poniedziałek, 19 czerwca 2017

Czy jeden dzień wakacji to wakacja?







Lato. W szkółce Planktonów w płytkiej kałuży na rafie nastał czas kanikuły, Bracia wysłani więc na obóz - na pełne morze, w wielki świat! Chyba się dobrze bawią, co wynika z listu, o, proszę:
 
 
 
 
Nawet zdjęcie grupowe dołączyli:
 
 
 
 
 
Jak widzicie, chłopaki zawarli nowe znajomości - tylko gdzie ja zmieszczę wielorypa? Albo łuć?
Figure krokodyla się może jeszcze pod kanapę wepchnie, albo w kącie na sztorc postawi (kurtki na zębach można powiesić, albo bluszczyk puścić)

A tu portreciki indywidualne elementów składowych naszej słodkiej grupki:



 
Mariusz. Trzy gałki oczne, siedem lodowych.
 
 
 
 
 
 
Wystraszony Krzysiek w Bartku.
 
 
 
 
 
 
Piotrek, co by wolał łuć.
 
 
 
 
I reszta:
 









 
 
 
Ktoś chce adoptowac jakiegoś? Krokodyl gratis.
(Przyślę ich w łodzi, proszę się nie kłopotać odsyłaniem jej)


Wielroryp Przemek albo nie zmieścił się w kadrze, albo wychowawca nie chciał na zdjęciu osobników spoza grupy.
 
 
......................................................

Pozostając przy słodkościach: w walce z Prince Polo nadal prawie codziennie przegrywam. Z tym że udaje mi się już kupować tylko po jednym, a nie po dwa.
(I nie, nie chodzę do sklepu dwa razy, nie)

......................................................

Zbieram lektury na wakacje. Co prawda z czytaniem na wakacjach to bywa u mnie dwojako - albo przeczytam milion książek, albo na siłę jedną. W tamtym roku to właśnie tylko jedną, bo wolałam gapić się na morze, takie było piękne. No ale nazbierać trzeba na wszelki wypadek.
("Hotel New Hampshire" to był, daję 4 gwiazdki na 10 i panu Johnowi Irvingowi już dziękujemy, reszty jego twórczości chyba nie przeczytam - nie porwał mnie ani styl, ani sama opowieść. Było tak, jakby autor ciągle silił sie na cyrk, zakręcenie i wariactwo, ale mu bardzo nie wychodziło)

Mam na razie "Mitologię nordycką" według Neila Gaimana, nie czytam choć kupiona jakieś 2 miesiące temu. Twardo trzymam na urlop letni.
Chciałabym "Żywoty diabłów polskich" Witolda Bunikiewicza, i "Konopielkę" Redlińskiego, ale nigdzie nie ma :(

Kupię "Czary i czarty polskie" Tuwima, i może "Czasomierze" Davida Mitchella.
 
I koniecznie "Słoneczne miasto" i "Lato" Tove Jansson bo znowu wydali nareszcie, a chyba tylko tych dwóch jeszcze nie czytałam.
 
 
Poza tym odkryłam stronę Czeskie Klimaty i nie zawaham sie jej użyć.
 
 
Jakieś propozycje jeszcze inne ktoś może, coś? Najlepiej jakiś smaczny reportażyk do tego koktajlu, coś prawdziwego o ludziach albo przyrodzie. Tylko nie o wojnach!!!
 
 

50 komentarzy:

  1. Trochę straszni ci Planktonowie. Czy oni tam czegoś nie piją albo nie wdychają przypadkiem? Zwykle byli milutcy, różowiutcy. Takich ich pamiętam.

    Ambitne plany czytelnicze. Może pogoda będzie im sprzyjać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, miales zle sny? W którym miejscu taki Mariuszek straszny jest?
      No wytrzeszcz troche maja, rzeczywiscie, ale to moze z wrazenia, ze wielki swiat i w ogóle... Wez mnie tu nie strasz, ze juz w podstawówce takich róznych substancji na wycieczkach sie uzywa! O_O

      A pogode ciepla i sloneczna poprosze, z lekka morska bryza. Masz moze jakies wtyki?

      Usuń
    2. Opalili się na tych koloniach - a jak się opalisz, to kolor ciała się trochę zmienia��
      I uważaj na pamiątki z wakacji, niektórzy przywożą - ale co Ci będę opowiadać, w razie czego wychowasz jak własnego Planktona.

      Usuń
    3. No fakt, kolorków nabrali dosyc mocnych, ale mysle ze im do "twarzy" z tym. Zdrowo wygladaja, rumiane jabluszka takie.

      Ze amebe? Jak Planktona? ;))

      Usuń
  2. Jeden dzien wakacji to po mojemu "wakac".
    Rodzina bardzo mi sie podobuje, taka widac, ze maja wspolne geny i dzieki temu sie lubiom:)
    Krokodyl na sztorc moze byc bardzo przydatny, gorzej z ta "luc" ale moze sie da cos wymyslic. W koncu jak juz przyjdzie ten potop na skutek zmian klimatycznych to taka "luc" moze byc zarodkiem arki Noego.
    Licho wie co w trawie piszczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, to bracia-ikrzaki, z jednej puli genowej ;)

      W kwestii ewentualnej przydatnosci submarinu (chocby dla samej radosci) to ja sie zgadzam - tylko gdzie to upchnac? Na balkon?
      No chyba ze zrezygnujemy z mieszkania i zamieszkamy na pokladzie, jak w przyczepie kempingowej.

      Usuń
    2. A nie macie tam jakiegoś zbiornika wodnego? Taka łuć jako mieszkanie super sprawa! Komornik/teściowa/namolny domokrążca na horyzoncie a łuć w pełne zanurzenie i całujcie bąbelki ;)

      Usuń
    3. Kurcze, Ciocia, Ty to masz leb na karku! :D

      Usuń
  3. Co za ekipa, ze stylu i charakteru pisma wynika, że bardzo młodzi, więc niech się bawią :) buziaki słodkie. Czytelniczo i czeski szał. Dobrze dobrze, miej ten jeden dzień równie dobry jak pozostałe dni :) kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekipa nie do zdarcia. Mocny sklad :D

      Usuń
  4. Piotrek faworytem moim, mogę zamienić na krokodyla z drewna, stoi nad Jeziorem Białym 90 kilosów ode mnie, czyli jakby w domu:)
    Wakacje jednodniowe to jest dzień wolny i tyle!
    Polecam " Jak przetrwac w średniowiecznej Anglii" Mortimera, cudeńko po prostu i wiem już, że prawdziwy, średniowieczny facet nie myje się absolutnie, jedynie nowe koszule wzuwa i daje się kobiecie odwszawiać:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na krokodylu jakos tak specjalnie mi wlasnie nie zalezy, ten bluszczyk to moge i po scianie puscic. A na kurtki mam juz wieszak, wiec w sumie chyba podziekuje... ;))

      Lekturka zarombista, biore! Dzieki Repo!!!

      Usuń
    2. W pakiecie tylko z krokodylem he he 😁

      Usuń
    3. o boszszszee..... to moze chociaz miniaturka? krokodylek-karzelek?

      Usuń
    4. No gdzie, krokodyl to krokodyl, duży musi być!
      Aha, mam Konopielkę i mogę się podzielić

      Usuń
    5. Krokodyl: a moze byc taki, co po kadzieli krokodyl, ale po mieczu gekon? ;P
      Konopielka: radujesz me serce kobieto juz po raz drugi, czy moglybysmy zglebic ten temat na priv? aryatara_a@yahoo.de

      Usuń
    6. Ależ oczywista sprawa☺ jeno wieczorem , bo mam takie zboczenie, ze nie lubię z telefonu poczty zgłębiać.
      Po mieczu krokodyl, po kadzieli aligejter😛

      Usuń
    7. yyyyh. Aligejter tez spory, mialam nadzieje przemycic ojcowskie geny na mikra posture!

      Usuń
    8. Mowy nie ma, w genach dalszych sa kajmany.

      Usuń
  5. Jeden dzień wakacji to nie wakacja, a pomyłka!

    Plankton zachwycający!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Lis wygrala internety :) To stanowczo pomylka (jakkolwiek mila, ale jednak)

      Planktoni serdecznie dziekuja za komplement, sla caluski :*

      Usuń
  6. Bosko :D (to o braciach Plankton)
    Diable, czy Ty tę literaturę zbierasz na jeden dzień wakacji? Odważnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neptun sie klania, udaly mu sie dzieciaki, nie ma co!
      Na jeden dzien - nie, no az tak to nie :)))

      Usuń
  7. Ale że Krzysiek w Bartku i to tak publicznie? No, no, no, no...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakos tak samo sie stalo...

      Usuń
    2. Jak to w życiu- przechodził mimo i ni z tego ni z owego, zupelnym przypadkiem w niego wpadł, żeby nie powiedzieć wszedł

      Usuń
    3. Nikt sie niczego nie spodziewal, slowiki spiewaly, obloczki rózowialy w swietle póznego popoludnia, labedzie popylaly po jeziorku prezentujac swiatowy szyk i klase, pan Roman pielil truskawki... i NAGLE WTEM!!!

      Usuń
    4. No, jak w życiu, jak wżyciu:)

      Usuń
  8. Jeden dzień wakacji i tyle wrażeń! Pozostaję w zachwycie :)

    A "Sekretne życie drzew" Diabeł czytał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam - jakos tak od miesiaca albo i dluzej, bo doszlam do polowy i utknelam, albowiem sie do tej pory nic nowego ani odkrywczego nie dowiedzialam za bardzo. I jakos nadzieje stracilam... No ale moze w drugiej polowie jednak cos sie kryje?

      Usuń
    2. To daj znać co z tą drugą połową, bo dzisiaj zaczęłam temat kradnąc kwadrans z czego innego i ... klops. Śmierć w Wenecji to thriller przy tym.

      Usuń
    3. Posiada ta ksiazka co prawda momenty - ale autorowi jednak do pana Attenborough daleko, oooooj, daleko.

      Usuń
    4. MRUFA NA DYWANIK! (bo to ona mię wyposażyła w tą pułapkę.)

      Usuń
    5. Ale proszpani, ona nie wiedziala!
      (ja tez nie - takie wspaniale recenzje byly)

      Usuń
    6. no dobra, to nie.

      ;)

      Usuń
  9. List od Planktonu zachwycajoncy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mnie ujal, zarówno forma jak i trescia. Aczkolwiek dalej nie wiem, czy zgodzic sie na odwiedziny Przemka - nasza wanna ma tylko 1,5 metra dlugosci...

      Usuń
    2. oj i mnie ujął list bowiem skądś znam te klimaty ;)
      oraz KONOPILKĘ uwielbiam ))))
      mam kilka lektur na wakacje zaległych, zarzuconych... muszę skończyć małe życie...

      Usuń
    3. :) ja uwielbiam twórczosc dziecieca w kazdej postaci, czy to pisanej czy malowanej czy scenicznej, wszystko jedno!
      I bardzo mnie zawsze smuci, jak dorosli ucza dzieciaka ze "kotka maluje sie tak, misia tak. Nie tak robisz, zle!" od schematu.
      Albo jak na konkursy plastyczne dla dzieci naplywaja rysunki wyraznie zrobione dorosla reka i podpisane "Mateuszek, lat 5"
      To jest, pani kochana, zbrodnia. No ale Ty to wiesz :)

      Usuń
  10. Ja też Gaimana na urlop trzymam i nowego Żulczyka oraz nadal Hel3 nieskończone. Pewnie tyle styknie, bo i tak na razie nie ma widoków na urlop w ogóle :P
    Ale list zawodowy, paduam dokumentnie. Od razu przypomniała mi się kartka otrzymana za smarka: "Kochana Bożenko, jestem na kolonii zuchowej w Wygonienie. Mieszkam w namiocie żółto - pomarańczowym. Basia." och.
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze informacje Basia przekazala. Sprawnosc łącznika zdobyta :P

      Usuń
    2. A jak! (kartkę mam do teraz, żeby nie było. Już jako smark wiedziałam, że będzie pamiątka. ;) )

      Usuń
    3. Po namysle przyznaje Basi tez sprawnosc Stratega.
      Przyszlo by Ci jej szukac na tych koloniach - od razu wiesz, gdzie walic. A nie do kazdego namiotu zagladac.

      Usuń
    4. Ty to masz łeb. Trzeba jednak trochę tej analizy dogłębnej liznąć żeby tak wyszukać ukryte drugie dno. Normalnie jakbyś klyjentom jakimś czasem grafiki robiła za zamówienie, komputerowo. tak to wygląda, przygotowanie profesjonalne :D

      Usuń
    5. Dokladnie - maksimum informacji przy minimum tresci, to jest motto mojej branzy! Basia by sie nadawala :)

      Usuń
  11. akacja mi pasuje najbardziej ;) planktony bardzo dobre w informowaniu so ;)
    czytam właśnie biografie Makuszyńskiego, można by rzec, ze tez na akacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akacja! Czyli niby cos - ale jednak calkiem nie sa to wakacje :)))
      No wlasnie.

      (a Ty mi zlaz z tego drzewa w tej chwili! ;)

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...