poniedziałek, 6 lutego 2017

Pegaz Herozjusz 3.0


Czyli nasz bohater dramatyczny w kolejnej, godnej brązu lub marmuru pozie.

Jak już przyzwyczaimy wzrok do oślepiającego blasku chwały, płynącego z tego konterfektu, oczom naszym niegodnym ukaże się rumak różanoskrzydły we wzburzonym wierzgnięciu, pełnym klasy i majestatu, aczkolwiek wyraźnie i bez ogródek sugerującym ukrytą w kopycie moc, bestię drzemiąca pod płaszczykiem elegancji, gotową zbudzić się w mgnieniu oka i siać porażające zniszczenie w szeregach wroga.

 
Damy wachlują oczy rzęsami, pawimi okami wachlarzy odpędzają nagły atak gorąca, ale i tak mdleją pokotem, oniemiałe: bach, bach! Bach-bach. Bach!

Kawalerowie płoną ze wstydu nad swoją niedoskonałością, spuszczając wzrok dłubią coś przy mankietach i mruczą o niewyłączonym w domu żelazku.

Dzieci rzucają w kąt zabawki i z błyszczącymi oczami wyciągają lepkie od lizaków rączki w stronę bohatera.

Starcy ronią łzy na wspomnienie dawnych, pełnych chwały czasów, które najwyraźniej powróciły w glorii, choć przecież nigdy nie miały.
 
 

Widok ogólny.
Świat przystaje, gwiazdy bledną, noc truchleje:




Dumna linia uniesionego pyska, szlachetny profil...
 
 
 
 
 
Tutaj widać nawet trochę złotą farbkę:
 
 
A widać ją dlatego, że to jest zdjęcie, a nie owoc współpracy z tym podłej jakości skanerem. Oczywiście zdjęcia są zawsze lepsze niż jego skany, ale mam taki malutki, maciupeńki problemik, jakim jest światło. W sensie, że go nie ma. Wracam do domu o 17.30 - 18 więc już po ptokach, a w weekend też na ogól trzeba już do śniadania zapalać światło. A w świetle lampki to te zdjęcia wychodzą żółto-bure, ciemne, i w ogóle o kant rzyci końskiej je rozbić, po zfotoszopowaniu co prawda lepiej, ale jednak nie oddają rzeczywistości. Więc droga publiczności, naprawdę ciężko mi państwu przekazać, jak te niebieskości w tle Herozjusza są dramatycznie spiętrzone i pełne napięcia. Liczę na waszą wyobraźnię.




Złote włosie w ogonie:
 
 
 

 
 
 
 
 
Przedni blask kopyt przednich:
 
 
 
 
oraz tylnych:

 
 
 
 
 
I akwarelowe plamki, od których mi osobiście krew zamienia się w płynną nutellę, a otumaniony tym skokiem cukru mózg sam produkuje w uszach cudowne pienia anielskich chórów.
 
 
 
 
 
I co wy na to? Porażeni? Olśnieni majestatem?
 
(oczywiście jak nic nie powiecie, to tylko będzie dowód na to, że zaniemówiliście z wrażenia. Zatkało kakało, ha ha!)
 
 
............................................................................................
 
 
 
A w piątek rano jak zadzwonił budzik, to pomyślałam sobie, że skoro już mnie obudził i muszę go wyłączyć, bo pipczy, to na niego spojrzę i sprawdzę, która godzina, żeby wiedzieć czy już trzeba wstać do pracy.
Spojrzałam, tak, była akurat i równiutko godzina wstawania do pracy.

Następnie, już w łazience, spostrzegłam nierozerwalną zależność tych dwóch faktów.

Ogrom mojego geniuszu jest nieopisywalny.
 
 

71 komentarzy:

  1. Owszem, bardzo przystojny jest Herozjusz. Po głębszej analizie jego postaci dochodzę wszakże do wniosku, że on tak musi stać, na tylnych nogach, gdyż przednie, z racji wydatnej piersi, jak to u bohatera, oraz brzucha, nie wsparłyby go wystarczająco. Musiałby chodzić z przegłębieniem na dziób, a przecie wybitnym jednostkom to nie przystoi. Skrzydełka nie podźwignęłyby go. Dlaczegóż on tak zminimalizował skrzydełka? :)
    Wierzę, że złoto lśni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiscie nie uchodzi z tym przyglebieniem na dziób :)))
      Licze na to, ze przy opadnieciu na 4 kopyta dojdzie do glosu niezawodna plastycznosc wlasciwa wszystkim bohaterom rysunkowym, swobodnie i z fantazja operujaca dwoma wymiarami. Tym bardziej, ze nastepny portret bohatera jest tak zaplanowany (na razie w myslach) zeby ukazac go wlasnie na czterech uziemionych kopytach.

      Skrzydelka sa tylko symbolem, jego w powietrze unosi moc!

      Usuń
    2. Czy ja dobrze w takim razie dedukuję, że wydatna pierś oraz brzuch czynią mię bohaterem?
      W tym szaleństwie jest jednak metoda ;)

      Usuń
    3. To wszystko jest PIERŚ bohatera, same MIĘŚNIE, na bogów, czy wy nie ogldacie filmów o superbohterach?!
      Dokąd zmierzasz, o świecie! ..... (i sie popłakała nad losami świata)

      Usuń
    4. Oj, mialam na mysli KLATĘ oczywiscie, klatę bohatera!

      Usuń
    5. Dobrze, że wspomniałaś o klacie, inaczej by to bardzo obwisła pierś była ;)
      PS. Filmów o superbohaterach faktycznie nie oglądamy. Mamy jakąś blokadę. I nie rozumiemy boomu na te rzeczy. I'm so sorry (z obłudnym skrzywieniem ryjka w tle).

      Usuń
    6. Oooh! Ja uwielbiam, ale nie wszystkich. Najbardziej to Hell Boya, a potem Batmana. :}

      Usuń
  2. Bulkami nie wystarczylo? Teraz bedziesz nas kusic kucykiem?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku takim z rózowymi skrzydelkami! Buahahaaaa!

      Usuń
  3. Ja jestem olsniona caloksztaltem :) Cudne rzeski ma!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidlowa postawa obywatelko Basia. A teraz prosze zemdlec!

      Usuń
    2. Bożena już zemdlała w zastępstwie, można Basię zwolnić.
      (przy okazji też dlatego, że się znowu łupnęła w kolano, to samo co poprzednio i chyba musi nazad przesunąć biureczko tak jak drzewiej, bo niedługo chodzić przestanie z tego przemeblowania).
      A o budziku to taka story:
      że Bożena zawsze jeszcze chrapie, jak się Stefan podrywa świtem bladym, ale budzik jego słyszy i to jest PIERWSZY ZŁY ZNAK poranny (czyli, że noc się skończyła i zaraz trza wstać). Drugi ZŁY ZNAK to pierwszy z budzików Bożeny (3 drzemki, co 5 minut) i Trzeci, finalny ZŁY ZNAK to drugi budzik Bożeny (3 drzemki, co 5 minut).
      I tak se Bożena sprytnie poleguje z rana, zadowolona, że jeszcze ma SPANIA A SPANIA, bo Stefana budzik milczy. I cudnie jest.
      Tylko coś to cudnie długo trwało i jakoś tak jasnawo za roletą ... no to Bożena jedno oko roztworzyła z trudem, żeby na raz wpaść w Dziką Panikę, ponieważ Stefana już dawno niet, jego budzika niet, budzików Bożeny też niet i za kwadrans trzeba być za drzwiami. Ale JAK te własne budziki Bożena wyłączyła, to pojęcia nie ma.

      Usuń
    3. Bo takie drzemki to sa wlasnie strasznie niebezpieczne, czlowiek do nich przywyka i potem nie wie, która wlasciwie to godzina i czy to JUZ.

      Ja unikam wiec.
      Takze z tego wzgledu, ze jednak by mnie chyba bardziej wkurzaly, niz uszczesliwialy - bo ledwo co sie przysnie znów, a to-to znów dzwoni! I znów, i znów! I kiedy tu sie wyspac?!

      Usuń
    4. Bożena zazwyczaj wie, który budzik wyje i co z nim zrobić. Tak jak dzisiaj to ma dość nieczęsto, acz system drzemkowy to jedyne rozwiązanie, dzięki któremu Bożenki jeszcze z pracy nie zwolnili za notoryczne zasypianie. :D

      Usuń
    5. A ja musze powstawac na pierwsze wezwanie, inaczej to bym juz do południa nie wstała. Roboe to juz automatycznie, budze sie w lazience, albo przy odsłanianiu rolet, różnie :) Autopilot.

      Usuń
    6. Norweski tak ma. Musi dospac trzy razy o swicie. Trzy razy ze snu wrywa nas ten upiorny budzik. A ja nie cierpie perforacji moich marzen sennych! No bo tu, espresso z Clooneyem w Mediolanie, albo sie ratuje swiat z Indiana Jonesem a tu kretynski dzyngiel z telefonu i wez sie budz i potem znow zasypiaj! Ale Norweski musi inaczej nie zaczepi sie kotwica o rzeczywistosc, gdyby tak wstawal po pierwszym dzwonku.

      Usuń
    7. Ja juz wrobilam w sobie taki automatczny proces, ze nawet nie pamietam czesto tego momentu wstawnia. I co jeszcze dziwniejsze, w weekendy tego budzika nie slysze!
      (A moze slysze, wylaczam i nie pamietm, w sumie nie wiem)

      Usuń
    8. To z niesłyszeniem budzika w weekendy to jakiś fenomen. Ciekawe, jaka chemia w człowieku uruchamia ten mechanizm, który pozwala mu raz ignorować, raz nie...

      @Kaczka - to o zaczepianiu kotwicą o rzeczywistość -> żadne stwierdzenie lepiej nie oddaje tego stanu :D

      Usuń
    9. Taka juz jest ta Kaczka, co machnie pletwa, to wychodzi aforyzm!

      Usuń
  4. Princzeska6.2.17

    Herozjusz chyba troche przesadził z owsem i powinien przejść na dietę jak na mój gust - te cienkie kopytka lada moment nie wytrzymają obciążenia i co wtedy co wtedy??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragiczny koniec zywej legendy?
      Aaaaaa! To by bylo straszne!

      Usuń
  5. Och, te pęciny, ten tors (jaki brzuch!), ta pozłota!
    Bach! To ja padłam na widok Herozjusza (damą jestę!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu na lewo prosze paść, jeszcze trochę miejsca jest wśród rzędów "padalców".

      Usuń
    2. Padam, padam, padam,
      To obyczaj prawdziwych jest dam!
      Tak lec, tak lec, tak lec,
      W trzecim rzędzie siódmy padalec!

      Usuń
    3. Masz rezerwacje dozywotnia :D Zimna woda gratis - pani zyczy z babelkami czy bez?

      Usuń
    4. A woda do cucenia czy do spożycia?

      Usuń
    5. No do spożycia oczywiście, gdzieżby tak damie wiadrem wody po koafiurze!

      Usuń
  6. Oceniając po garbie na nosie stwierdzam, że koń to zimnokrwisty, co z porą roku konweniuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Potrafisz odczytywac charakter z nosa? Z linii nosa, znaczy?
      Czytanie z reki odchodzi do lamusa?

      Usuń
    2. Dziękuję, że nie wspomniałaś o tym, że odczytuję również charakter z zawartości nosa. Charakter infekcji, naturalnie...

      Usuń
    3. hy hy hy :))) Juz widze namiot wrózki, zamiast szklanej kuli - szklana miseczka, i "Prosze mi tu charknac, tak z glebi serca!"

      Pamietasz kiedys byla w radiu taka audycja "Z pamietnika mlodej lekarki" chyba, i ona mówila do jednego pacjeta "Prosze sie teraz do mnie naterzyc nozdrzami." :))

      Usuń
    4. A to nie było całkiem niedawno?
      Oj, pani, jak ten czas leci... (i proszę tu żadnych skojarzeń z katarem! żadnych!) ;-)

      Usuń
    5. Może nie tak całkiem, ale niedawno, tak. Oczywiscie.

      Usuń
    6. Dzieki Ci Wspaniala Kalino, traz wiem, ze moj nos rowniez wskazuje na zimnokrwistosc:)) Przez tyle lat zylam w niewiedzy:)
      Ojciec mi co prawda wmawial, ze to po nim mam taki "szlachecki" nos i ze picie koniakow w pozycji stojac na glowie nie jest odpowiednim zajeciem dla dam. Zawsze dama moze sie napic piwa prosto z butelki, przy czym nos nie przeszkadza:)))

      Usuń
    7. Prawdziwa dama moze wszystko (byle nie za czesto) gdyz wszystko robi z niebywala klasa i wdziekiem! O!
      :P

      Usuń
    8. A oprócz nosa, Stardust, masz jeszcze jakieś inne objawy zimnokrwistości? ;-)

      Usuń
  7. Co koncze pisac to cos sie dzieje takiego, ze nie moge zapisac.
    Bo moze pasc kolo mnie, od w czraj rana tak w niemym podziwie. W tym 7 szeregu.
    A błękity wychodza na zblizeniach. Ciekawam go w naturze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Literowki literowki. :-(
    Wczoraj rano padłam w miemym podziwie. I tak trwam. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tez prawdziwa dama z Ciebie!
      Blekity musialy byc, co zrozumiale, godne bohatera - wiec wiesz.

      Usuń
    2. Z podpisu nie wynika żem prawdziwa dama. Ale tak właśnie jest. Z blyszczacymi czarrrno wyemaliowanymi paznokciami. Pod kolor Pegazich kopyt;-)

      Usuń
    3. uu-hu-hu, dama z domieszką mhoku! Taka z lekka gotycka - klasa!

      Usuń
    4. Dla dodania dramatyzmu jakaś 1/3 czupryny siwa.
      ;-)

      Usuń
    5. No to juz koniecznie w takim razie wysoki, stojacy kolnierz a la Dracula albo Morticia Addams! Koniecznie! Moze byc koronkowy.

      Usuń
  9. No mnie po raz kolejny zatkało!
    Geniusz! geniusz powiadam ))) i artystka i talent !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jam tylko skromnym sluga natury, kopista jej dziel genialnych.
      Klaniam, klaniam!

      Usuń
  10. Znam jego starszego brata :) ulubiony koleś :) Lubię, jak sobie tak brykacie, nawet w porze wstawania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooj, w porze wstawania to ledwo co smętnie powłóczymy kopytem. Ale teraz już lepiej!

      Usuń
    2. Z rodzeństwa to Herozjusz ma jeszcze siostrę. Bojową!
      Na imię ma Maska. Maska P-gaz. ��

      Usuń
    3. No proszę :) jakieś dzieci pewnie by się przydały, z czasem :)

      Usuń
    4. Bo, Twój umysł podąża zaprawdę niezbadanymi ścieżkami :)))

      Usuń
  11. A staruszki?!? Co robią staruszki?? (W sensie kobiece wersje staruszków)
    Czy o staruszkach dziś już nikt nie pamięta? Tylko wnuki niańczyć i na drutach popylać, a o rozrywkę kto się zatroszczy? Hę?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam na mysli obie płcie staruszków, lecze rzeczywiscie nie dopreczowalam wypowieszi... proszę o łagodny wymiar kary proszę wysokiego sądu!

      Usuń
    2. Tylko szybciutko napomknę, że my nigdy nie będziemy staruszkami, bo my zawsze piękne i młode. Uff...

      Usuń
    3. A co, aż do setki. :-)

      Usuń
    4. ... czyli zgodnie uznajemy, że staruszki podchodza pod kategorię dam :D
      (bo tego o obu płciach jednak nie dosłyszałam)

      Usuń
    5. No w sumie racja, bardzo sie zgadzam co do tych dam!
      (to o plciach chyba mi sie tak wymknelo tylko tak)

      Usuń
  12. ogrom Twego geniuszu jest nieopisywalny ! :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Malo kto potrafi tak blyskawicznie kojarzyc na pozór nie powiazane wcale ze soba fakty!
      :P

      Moze sie minelam z powolaniem? Moze powinnam zostac sledczym?

      Usuń
    2. Na razie jesteś naszym śledźczym. I pegazim, lisim i planktonim :)

      Usuń
    3. Oooo! Dostane odznake?! Prosze prosze, moze byc z kartonu!

      Usuń
    4. nie, to powołanie minęło się z Tobą, Diable!

      Usuń
    5. To ja się wrócę, może je dogonię, czekajta ludziska, zara wracam!!!

      Usuń
  13. .. właśnie się zastanawiam, jak wkomponować w order uśmiechu odcisk kociej łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsza myśl na widok tego konika - ciekawe, czy jest smaczny... Przepraszam, lisy już tak mają. Drapieżność poniekąd abstrakcyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na instynkt nic nie poradzisz, ale - BOHATERA na salami?!

      Usuń
  15. Dech mnie zatknelo czy tez zaparlo, ale prawdziwy art tak wlasnie dziala wiec ten tego, naturalnie bardzo mnie sie podobuje. I nawet bym sie kolorow nie czepiala, bo ja chyba letko z daltonizmem mam pod reke:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, ze nie jest np. caly wsciekle rózowy!
      (bo nie jest?)

      Usuń
  16. Porażona! Ogromem Twego geniuszu i to nie tylko w kwestii ogarnięcia budzika ;)
    Bombastyczne! Tak jak muzykanci z Bremy ze dwa posty temu nazad - czyś Ty ich z lupą malowała? Ja wiem, miejsca brak, ale czyżbyś przymierzała się do malowania akwareli na łebkach od szpilek? Oczywizda możesz przenieść jeszcze całą panoramę obrazu na ową zapałkę - ma aż cztery panoramiczne powierzchnie :) Matko, jakież to cudne i jak Ty to robisz! (w tym miejscu musiałam przegonić łapczywą zazdrość, która mnię gryzła w miękkie części)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wreszcie jestes!!!!

      Nie, bez lupy tez sie da :) A w dodatku wcale nei potrzeba pedzelka cienkiego jak wlos, o dziwo.
      Muzykantów mialam ochote namalowac juz od dawien dawna, tylko pomyslu nie mialam. No i teraz to akwarelowe niebo nadalo sie jak znalazl!

      Usuń
    2. Też się cieszę, że jestem znowu. Brakowało mi, że hej!
      To były tzw. trudności obiektywne. Nie żeby się tak definitywnie skończyły, ale jakoś ogarnęłam. A tu TYLE się działo! I muzykanci i pegaz i bracia Plankton i 12mm! Nadrabiam :)

      Usuń

Dawaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...