środa, 11 stycznia 2017

Władcy jeziora.

Po długim nasłuchiwaniu nabrałem pewności, że w najbliższym otoczeniu nikogo nie ma. Zdecydowałem się więc w końcu wyjść z mojej ciasnej kryjówki wśród skał. Była niezbyt wygodna, ale za to głęboka, dzięki czemu byłem w niej całkowicie bezpieczny. Zdrętwiałe nogi aż prosiły się o rozprostowanie i bardzo chciało mi się pić. Wiedziałem, że kawałek drogi stąd leży jezioro o jasnych, skalistych brzegach, w którym woda była zawsze zimna i świeża.

Ruszyłem w drogę, cały czas bacznie rozglądając się dookoła. Wiedziałem, że Oni zjawiają się zawsze całkiem nieoczekiwanie; relacje tych nielicznych szczęściarzy, którym udało się ujść z życiem z Ich obław, nie pozostawiały tu cienia wątpliwości. Za to bardzo ciemny i głęboki cień kładło to na nasze życie. Żyliśmy w ciągłym strachu, w prymitywnych siedliskach, które często musieliśmy opuszczać nieoczekiwanie i w popłochu, i tak już od pokoleń, odkąd pamiętają Najstarsi i jak mówi ich wiedza przekazywana od zawsze, od pierwszych przybyłych tu naszych. Właściwie nikt nie wiedział, czego Oni od nas chcą, skąd wzięła się Ich wrogość. Czemu nas porywają, a często po prostu zabijają na miejscu, z wyrazem satysfakcji i chorej ekstazy na ich strasznych, wielkookich twarzach. Co się dzieje z porwanymi? Jaki straszny los ich spotyka, gdzie ich zabierają, czy długo potem muszą cierpieć?

Nikt z uprowadzonych jeszcze Im nie uciekł. Nikt. Ani razu.

Nareszcie dotarłem nad jezioro. Niektórzy twierdzili, ze to Oni stworzyli ten świat - a więc i to jezioro - i dlatego z nami walczą. Nie chcą się dzielić. Ale ja nigdy nie potrafiłem w to uwierzyć; no bo jak można stworzyć jezioro? Albo drzewo, czy góry? Bzdury, próżna gadanina dla zamaskowania niewiedzy.

Teraz tylko wystarczyło zejść kawałek po stromej skale do leżącego nisko lustra wody. Już czułem jej orzeźwiający zapach i chłód, aż zakręciło mi się w głowie. Z trudem pohamowałem się przed zbiegnięciem w dół - gładkie, skaliste wybrzeże stanowiło spore ryzyko wpadnięcia do wody, a jezioro było głębokie. Krok za krokiem schodziłem ostrożnie coraz niżej, aż dotarłem do prawie nieruchomej, spokojnej głębi. Zacząłem łapczywie pić, woda była odurzająco świeża.



 

 

Pojawili się znienacka, tak jak to zawsze opowiadali Najstarsi.

Całkowicie mnie zaskoczyli, nie usłyszałem nic. Poczułem tylko nagle cień na plecach - Oni byli od nas znacznie więksi. Jak mogłem tak stracić czujność! Poczułem jak cały zaczynam się trząść. Tutaj, na tej stromej skale, nie było szans na ucieczkę. Odwróciłem powoli głowę w ich kierunku, mimo paraliżującego strachu czułem jakąś przemożona chęć ujrzenia, jak wyglądają z bliska nasi oprawcy. Do tej pory widywałem ich tylko z daleka - na moje szczęście. Cóż, nić powodzenia się urwała, jak widać. Przeszedł mnie nagły dreszcz. To już koniec? Tak po prostu?

Byli we czwórke. Cztery smukłe, wysokie postacie, całkowicie czarne, z wyjątkiem głów i dolnych fragmentów elastycznych kończyn zakończonych kilkoma szponami - te były jasne, koloru słomy albo jasnego piaskowca. Głowy dwóch postaci okolone były równie jasnymi, zmierzwionymi włosami średniej długości. Stały obok siebie i wskazując na mnie, wydawały syczące dźwięki w swoim dziwacznym języku. Trzecia postać miała włosy długie i gładkie jak pajęcza nic, jej oczy wbijały się we mnie niczym dwa błyszczące kolce pełne jadu, a wykrzywione w brzydkim grymasie obrzydzenia usta ukazywały białe zęby o ostrych kłach.

Czułem ogarniającą mnie coraz bardziej panikę i czysty, zwierzęcy strach. Nie byłem w stanie się poruszyć; chłodna, orzeźwiająca woda w żołądku wydała mi się nagle ciężką bryłą lodu przykuwającą mnie do gładkiej skały. Co ze mną zrobią? Zabiją od razu czy zabiorą ze sobą? Czy lubią zadawać ofiarom ból?

I wtedy zobaczyłem twarz czwartej postaci, stojącej nieco z tyłu. Miała krótkie, ciemne włosy przylegające do głowy i duże oczy o lekko lustrzanej powierzchni. Aż zatrząsłem się od skoncentrowanej w tych oczach nienawiści i wstrętu; czwarta postać patrzyła na mnie jak na coś gorszego i ohydnego, plugastwo które należy jak najszybciej zlikwidować, zabić, bo niegodne jest życia. Wydawała gardłowe, warkotliwe dźwięki, a przy jej ustach wisiały strzępki piany nadając twarzy wyraz wściekłego drapieżnika. Była przerażająca. Poczułem nagły ucisk w gardle, jakby już złapała mnie swoją długą, szponiasta kończyną.

Więc tym dla Nich byliśmy? Nawet nie wrogami, tylko po prostu czymś w rodzaju skazy, brudu zanieczyszczającego Ich świat?

Poczułem jak jeżą mi się wszystkie włosy a nogi tracą czucie, i że zaczynam ześlizgiwać się w stronę jeziora. Dalej jednak nie potrafiłem się poruszyć. Mogłem tylko czekać na Ich pierwszy ruch, szach i mat. Wszystkie cztery postacie otaczały mnie zwartym szeregiem, a z tyłu była woda.

Zabiją mnie? Czy zabiorą ze sobą?

Nagle mur czarnych postaci zafalował, rozstąpił się, wszystkie cztery odwróciły się patrząc do tyłu. Nadchodził stamtąd piąty z ich gatunku. Chociaż był jeszcze dość daleko, widziałem że jest większy i znacznie masywniejszy od pozostałych. Czy to on zadecyduje, co ze mną zrobić? A może od razu mnie zabije, może taka była właśnie jego rola - kata i oprawcy, a tamci to tylko tropiciele?

Nie chciałem umierać. Bardzo nie chciałem. Wiadomo - kto chce. Czułem, że ta piąta postać oznacza koniec. Nie mogłem tak stać aż się do mnie zbliży, musiałem się ruszyć. Musiałem się ruszyć! Wykorzystać to, że nie patrzą.

Całą siłą mojej otępiałej ze strachu woli zmusiłem nogi do ostrożnych, drobnych kroków w lewo. Pamiętałem że tam niedaleko, wsród skał, była inna kryjówka, znacznie płytsza niż moja, ale jeśli tylko udało by mi się dotrzeć do niej niezauważonym, może się nie zorientują gdzie jestem. Małe szanse powodzenia, ale lepsze niż nic. Zrobiłem kilka następnych kroków na niebezpiecznie chybotliwych nogach. Piąta postać była coraz bliżej, pozostałe cztery wszystkie na raz coś do niej mówiły piskliwie skrzypiącymi głosami, wskazując na brzeg jeziora.
Szybciej. Szybciej! To moja jedyna szansa!

Przeszedłem już spory kawałek, kiedy nagle cztery postacie odwróciły się spowrotem w moją stronę. Zamarłem w absolutnym bezruchu, starając się nawet nie oddychać. To koniec, teraz na pewno rzucą się na mnie, udaremniając ucieczkę.

Ale o dziwo nie zrobiły tego, tylko ich nieprzyjemne głosy stały się głośniejsze; obróciły się znowu w kierunku nadchodzącej piątej postaci jakby wzywając ją do pośpiechu. Lustrzane oczy czwartej znowu skierowały się prosto na mnie, przesycone tym wstrętem i obrzydzeniem, od którego aż się cały przykurczyłem. Ale wydało mi się, że dostrzegłem w tych oczach ślad jeszcze czegoś, czego nie umiałem do końca określić, coś jakby... strach? Nie, to przecież niedorzeczne. To co w takim razie? Ale nie czas był na rozważania, musiałem ratowac życie.
Teraz albo nigdy.

Poczułem nagły przypływ sił, w głowie mi huczało i pulsowało, przed oczami miałem ciemne plamy, ale zmusiłem się do jak najszybszego biegu. Obojętne mi było już, czy się ześlizgnę, czy nie. W końcu jeśli zginę w wodzie to nawet chyba lepiej, niż dostać się w Ich ręce. Ostatkiem sił dopadłem kryjówki. Czy mnie zauważyli? Łomot w głowie był tak silny, że myślałem przez chwilę, że Oni też go usłyszą. Ale nie, nikt nie nadchodził.
Wtuliłem się w skalną szczelinę. Czy mnie szukali? Widzieli, w którą stronę pobiegłem? Huk i pulsowanie w głowie powoli ustawały. Dalej nikt nie nadchodził.
Czyżby naprawdę się udało? Powoli zaczynałem snuć cienką nić nadzieji...



 

---------------------------------------------------------------------------------



 

Stałam w łazience myjąć zęby. Ubrana byłam w czarny dres, który zakładam na fizjoterapię racicy, więc bardzo uważałam, żeby się nie popluć pastą. Może dlatego dopiero po chwili zauważyłam siedzącego w otwartej ubikacji wielkiego, szaroburego pająka. Z piersi mej wyrwał się krzyk, zniekształcony nieco przez miętowa pianę wypełniającą mi otwór gębowy.
"Mmmmmggg, mmmmmhhh, aaaa!" wołałam, co miało znaczyć "Pająk, pająk, aaaa!"

Z pokoju graniczącego z łazienką wyszło Dziecko Zpiekłarodem i z wielkimi znakami zapytania w oczach spojrzało w kierunku, w którym z zacietrzewieniem dźgałam palcem.
"Eine Spinne, eine Spinne, aaaa!" zawołało Dziecko, gdyż akurat były u niej dwie koleżanki mówiące tylko w lokalnym narzeczu.

Koleżanki wyskoczyły z pokoju jak na sprężynkach, i wszystkie cztery otoczyłyśmy murem wychodek. Tak się akurat złożyło jakoś, że one też były wszystkie ubrane na czarno.

Stoją więc cztery baby o złych twarzach, w czarnych szatach, na równie czarnym tle muzyki Marylina Mansona i z piorunami w oczach lampią się na amatora chłodnej, zdrojowej wody o zapachu "Morska Bryza".
Biegnę po Borsuka. To znaczy najpierw po szklankę, a potem po Borsuka. Siedzi na sofie i złośliwie udaje, że nie wie o co chodzi.
"Mmmmmggghhh!! MMMMMMMM!!!!!" tłumaczę. Chociaż przecież wiem, że wie.
Stawiam szklankę Borsukowi na stoliku i lecę spowrotem na plac boju. Koleżanki-blondynki szepczą coś cicho, zmartwiałymi z emocji usty.
Długowłose Dziecko Zpiekłarodem spogląda w kierunku pająka skrzywioną fizjonomią.
Ja stoję z pianą w ryju i gulgoczę.
Borsuk złośliwie się ociąga, idzie poooowoooooli, pająk tymczasem chyba coś wyczuł bo próbuje dać nogę. Trochę się ślizga, ale w momencie jak Borsuk już prawie-prawie przystawia do niego szklankę - udaje mu się uciec gdzieś w wyłożone kafelkami zakamary.

I siedzi tam snując cienką nić nadzieji.
Ja natomiast trzeci tydzień mam syndrom pomidorowego ogonka...

(mRufie jeszcze raz dzięki za ten filmik, to jest doskonałe i prawdziwe - ten facet naprawdę wie, co mówi)

 

---------------------------------------------------------------------------------




A obrazek na dziś? Nooo, napewno nie główny bohater tego wydarzenia, ooooohoho, nie-nie-nie.

No to rybka w takim razie. Nie w temacie co prawda (chociaż w sumie to jezioro) (a w tym jeziorze sum) ale rybka zawsze dobra jest. Zwłaszcza, że jeszcze z Braćmi P. ;)




Meduza Jolanta, Miss Akwenu, wraz z ławicą fanów, oraz Bracia Plankton, oniemiali i bladzi - trochę z z zachwytu, a trochę z winy podłej jakości skanera.
 
 
 

 
 

 

95 komentarzy:

  1. NieZaMaCo :) Tez to do mnie przemawia, chociaz u mnie niechec wynika z kilku szarzy osminogich besti w moja szerokopojeta strone... Ewidentnie nie byl to kuzyn tego amatora 'zdrojowej wody o zapachu "Morska Bryza"'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem by sie chcialo miec laser w oczach i zlikwidowac wroga z bezpiecznej odleglosci... Tak przysmalic tylko, zeby uciekl, niech sobie zyje, byle daleko.

      Usuń
    2. Przez lata byłam przeciwna opcji "odkurzaczowej", ale od jakiegoś czasu stosuję. Naturalnie odkurzacz po akcji należy natychmiast wystawić na balkon, zawinięty szczelnie w worek na śmieci, gdyż albowiem ktoś inny musi wyjąć odkurzaczowi worek ze środka (istnieje prawdopodobieństwo, że pająk przeżył). W wypadku małych potworów przyjmuję wersję, że ciąg powietrza zabił je na śmierć. W przypadku dużych - nie ufam żadnemu ciągowi... :-)

      Usuń
    3. Ja sie jeszcze trzymam :)
      Raz jednego zadeptalam w stresie, tak mnie okrutnie wystraszyl (dluga historia, moze innym razem) . Zareagowalam instynktownie, jak slon albo kobyla - atak, zdeptanie, unicestwienie! Ale potem bylo mi glupio trochu...
      Aha, i jeszcze jednego utopilam pod prysznicem, bo mi nagle wychynal z fald zaslonki.
      I nie wykluczam, ze jesli bede podczas ataku sama w domu, to moze skonczyc sie przejsciem delikwenta do krainy wiecznej pajeczyny. Bo tak to Borsuk mnie ratuje.

      Usuń
    4. Podziwiam, podziwiam... Mnie przekonuje wyłącznie widok martwego ciała w stanie silnie spłaszczonym. Krótkie zerknięcie, szybkie stwierdzenie zgonu i zezwalam na transport zwłok. Opcja transportu w stanie ruszającym się nie wchodzi w grę. Nikomu nie ufam od czasu, gdy na studiach koledzy i koleżanki zdejmowali "biednego pajączka" wielkości anteny satelitarnej znad mojej głowy w autobusie, a pająk... Szkoda mówić... ;-)

      Usuń
    5. Wszystkimi ośmioma nogami wylądował na mnie... I naturalnie rozpoczął eksplorację podłoża. Nie mogłam go zmiażdżyć, bo nie miałam nic w ręku, a przecież nie dotknę bestii nieuzbrojoną dłonią... Sytuacja była patowa... Czujesz ten horror, Diable, prawda?

      Usuń
    6. Takie cos zostawia slady na psychice, moze byc, ze po czyms takim tez bym sie stala Bezwzglednym Likwidatorem.
      Pandemonia tez pamietam miala cos takiego, czesal jej nózkami grzywke - akurat miala cos w rekach: zelazko ;) Cale szczescie, nie uzyla do miazdzenia przeciwnika.

      Usuń
    7. To ja już nie wiem, komu bardziej współczuć - Wam czy pająkom? 😳

      Usuń
    8. Jak to komu: oczywiscie ze nam! My przezywamy nasze leki bardziej swiadomie! A taki pajak? Moze sie i wystraszy, ale zaraz zapomni.

      A my nie zapominamy.

      NIGDY.

      Usuń
    9. Bra-wo-Dia-beł! Bra-wo-Dia-beł!
      (to jest skandowanie, gdyby ktoś się nie domyślił, a nie czkawka!)

      Usuń
    10. Klaniam sie - klaniam - :)

      Usuń
    11. Halo, przypominam Wam moja pobudke sprzed 3 lat przez pajaka, ktory... ach nie wiem, nie chce myslec co chcial, ale obudzil mnie smeraniem po... argh... ustach... Slowo daje nigdy nie mialam fiksacji na Spidermana, a od tamtej pory po prostu nie cierpie gadziny...

      Usuń
    12. Aaaa, mRufo, rzeczywiscie!!!!! Rozmawialysmy wtedy o tym, ze jedynie to, ze tylko niecalkowite jeszcze rozbudzenie Twojej jazni w chwili smerania uratowalo Cie od zakladu zamknietego, takiego bez klamek i wybitego pluszem...

      Usuń
    13. mRufa!
      Łe! Brrr! Oj! Ach! Uj! Aaaa!

      Usuń
    14. Kalina chciala powiedziec, ze brak jej slów.
      I ja sie z nia zgadzam.

      Usuń
    15. Szczesliwie moj nieludzko zracjonalizowany umysl nie podsuwal mi zadnych sennych majakow w zwiazku z doznaniem,a raczej rozpoczal procedura wybudzania od aktywacji konczyn gornych.
      Kalina dokladnie odtworzyla moja reakcje, jak zobaczylam co sciskam w garsci.

      Usuń
    16. Ciekawe czy to naprawde prawda, co mówia, ze w ciagu zycia czlowiek zjada iles tam owadów / pajaków przez sen.
      Chociaz w sumie nie. Nie ciekawe. Nie-nie-nie.

      Usuń
    17. Pełnowartościowe białko bez śladu antybiotyków, sterydów et cetera???
      Trochę włochate, ale chrupiące(chityna). I z pewnością chude - zwłaszcza te z nóżek. Hm. W świecie (trzecim) jedzą to od lat!

      Usuń
    18. Oświadczenie:
      Oświadczam, że żałuję, że wpadło mi do głowy zajrzeć, czy ktoś tu czegoś nie dopisał. A dopisali...I to Diabeł i Bo!
      Ciekawe, jak długo wytrzymam bez snu...

      Usuń
    19. Recepta na bezsenność:
      1. Legendy:
      a) o królu Łokietku http://www.bajkowyzakatek.eu/2011/03/polskie-legendy-jaskinia-okietka.html
      C) o łapaczu snòw http://multiculticlub.com/indianski-lapacz-snow-i-legendy-o-jego-powstaniu/
      2. Dobranocka
      a) "Pajączek Woolly"
      b) "Pająk chwat wszystkich brat"
      3. Artykuły o niezwykłych właściwościach pajęczej nici (wyszukać hasło "nić pajęcza")
      4. .... Ktoś ma jeszcze inne propozycje?

      A jak pozostali domownicy reagują na WIESZCO?

      Usuń
    20. Bo, to o tym chrupiacym bialku mialo mnie pocieszyc? No ten, no jakby Ci to powiedziex, nie za bardzo sie udalo ;)

      Usuń
    21. No ale dietetyczne przecież...

      Usuń
    22. Ah, ja tam nie mam parcia na diety.

      Usuń
  2. Miłe opowiadanie :) Do końca nie wiedziałem, kto jest narratorem. To dobrze.I że uszedł z życiem też dobrze :)

    Kolorystyka dziś jakby inna. Morza południowe, co? Wszystko pięknie (wyjąwszy bladość braci). Brak łodzi podwodnej jestem w stanie jakoś przeżyć :) Gdyby tak jeszcze kiedyś papugoryba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skaner rabuje nie tylko rumianosc polików, ale tez zloto ze zlotej farbki, która jest potem tylko zólto-pomaranczowa najwyzej :(
      Tutaj czubki wodorostów tez sa zlote, i Zloty pyl domieszany jest do Jolanty. Ale nie widac.

      Morza poludniowe, a jak, turkusowa woda, kolory, ah.... A za oknem kolejna wichura chlusta mi deszczem o szyby.

      A bohater-narrator uszedlby z zyciem, nawet jakby zostal schwytany, tylko dostalby eksmisje :)

      Usuń
  3. Biedny pajączek! Tyle stresu. A przecież to pożyteczne stworzenie jest raczej.
    A fantasy trzyma w napięciu. Gdybyś nie opisała wersji drugiej strony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak stalysmy we 4 nad nim, to sobie pomyslalam jak to musi wygladac z jego strony?
      Pozyteczny niech sobie bedzie, ale nie u mnie w domu. A kysz.

      Usuń
  4. Ach to jezioro, głębia, czysta woda i meduzy, blondynki :) pajęcze życie :) Ty to potrafisz :) i kolory takie wiosenne, że ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoz jest w stanie oprzec sie swiezej nadwodnej bryzie? No nikt!

      Usuń
    2. Nooo a wiesz, że u nas mieszka mnóstwo pająków?!

      Usuń
    3. NIE CHCE tego wiedzie, bo kiedys bym jednak chciala odwiedzic ten piekny kraj!!!

      Usuń
    4. To wymiotę je ze wszystkich kątów i szuflad, łóżka odkurzę, relaks, nie bój się :)

      Usuń
    5. Poza tym, to one się Ciebie boją, serio, mam zaprzyjaźnione dwa pajączki i umowę, one muchy, ja je w spokoju zostawiam i to działa, serio.

      Usuń
    6. Ja wiem, ze sie boja, dltego napisalam to z jego punktu widzenia (przyjmujac oczywiscie ze pajak myslalby po ludzku) bo tak stalysmy nad nim jak Sad Ostateczny i myslalam sobie, jak on to wszystko widzi.
      Ale wiesz, jed to chyba ja sie go boje bardziej...
      Oprocz pajakow skakunow. One maja lapki jak misie i oczy jak kotecki. No i sa malutkie. Slodziaki takie. Mialam z nimi czesto tapet w kompie, a nawet jednego w lazience. I luz, nie przeszkadzal mi wcale.

      Usuń
    7. :) rozumiem, rozumiem :*

      Usuń
    8. Odbiegając od pająków, ale pozostając przy jeziorze

      https://youtu.be/fPubBMHIBWM

      Usuń
    9. Margarites, podejrzewam, że w przypadku Diabła określenie "odbiegając od pająków" jest jak najbardziej na miejscu ;-)

      Usuń
    10. "Na miejscu" też jest ok jak ją wryje w podłoże.

      Usuń
    11. Bo, we mnie jest instynkt, gromadzony przez setki tysiecy pokolen, od czasów, gdy szanowni atentaci uciekali przed dzikimi bestiami czajacymi sie posród ciemnosci w krzaczorach.
      Albo od razu uciekal, albo konczyl jako smakowity posilek.
      Poklady doswiadczenia tych, którzy uciekali, byly przekazywane z pokolenia na pokolenie, malutkie i pracowite zasady azotowe budowaly rzadki nukleotydów i rzezbily z nich freski z odpowiednim przekazem, artystycznie ale skrupulatnie splecione w lancuszki DNA.
      Az do teraz.
      Mnie nie wrywa w podloge w obliczu potwora, ja od razu uciekam! Znaczy, odbiegam od tematu ;)))

      Usuń
    12. To się geny ułożyły wzorcowo. Splecione równie mocno i precyzyjnie jak - nie przymierzając- pajęczynka ;)))

      Usuń
    13. Kocham Was, wy moje diabelskie nasionka :)

      Usuń
    14. Jak to ladnie Teatralna raz splotla: Kalinowe diably :)

      Ale nie boisz sie, co z takich nasionek wyrosnie?!
      (e tam, pewnie nic takiego, gruszki na wierzbie najwyzej)

      Usuń
    15. A co ja się mam bać... na cześć Obamy nazwano różne róślinki i zwierzęta, to na diabelską cześć też coś wymyślimy :)

      Usuń
    16. Ba, nawez mozna stworzyc HELLiocentryczna teorie budowy kosmosu :D

      Usuń
  5. Ależ pająki są pożyteczne, proszę diabła! I ponoć pecha przynosi ich ukatrupienie.
    Różowa Jolanta w turkusowych odmętach Akwenu - jakaż optymistyczna kolorystyka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie ukatrupiam, tylko eksmituje! Niech sobie zyje, ale nie jako moj podnajemca, nie nie nie!!! (Zeby sie chociaz do czynszu dorzucil, albo zakupy czasem zrobil... to wtedy MOZE, ale musialby podpisac dokument o niezblizaniu sie do mnie na mniej niz 10 metrow)

      Usuń
    2. Eksmisja to rozsądne wyjście z sytuacji. Słoik jako areszt tymczasowy, krótki proces i banicja. Akt łaski jest lepszy niż egzekucja (oczywiście w przypadku pająków niegroźnych i niejadowitych).

      Usuń
    3. jeszcze by takich tu brakowalo ;)

      Usuń
    4. Każdy pająk jest jadowity!
      Jeśli nie fizycznie, to psychicznie!
      A to jest nawet gorsze, bo lepiej mieć jednego swędzącego bąbla na łydce, niż wyrwę w poczuciu bezpieczeństwa!
      (ha!)

      Usuń
    5. Psychicznie jadowity!!!😁
      O, to ja będę miała więcej kandydatów do tego genialnego określenia. Kalina - 👍

      Usuń
    6. oj tak, to sie definitywnie odnosi takze do niektórych przedstawicieli homo sapiens :)))

      Usuń
  6. : ) niech diabeł nie boi pająka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co poradzi, jak boi? :(
      On nogi takie ma!

      Usuń
  7. Bez pajączków i ich kądziąłków przędnych nie byłoby pajęczynek 😊
    A może przekonasz się do wodnego stworzenia jakim jest topik(bardzo ciekawy tryb życia prowadzi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszek owocowek i tak nie zra, nicponie! Owocowek chyba nic nie jest w stanie wyplenic...
      Nie boje sie skakunow, sa jak male puchate kotki, albo misie. Takie lapki maja, i oczki. Takie puci-puci misiate :}

      Usuń
    2. Diable, co Ty mówisz?! Skakuny są najgorsze! One SKACZĄ!

      Usuń
    3. Ale Kalina, mi chodzi o te:
      http://www.tapeciarnia.pl/edycja,223977
      Wyglada jak szczeniaczek :}
      I jest malenki jak glówka zapalki. I puchaty.

      Usuń
    4. Nawet nie zajrzę!

      Usuń
    5. Oczka ma takie bystre. Słodki.

      Usuń
  8. no i własnie dlatego nigdy nie zabijam pajączków nawet tych włochatych zenków okurwieńców z gigantycznym odwłokiem, o. owszem uciekam, owszem przeganiam, owszem owszem ale nie zabijam...a to coś spłodziła bardzo jest pouczające i wzruszające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oraz Jolanta wcale wcale sobie ))))))) nawet w nieco ekscentrycznych kolorach.

      Usuń
    2. No ja tez wlasnie. Jak juz sobie zyje, no to niech zyje. Borsuk lapie w szklanke i wynosi. Ale dwa razy bylam w sytuacji patowej i zlikwidowalam. Ale NAPRAWDE nie mialam wyjscia - jak czlowiek stoi pod prysznicem, a ten nagle wylazi z fald zaslonki, i ani wyjsc (no bo jak dotknac tej zaslonki? wyjscie bylo akurat tam, gdzie siedzial) ani nic.
      No to skonczyl w odplywie...

      Usuń
    3. Muszą uważać na odpływ bardziej niż na przypływ 🚤 🛀

      Usuń
    4. A jeszcze bardziej na wypływ... ;-)

      Usuń
    5. I przepływ informacji (niekoniecznie dobrych dla pająków), bo to ma wpływ na ewentualny spływ do odpływu.

      Usuń
    6. Najlepiej to niech splywaja po prostu.

      Usuń
    7. I zrobią miejsce Jolancie i Planktonom. Bo to jasne gwiazdy tego odcinka są. Skaner zrobił z nich nawet jaśniepaństwo.

      Usuń
    8. Tak, bardzojasniepanstwo nawet. Stracily koloryt chlopaki niestety. Ale najgorzej, to ze na skanach nie widac zlotej farbki. A tu czubki wodorostów sa zlote, i do kolorków Jolanty sa domieszane zlote drobinki, i do seledynów tez miejscami.
      I nic :(

      Usuń
    9. Zrób strzałki i dopisz z boku, gdzie było złoto. Każdy sobie dowyobrazi.

      Usuń
    10. Generalnie to wszedzie tam, gdzie jest tak jakby zólto-brazowo :)

      Usuń
    11. wyobrażam sobie otóż ))))a skaner ma w łeb na odlew :/
      oraz zakładam, ze w odpływie niekoniecznie go unicestwiłaś, bo mi się zdarzało, ze właśnie z tych czeluści wyłaziły !!! bo chyba, ze ugotowałas...okrutnie...ale nie ugotowałas, prawda?

      Usuń
    12. Nie, chyba nie - ale w sumie kapie sie w brdzo cieplej wodzie, i pod prysznicem musze stac baaaardzo dlugo, zeby sie zagrzac. Nie wiem,czy przetrwalby takie slugie lanie wody (w sensie doslownym:-)

      Usuń
  9. Perspektywa czyni historię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. This is Sparta!!! Nie ma lekko, trzeba sie nacierpiec, zeby w ta perspektywe sie zmiescic!

      Usuń
  10. Diable , kocham cię:) i oczywiście łączę w z zrozumieniu.
    Jednocześnie zapytuję czemuż to Diabeł przestał tkwić w buraczkach a je poleruje, jak mniemam ( chyba, że im noski wyciera). Czy było to już może gdzieś wyjaśniane a ja przegapiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na lewo stoi puszeczka, wosk nablyszczajacy "Perla", przeoczyla Bogna? :)
      Trzeba dbac o takie okazy, polerowac, noski tez wycierac, a co, kurze scierac. Takie egzemplarze to skarb!

      Usuń
  11. Żeby nie ten fragment, gdzie ktoś szwargocze po mniamniecku do pająka, to by Bożena uznała, że masz u niej kamerę w łazience.
    Miejsce akcji należy jedynie przenieść bliżej umywalki per-se, gdyż akurat ma taką debilną półeczkę, gdzie się cuda dzieją i nawet pajunki tam, o dziwo, można dojrzeć.
    Co im się porobiło teraz tak, ha? Nie powinny spać gdzieś w kącie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli o mnie chodzi, to powinny. Powinny BARDZO.

      Usuń
    2. A dzisiaj rano Bożeny radio powiedziało tak:
      Pan: Ja to jestem wyluzowany.
      Pani: Ale jak wyluzowany?
      Pan: Wyluzowany jak Diabeł w buraczkach.

      Przypadek?

      Usuń
    3. Lo matko bosko!!! Serio? Bozena pewna, ze juz nie spala?
      A co to byl za pan?

      Usuń
    4. Diable, Ty celebrytko!

      Usuń
    5. Juz sie spodziewam tych tlumów na zagonie! Chyba lepiej uczesze burakom korzonki i wyglansuje liscie!

      Usuń
    6. No spała, spała, ale się obudziła z nagła na to dictum.
      Rzecz się działa o poranku w Antyradiu. Taki pan z panią prowadzo, ale Bożeny proszę nie pytać, kto się jak nazywa. ;)

      Usuń
    7. Antyradio - nazwa w kazdym razie dobra!

      Usuń
    8. Diabeł niech będzie anty. Ale buraczki???!!! Chyba że ze względu na antyoksydanty.
      I może niektóre mają antynki na burecikach😊

      Usuń
    9. Hy hy hy, slodki by byl taki z burecikiem z antynka :D
      (Antocyjany jeszcze maja! - tez podchodzi)

      Usuń
  12. A znacie staropolskie przysłowie "Gdzie pajęczynki tam ładne dziewczynki"?
    Może dla urody warto pająka zasiedlić zamiast go eksterminować? W końcu (tu znów mądrość ludowa) "chcesz być piękna to cierp".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ja nie znalam tego o pajeczynkach. Ale ma sens - dziewczynki nie zawrcaja sobie glowy sprzatniem pajeczynek tylko dbaja o urode i dobrze sie bawia. :-)

      Usuń
  13. Straszna opowieść:-) Ja też zawsze zastanawiam się jak mnie widzi taki pająk czający się pod moim łóżkiem, i jakaż obrzydliwa musi mu się wydawać moja różowość i upośledzenie (bo tak mało odnóży)...Od czasu poznania brytyjskich tarantul doceniam piękno rodzimych spajdersów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękno?! Ja wiem, ze te brytyjskie bestie sa jak z piekielnych czelusci, ale zeby nasze rodzime az tak przy nich zyskiwaly? No no.

      Usuń
    2. Brytyjskie pająki właśnie grały kluczowe role w tym odcinku "Obcego" do którego wPieprz podała ostatnio linkę!
      Jak brytyjski pająk idzie po suficie, to się dach zapada!

      Usuń
    3. A ja myslalam tyle lat, ze to efekty specjalne! O ja naiwna!!!
      Jak dziecko...

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...