poniedziałek, 12 stycznia 2015

Oddam sowę w dobre ręce...

...bo już kupiłam okazyjnie (gratisy były - czarny spiczasty kapelusz i kościotrup), ale mnie nie przyjęli do Hogwartu jednak.

Niee, no, o Sowę Renatę chodzi.
Otóż popełniłam renatową podstawkę pod kubek, a właściwie nawet dwie, tylko że to był mój podstawkowy debiut i nieco nie wyszedł, tzn. nie przewidziałam, że te kurzyki z całego mieszkania, które zwyczajowo lecą do świeżo lakierowanych powierzchni jak świnie do koryta, będą dość widoczne na białym tle...  No i kilka widać właśnie jak się BARDZO dobrze przyjżeć.

Ponadto, nie wiedziałam jakiego lakieru właściwie użyć, żeby był stuprocentowo odporny na gorący kubek, (może ktoś mnie oświeci?), więc wzięłam ten, co miałam, czyli akrylowy. Efekt jest taki, że kubek można stawiać, Renata nie ulega obrażeniom, ale do takiego bardzo, bardzo gorącego kubka się przykleja lekko. Jak już kubek odrobinę przestygnie, to przestaje się przyklejać.

Niemniej jednak, gdyby ktoś mimo to był zainteresowany, to chętnie oddam jedną Renatę do adopcji. Zaznaczam, tą mniej zakurzoną, proszę więc docenić gest :)
Kandydatury zgłaszać w komentarzach.
Teczki z CV, dowodem zdjęciowym na posiadanie w domu/biurze wora kawy oraz świadectwami niekaralności od Peta i Greenpeace przesyłać na maila.
No dobra, niech będzie bez teczek :) 
W każdym razie czekam, powiedzmy, do północy między sobotą (24.01.) a niedzielą, i jak kandydatur będzie więcej niż jedna, to w niedzielę, 25.01.,  zostanie wylosowany Sowi Rodzic Adopcyjny, w skrócie, przepraszam, SRA.
Jako sierotka wystąpi kościotrup, jako bęben maszyny losującej - kapelusz.

 
 
 

24 komentarze:

  1. Hej Diable! Zastanawiałam się dzisiaj od rana, gdzie ja już tą sowią twarz widziałam... olśnienie mnie naszło gdy przywlekłam się z fabryki i lustro mi przed nosem wyrosło. Myślałam o tym lakierze, za dużo nie wymyśliłam, ale niech no mi się tylko Mężczyzna nawinie (ostatnio wiedzie żywot w stylu "Powrót Taty - Reaktywacja"), bo to siła fachowa jest i zapewne prychnie z politowaniem, że te baby to takie nieuczone w lakierach i poda jakąsik magiczną nazwę specyfiku.
    Diabeł, a Ty nie chcesz mieć na własność, na zawsze swojego Krokodyla (vel Kreski)? Bo taka jedna szczeniura w naszym Schronie siedzi. I gdybym nie wiedziała na 100%, że moja wysterylizowana i ramy czasoprzestrzenne się nie zgadzają, to bym moją własną psicę podejrzewała, że wyrodną matką jest i własne dziecię porzuciła - takie skubane bydlę podobne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestes czasem dla siebie zbyt surowa? :-)
      A co do krokodyla, to naprawde nie ma u nas miejsca na psa... to znaczy miejsce jest, tylko czasu nie ma. A to bez sensu, bo by sie zwierz tylko meczyl. Mam nadzieje ze Mini-Kreska znajdzie dobry dom!

      Usuń
    2. Nie, nie jestem dla siebie zbyt surowa - po prostu przyznaj się Diabeł, żeś podglądała, gdy w stanie jeszcze dość świeżego (bez widocznych oznak rozkładu - chyba, że moralnego) ale jednak zombi, dreptałam do kuchni niusząc za kawą, jak świnia za truflą :)
      Wiem, wiem, że pisałaś, że psa nie masz obecnie jak w grafik wcisnąć, jednak zawsze można spróbować i pytanie w eter rzucić, no nie?
      Mężczyzna mnię się do dom nawrócił i w kwestii lakieru od razu wypalił z rozwiązaniem najsolidniejszym z możliwych, by nie rzec ostatecznym - lakier do drewna, dokładnie do parkietów, chemiczny a nie wodny. Śmierdzi nieludzko ale kubek na bank się nie przyklei. Chyba, że podpytasz te czarodziejki od dekupażu. Jeśli sądzić po asortymencie oferowanym w sieci, dekupażystki dzień i noc tłuką podstawek na tony. Z tego, co widziałam - wszystkie lakierowane. Stąd zakładam, że doświadczenie panny mają.

      Usuń
    3. aaa! no wlasnie ten akrylowy byl na bazie wody, to moze dlatego. Chemia na pewno jest odporniejsza, niech nawet troche posmierdzi. Dzieki serdeczne!

      Usuń
  2. Nie wiem, czy nie jestem zbytnio zachłanna, ale z dziką rozkoszą przygarnęłabym ptaka!
    W każdym bądź razie zgłaszam swoją karykaturę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez! Gdzie tu zachlannosc? Wniosek przyjety.

      Usuń
  3. Eeee.... Diable... no nie wiem, jak to z siebie wydusić... a czy przypadkiem, tak całkowicie przypadkiem.... czy nie naszła Cię czasem ochota, żeby - w ramach wprawek lakierniczych - machnąć taką kubkopodstawkę pt. jamnik w ogniu???
    Bo ja bym chętnie psa przygarnęła - za gotówkę, bądź na raty (z procentami lub za procenty), w ramach wymiany barterowej, a niechby i chociaż płatność w naturze (byle nie chodziło o mycie okien przed świętami)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jamnikiem to by byla podstawka pod 5 kubków postawionych obok siebie w dlugim rzedzie... ;)
      Napisze do ciebie jutro. Teraz ide spaaaac......

      Usuń
  4. Zawsze marzyłam o sowiej podstawce. No, prawie zawsze... No, właściwie od jakiegoś czasu... No, tak naprawdę to teraz chcę!
    Poproszę o wpisanie mnie na listę kandydatów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wazne, jak dlugo trwa uczucie. Wazne, ze silne i dusze porywa!
      Czuj sie wpisana :)

      Usuń
  5. Bladym świtem, a jeszcze po niedospanej nocy połowa ludzi to sobowtory Renaty! No a gdyby tak jeszcze zabrakło kawy... Armagedon to piknik! Pozdrawiam wszystkie sowy, niech Moc(kawowa) będzie z wami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z okrywy wierzchniej - że tak powiem - rzeczywiscie przypominam rano Renate, jestem pomięta i potargana, i trochę tyl na przód wywrócona. Tylko nie mam takich dużych oczu. Wlasciwie to W OGÓLE nie mam oczu...

      Usuń
  6. Bożena sobie od razu przypomniała, jak jeszcze niedawno jej bardzo_stary_stół z bardzo_wielką_dziurą_po_cegle (długa historia) stał w jadalni i straszył amatorskim dekupażem. Oklejony gazetami w pepitkę i inne retroszlaczki oraz doprawiony po wierzchu tym tandetnym, akrylowym lakierem do parkietów, każdy gorący talerz lub kubek żegnał niechętnie, nie chcąc odlepić opiekuńczych macek, a gdy już się decydował, to z rozpaczy wydawał z siebie ciche mlaśnięcie. Także następnym razem na pewno NIE akrylowy lakier.
    Bożenie sowa podoba się szalenie. Niestety musi wspomagać się czajem zamiast kawy, bo kawa w jej trzewiach przeobraża się znienacka w oddział zbrojnego w dzidy wojska, które maszerując do wylotu rozpycha się tymi dzidami, a niektóre ziarenka to mają chyba nawet harpuny. Także Bożena poczeka, gdy będzie sowa na czaju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi wlasnie czeluscie internetów zdradzily sekret, iz rasowi dekupazysci do podstawek pod kubki uzywaja lakieru do JACHTÓW. Tak wiec troche mi ochota na dalsze podstawki przeszla.
      Harpunów szczerze wspólczuje... dla mnie taka poranna kawa (najczesciej w sumie jedna na caly dzien) to nektar i ambrozja, szczególnie w wolne dni w domu. Się rozkoszuję!

      Usuń
    2. lakier do JACHTÓW? A te podstawki potem są, pardą, wyceniane w karatach?
      Bożena zaszalała i opiła się z rana zbożówki. Taki z niej rokendrolowiec.

      Usuń
    3. Zbozówka, hell yeah!!! Dajesz, Bozeno! :)

      Usuń
  7. Pragnę zauważyć, że już dawno temu występowałem z postulatem wietrzenia sowy, więc to mi się ona najbardziej należy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. : )))) wlasciwie, to o ile dobrze pamietam, to wazne zyciowe credo bylo autorstwa twojej babci. Ale rozumiem doskonale, ze takie istotne idee sa dziedziczone z pokolenia na pokolenie!

      (a powaznie - wpisujesz sie na liste? dochodzi tam do was poczta ? ;)

      Usuń
    2. Ludzie z dzikich krajów zwanych zachodnimi ciągle paczki z ojczyzn zamawiają i docierają po jakimś czasie ;)

      Usuń
    3. "Po jakims czasie", bardzo ladnie sformulowane :) No to - byc moze - spróbujemy, wszystko w rekach losu (z kapelusza).

      Usuń
  8. BIERE. zkurzę czy bez. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sowa z kurzem raz, dla pani kotem. zapisano :)

      Usuń
  9. A może spróbować lakier do paznokci albo samochodów w tzw szpraju? Ten autowy wytrzyma, ale nie wiem czy jest bezbarwny. Renata pewnie wolalaby ten kosmetyczny, do szponow i może dzioba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten autowy podobno zólknie na dekupazu, czy cós tam innego, nie pamietam. naczytalam sie tego za duzo na raz ;)
      Do paznokci - nie mam pojecia.
      Ale jak mi sie jeszcze zachce kleic, to pójde do markeru budowlanego i zapuszcze zurawia.

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...