznia jak zapadam na ten bol.
    Wspolczuje, bo domyslam sie ze dopadl znowu tak blisko poprzednego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna tez to opisac w taki sposób:
      Napie*dala leb, kark i zeby, swiatlo (nawet takie zza rolet) boli do zrzygania i wbija sie w kazdy zab z osobna jak wiertlo, kazdy ruch powoduje plomienne rozblyski w glowie, jakby ktos wbijal gwozdzie w cala czaszke...
      :)

      Nic, tylko czapka na glowe, wpelznac do ciemnego kąta i lezec bez ruchu.
      Jesli Ty nie miewasz tych blyskawic i krwiozerczych galaktyk, to serdecznie gratuluje! :))

      Usuń
    2. No nie mam. Swiatlo mnie uwiera ale nie az tak. Mnie tak dzwieki traktuja jakby mi tluczone szklo do uszu pchali i gwozdzie nad okiem mlotem penumatycznym wbijali oraz zapachy mnie wtedy bola.
      Od wczoraj cos sie kluje, ale probuje pokonac gada, czy tez jaszczura, bo nie mam tyle miejsca w czascze, zeby rozpostarl skrzydla, wiec tego. Walka trwa.
      Chocia wiem i nie ukrywam, ze wiem iz ja mam lagodna wersje migreny, w porownaniu z innymi ofiarami tej cholery wstretnej.
      Glebokie wspolczucie ofiarowuje, choc opis sugeruje ze n koncu czeka cos kretywnego i radosnego... no w sumie fakt... czas bez bolu czeka wiec moze i faktycznie :)

      Usuń
    3. Walcz, dzielna badz!
      No, zapachy sa okropne, od razu sie zoladek podnosi. A dzwieki boruja w zebach.
      W sumie ja tez mam lagodna wersje niby, wiec sobie w ogóle przedstawic nie moge, co to jest ostra migrena. Za to pieknie sie u mnie miesza z bólem zatok, taki mix to tez "ciekawa" sprawa ;)

      Usuń
  5. A ja w tym zobaczyłam rakietę z samorosta... Ech naleciałości ;)
    Tak na marginesie - jest już Samorost 3 - widziałaś?

    OdpowiedzUsuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...